"Lex Czarnek" i kłótnia w Sejmie. Minister do posła: Nie chciałbym mieć pana na sumieniu

W Sejmie posłowie zajęli się drugim czytaniem projektu dotyczącego zmian w szkolnictwie, które nazywane ą potocznie "lex Czarnek". - My chcemy uszczelnić ten system w ten sposób, żeby do szkoły nie trafiały demoralizujące dzieci treści. Bo państwo ma obowiązek chronić dziecko przed demoralizacją - mówił o celu zmian minister edukacji Przemysław Czarnek.

Przemysław Czarnek w środę 12 stycznia bronił w Sejmie rządowego projektu wprowadzającego kolejne zmiany w szkolnictwie. Na początku minister edukacji podziękował "kolegom i koleżankom z komisji za znakomitą i demokratyczną pracę nad ustawą". Zdaniem polityka "lex Czarnek" to plebiscyt, który pokazuje "za czym i za jaką Polską jesteśmy".

Zobacz wideo Czarnek do Budki: Będzie pan siedział! A Witek? Chwali się "kręgosłupem moralnym"

Drugie czytanie "lex Czarnek" w Sejmie. "Tu chodzi o transparentność"

- Czy jesteśmy za Polską silną, państwem silnym dbającym o dzieci i młodzież wszędzie, w każdym miejscu w Polsce. Wszędzie są polskie dzieci i zasługują na opiekę polskiego państwa. Czy też jesteście za decentralizacją totalną państwa, czyli za rozbiciem dzielnicowym - kontynuował Przemysław Czarnek.

- Ja nie rozumiem, dlaczego państwo nie pozwalacie opinii publicznej, wszystkim rodzicom, zapoznać się z materiałami, które każda organizacja pozarządowa chce przekazywać dzieciom, tylko chcecie utrzymywać w tajemnicy do samego końca, co jakaś organizacja chce przekazywać. Tu chodzi o transparentność - mówił minister edukacji, który wielokrotnie był krytykowany za to, że "lex Czarnek" doprowadzi do likwidacji niektórych zajęć, np. dotyczących wychowania seksualnego. Jak podaje organizacja Wolna Szkoła, po zmianach duży wpływ na to, czy dana organizacja będzie mogła prowadzić zajęcia czy lekcję w szkole, będzie miał kurator, a nie rodzice czy dyrektorzy.

Przeczytaj więcej podobnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl.

Protesty w KazachstanieKazachstan. Ponad 2 600 żołnierzy z poradzieckiej ODKB tłumi zamieszki

Przemysław Czarnek do opozycji: Kto upolitycznił szkołę? To wyście to zrobili! My ją odpolityczniamy

Dalej Przemysław Czarnek przeszedł do krytykowania opozycji. - Państwo wychodzicie tutaj i mówicie, pan Gramatyka mówił, że nawet cały świat, demonstruje przeciwko tej ustawie. Otóż panie pośle, w tym całym świecie są również dyrektorzy szkół, nauczycieli, praktycy, którzy tę ustawę współtworzyli. Niech pan przyjmie do wiadomości, że cały świat to nie jest tylko świat Platformy i Hołowni. To jest świat pluralistyczny i tego pluralizmu żądamy (...) Nie udawajcie, bo Polacy dobrze wiedzą, że udajecie. Trzaskowski to jest polityk, Dulkiewicz to jest polityk, Jaśkowiak to jest polityk. Dziś dzięki temu, że nie ma nadzoru, to wy upolityczniacie szkoły. Kto upolitycznił szkołę? To wyście to zrobili! My ją odpolityczniamy - przekazał minister.

Joanna LichockaLichocka z PiS krytycznie o zachowaniu Czarnka: "Te żarty nie są fortunne"

Następnie Czarnek zwrócił się bezpośrednio do posłanki Krystyny Szumilas z Platformy Obywatelskiej, która krytykowała przygotowany przez rząd projekt. Polityk zarzucił jej, że rzekomo "przez ostatnie wiele lat szła ręka w rękę z postkomunistami, komunistami". Słowa te wywołały ogromne oburzenie, a Przemysław Czarnek postanowił jeszcze bardziej podgrzać atmosferę, zwracając się do jednego z posłów: "Niech się pan uspokoi, bo ciśnienie to jest bardzo ważna sprawa. Nie chciałbym mieć pana na sumieniu".

Wówczas zareagowała wicemarszałkini Sejmu Małgorzata Gosiewska. Nie odniosła się ona jednak do Przemysława Czarnka, a wspomnianego przez ministra posła. - Panie pośle zwracam panu uwagę. Nie tym paluchem i nie tym głosem - powiedziała polityczka PiS.

Następnie na mównicy pojawiła się wywołana Krystyna Szumilas, która przywołała wyniki sondażu, z którego wynika, że aż 56 proc. respondentów jest przeciwnych Przemysławowi Czarnkowi, a ministra popiera jedynie 16 proc. badanych. - To jest ocena pana pracy. (...) Właśnie o to chodzi, że wy chcecie dzielić ludzi na tych, którzy mają prawo i nie mają. Przypomnę tylko Piotrowicza, prokuratora stanu wojennego, z którym w ostatnich siedmiu latach ściśle współpracujecie. Nie macie prawa ani mnie, ani żadnemu Polakowi i Polce mówić, co on ma prawo powiedzieć - powiedziała Szumilas.

Więcej o: