Afera mailowa. Klęska caracali. Jak PiS ratowało wizerunkowy kryzys MON

Czy politycy PiS mogli próbowali utrącić przetarg na caracale? Takie pytania można próbować postawić po przeczytaniu kolejnych maili opublikowanych w serwisie poufnarozmowa.com. Z wiadomości dowiadujemy się także, jak rzekomo miał brzmieć przekaz medialny w sprawie unieważnionego zakupu śmigłowców. "Niejasne ruchy poprzedniej ekipy rządzącej. Rząd PiS i MON nie mają w tej sprawie nic do ukrycia" - radził politykom jeden z PR-owców.

Na początku 2016 r. nagle okazało się, że Polska nie kupi francuskich śmigłowców Caracal. Negocjacje zostały niespodziewanie zakończone. Kontrakt miał opiewać na 13,5 miliarda złotych. Za tę kwotę Polska miała uzyskać nie tylko 50 śmigłowców, lecz także symulatory, szkolenia, dostawy części zamiennych. Przewidziany był także tzw. offset, czyli pakiet inwestycyjny.

Sytuacja doprowadziła do kryzysu wizerunkowego MON. Teraz serwis poufnarozmowa.com opublikował kolejne maile mające pochodzić ze skrzynki Michała Dworczyka - wówczas wiceministra obrony, dziś ministra w kancelarii premiera Mateusza Morawieckiego.

Wiadomość zatytułowana "caracale i PO w MON - propozycje przekazu" miał napisać Przemysław Bator, były dziennikarz sportowy, który kilka lat temu założył firmę PR Spot. Adresatami maila są Michał Dworczyk i jego przyjaciel Dymitr Hirsch.

Zobacz wideo Maksymowicz o tajnym posiedzeniu Sejmu: To było PR-owe działanie

Więcej najnowszych informacji ws. afery mailowej przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Bator: Zarzuty posłów PO są śmieszne i powinni się uderzyć we własne piersi

Bator proponuje, by główny przekaz medialny w sprawie unieważnionego przetargu brzmiał: "PO powinno się tłumaczyć w sprawie caracali. Niejasne ruchy poprzedniej ekipy rządzącej. Rząd PiS i MON nie mają w tej sprawie nic do ukrycia".

PR-owiec sugerował także, że ówczesny minister obrony Tomasz Siemoniak miał rzekomo celowo opóźniać procedurę. Bator stwierdził, że Michał Dworczyk powinien na antenie TVP Info zaprezentować nowy przekaz. Następnie newsy na bazie jego słów miały powielić prorządowe media, a także politycy PiS. Dworczyk miał wystąpić także w "Faktach po Faktach" TVN.

W swoich wypowiedział politycy PiS mieli podkreślać, że przetarg na caracale był prowadzony przez poprzednią ekipę w sposób nieprzejrzysty, wręcz podejrzany. 

Politycy PiS w SejmieAfera mailowa. "Wywalamy dziesiątki mln zł w błoto"

"Obecne władze MON są całkowicie transparentne, a zarzuty posłów PO są śmieszne i powinni się uderzyć we własne piersi" - czytamy w proponowanym przekazie.

- Z dzisiejszej perspektywy lepiej widać kłamstwa sprzed lat. Nie miejcie złudzeń, że cokolwiek różni Macierewicza od pana harcerza Dworczyka - skomentował na Twitterze Siemoniak.

Strategia, jak utrącić przetarg

Kolejny mail pochodzi z 17 maja 2015 r. od ówczesnego posła PiS Bartosza Kownackiego, późniejszego wiceministra obrony, do Piotra Bączka (były szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego) i Antoniego Macierewicza. W e-mailu Kownacki przesyła dwa dokumenty.

Jest to lista zalet śmigłowca AW149 produkowanego przez brytyjsko-włoski koncern Augusta Westland -  firma ta jest właścicielem polskiego producenta śmigłowców PZL Świdnik. Kownacki zaznacza w załączniku, że "należy poszukać argumentów za Sikorsky". Chodzi o śmigłowce S-70i Black Hawk produkowane przez amerykański koncern Sikorsky, który w 2007 r. przejął PZL Mielec.

Obie maszyny w 2015 r. finalnie odpadły w przetargu na nowe śmigłowce dla polskiej armii. 

Kownacki opisuje także zalety koncernów - włosko-brytyjskiego i amerykańskiego. Główny argument za tym, że maszyny tych firm powinny wygrać polski przetarg, jest taki, iż kilka lat wcześniej kupiły one polskie przedsiębiorstwa lotnicze i będą je rozwijać, jeśli zdobędą kontrakt.

Antoni Macierewicz i Michał Dworczyk w sejmowych ławach. Warszawa, 8 czerwca 2017Michał Dworczyk miał pisać o zakupach MON. Antoni Macierewicz reaguje

Autor w dalszej części wiadomości wymienia "wymagania, których nie spełnia caracal". Wskazuje m.in. "Prędkość wznoszenia 5,2 m/s, a nie 7 m/s", "nie przekazano kodów źródłowych", "jaki zasięg powinien mieć helikopter".

W drugim dokumencie Kownacki dołączył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez ówczesnego ministra obrony narodowej Tomasza Siemoniaka. Kownacki zarzuca politykowi, że podczas prowadzonych przed przetargiem dialogów technicznych, "systematycznie zmieniano wymagania", z których większość "dostosowano jednak pod ofertę konsorcjum Airbusa".

Prokuratura, do której Kownacki skierował wniosek, do dziś nie postawiła w tej sprawie nikomu zarzutów.

Caracale. Niekończąca się opowieść

Postępowanie dotyczące zakupu nowych śmigłowców dla Polski rozpoczęło się jeszcze za rządów PO-PSL, w 2012 roku. W międzyczasie z wyścigu na dostawę maszyn odpadły dwa zakłady: PZL Mielec oraz PZL Świdnik. W grze pozostali Francuzi, którzy pierwsze z 50 zamówionych śmigłowców mieli dostarczyć w 2017 roku.

Tak się jednak nie stało - po wygranych przez PiS wyborach nowe polskie władzy ogłosiły, że nie dojdzie do podpisania umowy z Airbus Helicopters. Jako powód zakończenia rozmów wskazywano zbyt wysoką cenę oraz - zdaniem PiS - "kiepską" propozycję offsetową Francuzów (dotyczącą transferu technologii).

Minister obrony Antoni Macierewicz i premier rządu PiS Antoni Macierewicz z gospodarską wizytą w zakładach PZL Mielec gdzie składane są śmigłowce Black Hawk. Mielec, 10 października 2016Francja pozwie Polskę za caracal. Pismo w KPRM

Od tamtej pory relacje pomiędzy Warszawą o Paryżem uległy ochłodzeniu - ówczesny prezydent Francji Francois Hollande odwołał swoją zaplanowaną wcześniej wizytę w Polsce. 

Afera mailowa - jakie jest stanowisko rządu?

Na początku czerwca Michał Dworczyk poinformował, że służby specjalne wyjaśniają sprawę włamania na skrzynkę mailową jego, jego żony, a także ich konta w mediach społecznościowych. Od tamtego czasu w sieci pojawiają się materiały, które rzekomo mają pochodzić ze skrzynek mailowych szefa Kancelarii Premiera i innych polityków. 

KPRM nie komentuje prawdziwości wiadomości, ale też nie dementuje poszczególnych informacji w nich zawartych. W odpowiedzi na pytania dot. afery mailowej Centrum Informacyjne Rządu przekazało Gazeta.pl, że "Polska doświadczyła ataku cybernetycznego i dezinformacyjnego prowadzonego z terenu Federacji Rosyjskiej". Amerykańska firma zajmująca się cyberbezpieczeństwem (Mandiant) oceniła w ubiegłym miesiącu, że grupa hakerów odpowiedzialna za operację "Ghostwriter" jest powiązana z rządem Białorusi.

Więcej o: