Radny z Gołdapi: "Wybrałem areszt zamiast przeprosin". Trafił za kratki, decyzję uzasadnia w listach

Andrzej Tobalski - radny miejski z Gołdapi (woj. warmińsko-mazurskie) zgłosił się dobrowolnie do aresztu w Suwałkach. Został skazany na 15 dni w zamknięciu, ponieważ nie zdecydował się przeprosić przewodniczącego rady miejskiej za oskarżenie go o kradzież podczas kampanii.

Jak informuje lokalny portal Goldap.info, spór między politykami zaczął się w roku 2018, gdy Andrzej Tobalski zarzucił kradzież energii cieplnej Wojciechowi Hołdyńskiemu. Samorządowiec kandydował wtedy na urząd burmistrza Gołdap. Co ciekawe radny zarzeka się, że był naocznym świadkiem kradzieży w roku 2015.  

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

Zobacz wideo Wawrykiewicz komentuje zapowiedź kolejnej reformy sądownictwa

Oskarżenia o kradzież w trakcie kampanii 

Sprawa w trybie wyborczym trafiła do Sądu Okręgowego w Suwałkach, który przyznał rację Wojciechowi Hołdyńskiemu i skazał radnego Tobolskiego. Sąd nakazał mu publiczne przeprosiny.  Jak informują lokalne media, radny wielokrotnie zapewniał, że nie zamierza przeprosić samorządowca. Ponadto nie płacił kar grzywny, którą wielokrotnie wymierzał mu sąd. W związku z brakiem wykonania prawomocnego postanowienia sądu, 5 stycznia wydano nakaz przyjęcia radnego do aresztu. 

"Podjąłem trudną dla moich bliskich i niekomfortową dla mnie decyzję, że wybrałem areszt zamiast przeprosin" - czytamy w liście radnego do mieszkańców.  

Nie mogę przeprosić Wojciecha Hołdyńskiego, mając świadomość jego winy. (…) Wierzę w sprawiedliwość i uczciwość na podstawie ujawnionych faktów i dowodów, dlatego aktualnie zamierzam podjąć kroki prawne co do ustalenia wszelkich tamtych okoliczności

 - zapowiedział aresztowany radny. 

Radny dobrowolnie stawił się w areszcie

Według informacji PAP, radny dobrowolnie zjawił się w areszcie w Suwałkach i oddał w ręce policji. W areszcie ma spędzić 15 dni, które są równowartością grzywny, jaką miał zapłacić. Co ciekawe, jak udało się ustalić Polskiej Agencji Prasowej, część kosztów będzie musiał ponieść oskarżający Wojciech Hołdyński.   Komornik nakazał mu zapłacenie 1,4 tys. zł na koszty wyżywienia radnego. - Cóż miałem robić, zapłaciłem. Sytuacja jest niedorzeczna: on mnie nie przeprosił, a ja mu opłacam wyżywienie w areszcie - powiedział PAP Hołdyński.  

Więcej o: