"GW" o roli Michała Wosia w zakupie Pegasusa. On sam twierdził niedawno, że "nie wie, co to jest"

Wiceminister sprawiedliwości Michał Woś miał w 2017 r. odgrywać jedną z kluczowych ról w przekazaniu CBA 25 mln zł, z których miało zostać zakupione oprogramowanie szpiegujące Pegasus - podała w poniedziałek "Gazeta Wyborcza". Polityk twierdzi, że tekst "GW" to "kapiszon". Jeszcze kilka dni temu zapewniał w rozmowie z TVN24, że nie wie, czym jest Pegasus.

Na jednym z posiedzeń sejmowej komisji finansów publicznych we wrześniu 2017 r. rozpatrywano wniosek ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry ws. zmian w planie finansowym Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Reprezentujący wówczas Ziobrę i resort sprawiedliwości Michał Woś wyjaśnił m.in., że kwota dotacji na rzecz pomocy pokrzywdzonym i przeciwdziałania skutkom przestępczości miała wynieść ponad 20 mln zł, a koszty własne - 34,5 mln zł.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

Jak podała w poniedziałek "Gazeta Wyborcza", dzień przed posiedzeniem komisji Michał Woś miał zwrócić się do resortu finansów z wnioskiem o przekazanie 25 mln zł z Funduszu na działania mające "służyć zapobieganiu przestępczości".

25 mln zł zostało, jak się później okazało, przekazane Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu.

Ówczesny wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik w 2018 r. w odpowiedzi na interpelację posła Nowoczesnej Adama Szłapki tłumaczył, że "informacje dotyczące celów, na jakie zostały wydane środki finansowe otrzymane przez Centralne Biuro Antykorupcyjne z Funduszu Sprawiedliwości, rodzajów wydatków i kwot przeznaczonych na realizację konkretnych zadań, objęte są klauzulą tajności".

Więcej szczegółów w artykule "Gazety Wyborczej": Jak Ziobro kupował Pegasusa dla CBA. Precyzyjna operacja, kamuflaż na każdym kroku

Politycy PiSPegasus w Polsce. "Watergate to przy tym starcie dżentelmenów" [KOMENTARZE]

Według "GW" z tych pieniędzy został zakupiony właśnie system Pegasus, który później - według medialnych doniesień - miał być użyty wobec m.in. senatora KO Krzysztofa Brejzy, prokurator Ewy Wrzosek i mecenasa Romana Giertycha.

Pod przelewami do CBA z Funduszu miał podpisywać się właśnie Michał Woś.

Zobacz wideo Tusk do Kukiza: Panie Pawle, ja właściwie nie mam żadnych wątpliwości, że pan także mógł być ofiarą podsłuchów

Michał Woś: Nie wiem, co to jest Pegasus

Woś, komentując w poniedziałek ustalenia "Gazety Wyborczej", stwierdził, że to "kapiszon".

"Odgrzewany kotlet. Opisana dotacja była omawiana w Sejmie i mediach 4 lata temu. Fundusz Sprawiedliwości ma ustawowy obowiązek finansować zwalczanie przestępczości - by łamiący prawo nie spali spokojnie" - napisał polityk.

"Rewelacje" opozycji dotyczące przekazania środków z Funduszu Sprawiedliwości do CBA, okazały się niewypałem. Temat był omawiany w świetle kamer w parlamencie przed 4. laty. Nie ma nic nowego. Opozycja uważała, że nie ma podstawy do przekazania, my ją wskazaliśmy. Tyle w temacie" - napisał z kolei na Twitterze Michał Wójcik.

Portal tvn24.pl przypomniał, że 29 grudnia 2020 r. Michał Woś pytany przez reportera TVN24 o system Pegasus, stwierdził, że "nie wie, o jaki system pyta, nie ma wiedzy, co to może być za system".

- Nie wiem, co to jest - zapewnił.

Krzysztof BrejzaCitizen Lab: Pegasus to narzędzie, o którym Służba Bezpieczeństwa mogła marzyć

Michał Woś, choć twierdzi, że nie wie, czym jest system Pegasus, uczestniczył chociażby w październikowym posiedzeniu komisji sprawiedliwości i praw człowieka, w trakcie którego kwestię Pegasusa poruszał poseł PO Michał Szczerba.

O Pegasusie była też mowa na posiedzeniu komisji administracji i spraw wewnętrznych 1 grudnia, w którym Woś także brał udział.

Więcej o: