Łukasz Mejza miał wysłać pisma przedprocesowe do rodziców dzieci. Kucharska-Dziedzic o treści maili

Posłanka Lewicy Anita Kucharska-Dziedzic opowiedziała w środę na konferencji prasowej o szczegółach pism, jakie mieli otrzymać rodzice chorych dzieci, którzy mówili w mediach o swoich doświadczeniach z firmą Łukasza Mejzy. - Zapowiadam wam wszystkim, że będziemy was reprezentować, nie zostawimy was - obiecała Kucharska-Dziedzic.

We wtorek (21 grudnia) Wirtualna Polska informowała, że do rodzin, które miały być nakłaniane przez przedstawicieli firmy Łukasza Mejzy do terapii komórkami macierzystymi, miały trafić pisma przedprocesowe. Posłanka Nowej Lewicy Anita Kucharska-Dziedzic zapowiedziała, że zostanie im zapewniona bezpłatna pomoc prawna. W środę podczas konferencji prasowej posłanka opowiedziała o szczegółach maili. 

Zobacz wideo Co z posłem Mejzą? Cymański: Na razie jest obciążeniem wizerunkowym

Sprawa Łukasza Mejzy. Anita Kucharska-Dziedzic o mailu przesłanym jednej z matek

Podczas środowej konferencji posłanka Anita Kucharska-Dziedzic informowała, że 23 listopada poseł Łukasz Mejza podpisał pełnomocnictwa dla adwokatów Macieja Zaborowskiego oraz Huberta Kubika. Jak tłumaczyła dalej, 24 listopada Kubik wysłał kopię pełnomocnictwa do matki dziecka opisanego w pierwszym artykule Wirtualnej Polski na temat sprawy Łukasza Mejzy. 

- Wysłał pełnomocnictwo, w którym jest napisane, że pan Mejza upoważnia go do żądania sprostowań medialnych, do przedstawiania pozwów i kierowania pism na drodze przedprocesowej - mówiła posłanka. 

Więcej informacji na temat polityki znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Philippines Asia StormTajfun Rai uderzył w Filipiny. Nie żyje co najmniej 75 osób [ZDJĘCIA]

Zdaniem posłanki przesłany mail nie jest żądaniem sprostowania ze względu na to, że adresatka wiadomości nie jest medium, ani prasą. Stwierdziła, że wiadomość nie jest również pozwem, ponieważ nie pojawiła się w niej informacja o tym, z jakiego paragrafu ścigać ją miałby Łukasz Mejza. 

- Jest zatem pismem przedprocesowym. Co musi być w piśmie przedprocesowym? Musi być w nim żądanie określonej czynności, która ma być wykonana przez adresata, i zapowiedź konsekwencji, które się pojawią, jeżeli tej czynności się nie wykona - tłumaczyła. 

Sprawa Łukasza Mejzy. Matka dziecka dowiedziała się, że "kłamie na temat pana Mejzy"

Posłanka przekazała też, czego miała dowiedzieć się z maila prawnika matka dziecka. - Otóż dowiedziała się, że materiał prasowy autorstwa Szymona Jadczaka i Mateusza Ratajczaka zawiera nieprawdę i szkodzi imieniu Łukasza Mejzy, w związku z tym dziennikarze zostaną pozwani. Matka dowiedziała się też, że udostępniając te materiały, komentując i pisząc posty o swojej sytuacji, również robi dokładnie to, co dziennikarze, czyli kłamie na temat pana Mejzy i jego działalności - kontynuowała. 

Pełnomocnik Łukasza Mejzy miał zażądać usunięcia postów, na podstawie których dziennikarze napisali swój pierwszy artykuł. - Czyli nakazano pani, żeby usunęła wszystkie informacje o tym, co firma pana Mejzy chciała zrobić jej i jej dziecku - chciała wydobyć 1 mln 200 tys. zł na leczenie jej śmiertelnie chorego dziecka - zaznaczała posłanka Lewicy. 

Łukasz Mejza, zdj. ilustracyjne"Człowiek, który jest hieną, tu siedzi". Przypominamy afery Mejzy

Zdaniem Kucharskiej-Dziedzic tezy o tym, że przesłany mail miałby być pismem przedprocesowym najmocniej bronić będzie pełnomocnik Łukasza Mejzy. - Bo jeżeli nie było to pismo przedprocesowe, to adwokat przekroczył swoje uprawnienia, a także wykroczył poza pełnomocnictwo, które dostał - mówiła. Poinformowała też, że otrzymała kilkanaście deklaracji od adwokatów oraz radców prawnych, którzy pro bono będą reprezentować osoby poszkodowane przez firmę Mejzy. - Zapowiadam wam wszystkim, że będziemy was reprezentować, nie zostawimy was - dodała. 

We wtorek do materiału WP o mailach, które miały zostać przesłane rodzicom dzieci, odniósł się Łukasz Mejza. "Kolejne kłamstwo w kolejnym artykule wp.pl. Nowym artykułem próbujecie przykryć wniosek o aresztowanie Giertycha? Jedyni, którzy otrzymają pisma, to dziennikarze, którzy kłamią i Anita Kucharska-Dziedzic. Żadnych pism przedprocesowych do rodziców nie było! Zwykłe kłamstwo!" - napisał na Twitterze. Kilkukrotnie nawoływał też do publikacji wspomnianych pism przedprocesowych, które - jak deklarował - nie trafiły do rodziców dzieci. 

Więcej o: