Media: Do rodzin chorych dzieci mają trafiać pisma przedprocesowe od Łukasza Mejzy. Ten zaprzecza

Nie tylko dziennikarze, ale też rodziny nieuleczalnie chorych dzieci mają być celem działań pełnomocników sądowych wiceministra sportu Łukasza Mejzy, podaje portal wp.pl. Chodzi o rodziny, którym firma Mejzy miała oferować niesprawdzone metody leczenia dla ich dzieci. Polityk PiS mówi, że to kłamstwo.
Zobacz wideo

Pisma przedprocesowe miały trafić do rodzin, które były nakłaniane przez przedstawicieli firmy Łukasza Mejzy do terapii komórkami macierzystymi - podaje Wirtualna Polska. Ta niesprawdzona, niepoparta dowodami terapia miała rzekomo pomóc nieuleczalnie chorym dzieciom - za słoną opłatą.  

Posłanka Nowej Lewicy Anita Kucharska-Dziedzic, która od czasu ujawnienia afery interweniuje w tych sprawach, zapowiedziała na środę konferencję prasową.

Więcej wiadomości znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Przekazała, że rodziny boją się konsekwencji prawnych. Zapewniła, że dostaną bezpłatną pomoc prawną. 

Krótko po publikacji artykułu WP.pl, Mejza zabrał głos na Twitterze. Zaprzecza on informacjom o wysyłaniu pism przedprocesowych do rodzin. 

"Jedyni którzy otrzymają pisma to dziennikarze, którzy kłamią i Anita Kucharska-Dziedzic. Żadnych pism przedprocesowych do rodziców nie było! Zwykłe kłamstwo!" - napisał. 

Afera z Łukaszem Mejzą

Portal Wp.pl podał w listopadzie, że Łukasz Mejza jeszcze przed objęciem poselskiego mandatu, był prezesem i właścicielem spółki, która miała oferować chorym organizację za granicą terapii komórkami macierzystymi.

Eksperci wskazują, że nie ma dowodów na skuteczność takiego leczenia. Łukasz Mejza podkreślał, że nie miał dochodów z tej działalności. "Po powzięciu informacji o wątpliwościach natury medycznej i moralnej dotyczących tej terapii, natychmiast wycofałem się z działalności firmy. W związku z tym nie tylko nie odniosłem najmniejszych korzyści majątkowych, ale poniosłem koszty finansowe. Zainwestowane środki potraktowałem jako własne straty" - przekazał w oświadczeniu przesłanym wówczas portalowi Gazeta.pl.

Łukasz MejzaŁukasz Mejza na urlopie. Dlaczego dopiero od poniedziałku? Gosiewska tłumaczy

Więcej o: