"Te osoby wpisywały fikcyjne dane", "przedstawcie dowód". Terlecki i Czerwińska pytani o apel vs. TVN

- Nikt nie zamierza zamykać TVN-u, zamierzamy jedynie wprowadzić te przepisy, które obowiązują też w innych krajach UE - mówił na konferencji prasowej Ryszard Terlecki, pytany przez dziennikarzy o "lex TVN". Rzeczniczka PiS Anita Czerwińska wzmiankę o tym, że apel w obronie TVN podpisało już 2,5 mln osób, skwitowała stwierdzeniem: - Pod tym apelem te osoby wpisywały fikcyjne dane, nie daliście weryfikacji podpisów. Niech państwo przedstawią dowód.

- Pod apelem w obronie TVN zebrano już 2,5 miliona podpisów - co na to PiS? Będzie jakaś reakcja?  - pytali dziennikarze podczas wtorkowej konferencji prasowej. Na ich pytania odpowiadali w Sejmie szef klubu PiS Ryszard Terlecki i Anita Czerwińska, rzeczniczka partii.

Cały weekend internet miał zabawę. Pod tym apelem te osoby wpisywały fikcyjne dane, nie daliście weryfikacji podpisów. Niech państwo przedstawią dowód, że są 2,5 miliony osób [podpisanych - red.]

- powiedziała Czerwińska.

Przypomnijmy: Gazeta.pl włączyła się w akcję wsparcia TVN. Apel poparcia dla stacji można podpisać TUTAJ.

Zobacz wideo Co zrobi Andrzej Duda w sprawie Lex TVN? Pytamy posłankę Srokę

Rzeczniczka PiS o apelu ws. TVN: Osoby wpisywały fikcyjne dane

- Są dowody, że osoby wpisywały fikcyjne dane. Więc my doceniamy obywatelski sprzeciw, ale proszę nie podawać danych niezweryfikowanych. Proszę nie upolityczniać tej sprawy, ja naprawdę apeluję, żeby podchodzić do tej sprawy praworządnie - dodała rzeczniczka PiS. Nie wskazała szczegółów dotyczących przedstawiania fikcyjnych danych pod petycją o wycofanie kontrowersyjnej nowelizacji. - Jeśli państwo przedstawią dowód na to, że jest to 2,5 miliona osób, to oczywiście - wskazała Czerwińska. Nie odpowiedziała jednak, co PiS "oczywiście" zrobi, jeśli podpisów pod apelem faktycznie będzie tak dużo.

To, że PiS chce zrealizować swój plan ws. TVN, potwierdził za to Ryszard Terlecki. - To jest wersja nieprawdziwa - powiedział, odnosząc się do zarzutów, że uderzenie w amerykańską spółkę Discovery to de facto uderzenie w wolne media.  - Nikt nie zamierza zamykać TVN-u, zamierzamy jedynie wprowadzić te przepisy, które obowiązują też w innych krajach UE - dodał.

Ustawę medialną, tzw. lex TVN, przywrócono do prac Sejmu nagle - w piątek około południa. Prace nad ustawą nie były zaplanowane w porządku obrad na to posiedzenie. Posiedzenie komisji zaczęło się około godziny 13:00. Opozycja zarzucała, że nagłe wrzucanie ustawy do prac komisji narusza zasady parlamentu - nie zachowano trzydniowego odstępu od zwołania komisji do jej obrad. Posłanka PiS Joanna Lichocka przekonywała, że "nie ma żadnego złamania prawa", a "komisje często są zwoływane z godziny na godzinę".

Po niespełna godzinie burzliwych obrad komisji - pomimo protestów opozycji - zagłosowano przeciwko uchwale Senatu wetującej ustawę. Podczas głosowania w PiS obowiązywała dyscyplina. Na sali sejmowej obecny był Łukasz Mejza, który zgodnie z wcześniejszymi obietnicami miał być na urlopie (za nowelizacją ustawy głosowali posłowie PiS, Kukiz'15 i Mejza jako poseł niezrzeszony).

Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl

"Lex TVN" - co dalej? Nieoficjalnie: Duda przekaże do TK

"Rzeczpospolita" podała, że Andrzej Duda prawdopodobnie odeśle "lex TVN" do Trybunału Konstytucyjnego. Powodem ma być poprawka Konfederacji, która według wielu opinii jest niekonstytucyjna. Zgodnie z nią członków KRRiT ma wybierać prezydent za zgodą Sejmu i Senatu. Obecnie Rada wybierana odpowiednio przez Sejm, Senat i prezydenta. W zamyśle poprawka miała odpolitycznić KRRiT. - Nie ma u nas intencji, by zakopać tę ustawę, ale raczej, by weszła ona w życie - mówi dziennikowi jeden z polityków Zjednoczonej Prawicy.

Jak informowaliśmy w poniedziałek, z ustaleń Gazeta.pl wynika, że Centrala Prawa i Sprawiedliwości ma nadzieję, że prezydent wyśle nowelizację do Trybunału Konstytucyjnego. W kuluarach krążą jednak także plotki, że ceną Dudy za podpis pod dokumentem będzie głowa prezesa TVP Jacka Kurskiego. 

Więcej o: