Waszczykowski o życiu z chorobą: Nogi odmawiają posłuszeństwa, bolą ręce, trudno się mówi

- Gdy choroba zaczęła atakować kilka miesięcy temu, pierwsze reakcje hejterów brzmiały: Waszczykowski przyszedł do studia pijany. O siódmej rano zwykle jeszcze nie piję - powiedział były szef MSZ Witold Waszczykowski w wywiadzie dla Wirtualnej Polski. Polityk cierpi na chorobę neuronów ruchu.

Były szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych Witold Waszczykowski udzielił wywiadu dla Wirtualnej Polski. Polityk, opowiedział m.in. o tym, jak choroba wpłynęła na jego pracę, a także jak odebrał reakcje użytkowników Internetu na temat jej objawów. Skomentował również sprawę Łukasza Mejzy. 

Zobacz wideo Donald Tusk na demonstracji przeciwko "lex TVN": Jesteśmy tu w obronie wolnych mediów i wolnego słowa

Witold Waszczykowski: Byłem przez wiele lat nauczycielem akademickim, uwielbiałem wykładać

Początkowo stwierdzono u niego polineuropatię. Obecnie, jak podkreśla były szef MSZ, diagnoza została doprecyzowana. Waszczykowski cierpi na MND, czyli chorobę neuronów ruchu. Mówi, że przyczyna choroby, a także sposób jej leczenia jest na ten moment niezbadany. - Nogi odmawiają posłuszeństwa, bolą ręce, trudno się mówi. W ostateczności może dojść do paraliżu. Byłem przez wiele lat nauczycielem akademickim, uwielbiałem wykładać - dzisiaj to jest coraz częściej problem. Gdy choroba zaczęła atakować kilka miesięcy temu, pierwsze reakcje hejterów brzmiały: Waszczykowski przyszedł do studia pijany. O siódmej rano zwykle jeszcze nie piję - powiedział polityk. Dodał również, że nie zdziwił się, słysząc tego rodzaju komentarze. - Działam w polityce od prawie 30 lat, mało mnie już dziwi i boli. Nie ma leku na bezinteresowną zawiść, a na ziemi nie mieszkają anioły. Trzeba się z tym liczyć - podsumował. 

Więcej wiadomości z Polski znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Witold Waszczykowski, były szef MSZWitold Waszczykowski ma problemy z mówieniem i chodzeniem

Waszczykowski wspomniał również o tym, jak choroba wpłynęła na jego życie prywatne i zawodowe. Powiedział, że robi obecnie większość rzeczy, które robił wcześniej, zajmuje mu to jednak więcej czasu. - Korzystam z kul, krzesła inwalidzkiego, wózka elektrycznego, wsparcia ludzi, którzy mnie podwiozą. Jeszcze na szczęście nikt mnie nosić nie musi. Dwa lat temu mogłem się spakować w hotelu w 15 minut i ruszyć dalej, dzisiaj zajmuje mi to przynajmniej godzinę - powiedział w rozmowie z WP. 

O pracy w polityce Waszczykowski mówił z kolei, że sprawne funkcjonowanie umożliwia mu przede wszystkim komputer oraz telefon - Byłem parę miesięcy temu w USA w ramach Komisji Bezpieczeństwa przy Parlamencie Europejskim i średnio dawałem sobie radę. Delegacja musiała czekać, aż znajdziemy wózek, spowalniali tempo spaceru do mojego. Przy komputerze i telefonie mogę jednak pracować tak, jak poprzednio. 

Były szef MSZ o sprawie Łukasza Mejzy: Nie umiem stwierdzić, czy to było niezgodne z prawem

Manifestacje 'My zostajeMY'. Tak protestują PolacyManifestacje "My zostajeMY". Tak protestują Polacy [GALERIA]

O sprawie Łukasza Mejzy były szef MSZ powiedział, że nie śledził jej na bieżąco i od rozstrzygania tego rodzaju sytuacji są władze partyjne. - Nie umiem stwierdzić, czy to było niezgodne z prawem, czy tylko nieetyczne, bo sprawa nie jest zakończona - podkreślił Waszczykowski. Na prośbę o komentarz w sprawie ludzi, zarabiających na leczeniu nieuleczalnych chorób odpowiedział - Wychodząc we wrześniu ze szpitala z moim "wyrokiem", byłem ostrzegany, że znajdą się "doradcy", którzy będą sugerować cudowne metody na uzdrowienie. Dostaję maile z informacjami, że gdzieś w Rosji jest lekarz ze świetnymi wynikami, albo w Serbii jest sanatorium, które leczy wodą ozonową - cytuje WP. Polityk dodał także, że być może te metody w pojedynczych przypadkach się sprawdzają, zaleca jednak każdemu w podobnej sytuacji do swojej zachować ostrożność. 

Cały wywiad z Witoldem Waszczykowskim dostępny na stronie wiadomosci.wp.pl.

Więcej o: