Piotrowicz mówił o sędziach "zwykłych złodziejach". Przegrał proces i komentuje wyrok. "Skutek mrożący"

Stanisław Piotrowicz, decyzją sądu, musi przeprosić Małgorzatę Gersdorf i Krzysztofa Rączkę za słowa o "zwykłych złodziejach". Sędzia Trybunału Konstytucyjnego stwierdził, że wyrok ten niesie za sobą tzw. skutek mrożący, czyli "zastraszający posłów, dziennikarzy rozmaitych opcji, zwykłych obywateli, którzy mogą się teraz bać nazywać zło po imieniu". "Odpowiadam sądownie nie za własne wypowiedzi, lecz za cudze o nich wyobrażenia" - napisał Piotrowicz.
Zobacz wideo Obecna ustawa antyaborcyjna zgodna z Konstytucją? Prof. Wiącek: Moim zdaniem nie

W styczniu ubiegłego roku Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował, że były poseł Prawa i Sprawiedliwości a obecny sędzia Trybunału Konstytucyjnego Stanisław Piotrowicz ma przeprosić pierwszą prezeskę Sądu Najwyższego Małgorzatę Gersdorf i sędziego SN Krzysztofa Rączkę za słowa o "zwykłych złodziejach". Piotrowicz odwołał się jednak od tego orzeczenia. W czwartek 16 grudnia zapadł w tej sprawie prawomocny wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

W ciągu dwóch tygodni od uprawomocnienia wyroku musi opublikować na antenie telewizji TVN, po głównym wydaniu "Faktów", oświadczenie. Do tego, zgodnie z wcześniejszym wyrokiem Sądu Okręgowego, Piotrowicz ma także wpłacić 20 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce.

Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl

Stanisław PiotrowiczPiotrowicz przegrał w apelacji. Musi przeprosić sędziów za "zwykłych złodziei"

"Odpowiadam sądownie nie za własne wypowiedzi, lecz za cudze o nich wyobrażenia"

Stanisław Piotrowicz odniósł się do sprawy w oświadczeniu przesłanym Polskiej Agencji Prasowej. Opublikował je Onet. "Oświadczam, iż zarówno samo powództwo, jak i skutek zapadłego wyroku, z którym żaden obiektywnie analizujący tę sprawę prawnik nie powinien się zgodzić, sprawia wrażenie zemsty na mojej osobie, jako na ówczesnym pośle na Sejm RP, który wykonując mandat poselski włożył znaczny wysiłek w reformę polskiego sądownictwa i próbę oczyszczenia go z ludzi niegodnych bycia sędziami, w tym i takich, którzy zasługują na użyte przeze mnie miano 'złodziei'" - napisał Piotrowicz. Dodał też, że takie osoby były i wciąż są w gronie polskich sędziów i trudno ich z tego grona usunąć.

Obecny sędzia TK opisał również okoliczności wypowiedzenia słów o "zwykłych złodziejach". "27 sierpnia 2018 r. na korytarzu Krajowej Rady Sądownictwa, w atmosferze dokonywanej wówczas próby fizycznego zablokowania prac KRS przez grupkę demonstrantów, odnosząc się do pytania jednego z dziennikarzy o cel reformy sądownictwa i w czasie, gdy telewizja informowała o przewinieniach określonych sędziów sądów powszechnych, w tym kradzieżach, stwierdziłem dosłownie: 'Ano takie, żeby sędziowie, którzy są złodziejami, nie orzekali dalej'" - podkreślił. Jak dodał, nie wie, dlaczego Małgorzata Gersdorf i Krzysztof Rączka " wzięli tę wypowiedź do siebie" i postanowili wytoczyć mu sprawę sądową. "Dla wszystkich, w tym sądu orzekającego, musiało być jasne, że wypowiedź ta nie odnosiła się w żaden sposób do tych konkretnych osób, którym nigdy nie zarzucałem dokonania przestępstwa kradzieży czegokolwiek" - stwierdził.

Stanisław Piotrowicz napisał, że odpowiada sądownie "nie za własne wypowiedzi, lecz za cudze o nich wyobrażenia". Jak zaznaczył, jest to groźna dla wszystkich posłów. Sędzia TK podkreślił, że wyrok ten niesie za sobą tzw. skutek mrożący, czyli "zastraszający innych posłów, dziennikarzy rozmaitych opcji, zwykłych obywateli, którzy mogą się teraz bać nazywać zło po imieniu".

Piotrowicz do niedawna był posłem Prawa i Sprawiedliwości, a obecnie zasiada w Trybunale Konstytucyjnym. W czasie stanu wojennego był prokuratorem.

Minister edukacji i nauki Przemysław CzarnekCzarnek nerwowo zareagował na pytanie o "lex TVN". "Sorry, litości"

Więcej o: