Prokuratura wszczęła śledztwo ws. dezercji polskiego żołnierza na Białoruś. Możliwy list gończy

Prokuratura Rejonowa Białystok-Północ wszczęła śledztwo w sprawie dezercji polskiego żołnierza na Białoruś. Do tej pory śledczym nie udało się ustalić, gdzie przebywa mężczyna. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności. Prokuratura nie wyklucza wydania za Emilem C. listu gończego.

16. Dywizja Zmechanizowana poinformowała, że w czwartek po południu zaginął jeden z żołnierzy wykonujących zadania służbowe w okolicy Narewki, Siemianówki i Jeziora Siemianowskiego. Okazało się, że mężczyzna poprosił o azyl na Białorusi. Mówił, że sprzeciwia się działaniom Polski w związku z kryzysem migracyjnym i nieludzkim traktowaniem uchodźców. Mężczyzna to pochodzący z Bartoszyc Emil C.

Więcej najnowszych informacji o sytuacji na granicy przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

W sprawie dezercji śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa Białystok-Północ. "W Dziale do spraw Wojskowych zostało wszczęte śledztwo w sprawie o przestępstwo z art. 339 par. 3 KK. Wydano również postanowienie o przedstawieniu zarzutu dla Emila C." - przekazała RMF24 rzeczniczka warszawskiej Prokuratury Okręgowej Aleksandra Skrzyniarz.

Zgodnie z Kodeksem karnym żołnierz, który w czasie dezercji ucieka za granicę albo przebywając za granicą, uchyla się od powrotu do kraju, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

Jak podaje PAP, prokuratura nie wyklucza wniosku o tymczasowy areszt, a następnie wydania za Emilem C. listu gończego. Śledczy muszą w tym celu dostarczyć sądowi materiał dowodowy. Wiadomo, że na razie zabezpieczono nośniki danych w miejscu zamieszkania żołnierza, by sprawdzić, czy dezercja była wcześniej planowana. 

Zobacz wideo Prof. Wiącek tłumaczy, czemu push back jest niezgodny z Konstytucją

Szef MON Mariusz Błaszczak przekazał w piątek po południu, że żołnierz "miał poważne kłopoty z prawem i złożył wypowiedzenie z wojska". "Nigdy nie powinien zostać skierowany do służby na granicę. Zażądałem wyjaśnień, kto za to odpowiada" - dodał minister.

MON: Przełożeni żołnierza odwołani

MON przekazał tego samego dnia, że po odebraniu meldunku od gen. dyw. Krzysztofa Radomskiego, dowódcy 16 Dywizji Zmechanizowanej, minister Mariusz Błaszczak odwołał ze stanowisk przełożonych żołnierza, który znalazł się na Białorusi.

Zdjęcie ilustracyjneBłaszczak odwołał przełożonych żołnierza, który znalazł się na Białorusi

"Odwołani zostali dowódca baterii, dowódca plutonu i dowódca 2 dywizjonu w Węgorzewie" - przekazał resort.

Państwowy Komitet Graniczny Białorusi (GPK) przekazał w komunikacie, że urodzony w 1996 roku Polak "został zatrzymany przez oddział białoruskiej straży granicznej w strefie zamkniętej na posterunku granicznym grupy granicznej Grodno" w czwartek po południu. Mężczyzna miał przedstawić się jako żołnierz 11 Pułku Artylerii.

Emil C. miał pobić matkę i prowadzić pod wpływem alkoholu

Białoruska telewizja opublikowała już wywiad z polskim żołnierzem. Chcąc potwierdzić tożsamość, pokazała jego kartę krwiodawcy z grupą krwi. Mężczyzna mówił m.in., że polscy żołnierze na granicy strzelali do migrantów. Miał być świadkiem zabicia dwóch osób. Tłumaczył, że polskie służby będą chciały przedstawić go jako "najgorszego człowieka i powiedzieć, że stwarzałem problemy w wojsku".

"Gazeta Olsztyńska" informowała, że Emil C. mieszkał w Bartoszycach i służył w tamtejszej 20. brygadzie zmechanizowanej, ale w ostatnim czasie został przeniesiony do Węgorzewa. Kilka miesięcy wcześniej miał pobić swoją matkę. Żołnierz we wrześniu br. był skazany przez Sąd Rejonowy w Bartoszycach wyrokiem nieprawomocnym za znęcanie się nad bliską osobą, a 12 grudnia br. został zatrzymany przez policję za jazdę w stanie nietrzeźwości. Późniejsze testy wskazały, że był również pod wpływem marihuany.

Więcej o: