RPO pytany w Gazeta.pl o sytuację kobiet po wyroku TK. Mówi, że w grę wchodzi "nieludzkie traktowanie"

Prof. Marcin Wiącek był gościem Porannej Rozmowy Gazeta.pl. Rzecznik Praw Obywatelskich mówił m.in. o sprawie obowiązku szczepień oraz na temat prawa aborcyjnego. Jego zdaniem w przypadkach odmawiania aborcji może dochodzić do przypadków nieludzkiego traktowania. - Każdemu człowiekowi, czy jest w Polsce legalnie, czy nielegalnie, należy udzielać pomocy - powiedział, odnosząc się do sytuacji migrantów na granicy.
Zobacz wideo Prof. Marcin Wiącek był gościem Porannej Rozmowy Gazeta.pl

Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek. Komentował m.in. sytuację na granicy Polski i Białorusi. W ostatnich tygodnia wielu migrantów wróciło do kraju lotami z Mińska. ale każdego dnia ludzie próbują przedostać się do Polski - pomimo coraz gorszej pogody.

- Na  granicy mają miejsce tragedie ludzi, którzy są zmuszeni do przebywania w lesie tygodniami. Widziałem ludzi, którzy byli w fatalnym stanie psychicznym i zdrowotnym. Uważam, że obowiązkiem każdego człowieka, obowiązkiem państwa jest udzielenie tym ludziom pomocy - podkreślił Wiącek i dodał - "każdemu człowiekowi, czy jest w Polsce legalnie czy nielegalnie, należy udzielać pomocy".

Jego zdaniem należy robić "wszystko, co się da, żeby chronić godność tych ludzi. A więc przede wszystkim udzielać pomocy humanitarnej, ratować życie i zdrowie".

- Jeśli chodzi o prawo - każdy człowiek na terytorium RP powinien być poddany procedurom. A więc wydalenie osoby z kraju powinno być przeprowadzone na podstawie indywidualnie rozpatrzenia sprawy, powinien być rozpatrzony wniosek o status uchodźcy, jeśli dana osoba go składa. Można kogoś przekazać do kraju pochodzenia, ale to powinno być wynikiem decyzji administracyjnej i do czasu jej wydania te osoby powinny przebywać w warunkach, które nie urągają godności

- powiedział. RPO dodał, że ma "wiele zastrzeżeń co do prowadzenia procedur" obecnie prowadzonych na granicy, szczególnie wywózek na Białoruś na podstawie znowelizowanej ustawy. 

- Tzw. push-backi są legalne w takim sensie, że są wykonywane na podstawie obowiązującego prawa, ale to prawo moim zdaniem jest sprzeczne z polską konstytucją oraz z przepisami unijnymi - podkreślił i dodał: Apeluję, żeby z tej procedury nie korzystać. To nie jest obowiązek, nie trzeba z tej tych przepisów korzystać, można podjąć inną decyzję. 

Zwrócił uwagę, że zgodnie z prawem sąd nie może dokona ekstradycji osoby podejrzanej o popełnienie przestępstwa, jeśli w kraju grozi tej osobie niebezpieczeństwo. - A tutaj niewinne osoby, szukające bezpieczeństwa, są wyrzucane do kraju, gdzie są zagrożone - dodał.

Zdaniem RPO są podstawy do zaskarżenia ustawy wprowadzającej push-backi do Trybunału Konstytucyjnego. Nie powiedział jednak czy sam zamierza to zrobić i dodał, że z jego punktu widzenia to opcja ostateczna, po wyczerpaniu innych możliwości.

"Nieludzkie traktowanie" kobiet potrzebujących aborcji

- Zwróciłem się do pani marszałek Sejmu w sprawie powrotu do prac nad ustawami, które pojawił się po wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi szczególnie o projekt, który zakłada możliwość przerwania ciąży w przypadku tzw. letalnych wad płodu - powiedział. I dodał: - Obecna sytuacja prowadzi do przypadków, które są naruszeniem zakazu nieludzkiego traktowania.

Przyznał, że pomogłoby też np. wytyczne wprowadzane na  poziomie województw, by uniknąć efektu mrożącego u lekarzy. - Natomiast to jest półśrodek. Jasną sytuację stworzyłaby ustawa - powiedział. RPO powiedział, że nie wyklucza, że sprawa zmarłej Izabeli z Pszczyny jest przykładem działania efektu mrożącego. Podkreślił jednak, że to tocząca się sprawa i nie chce komentować kategorycznie.

Wiącek mówił o tym, że zgodnie z obecnym prawem aborcja jest dopuszczalna, gdy zagrożone jest zdrowie kobiety - ale są problemy z interpretacją tego, czy dotyczy to także zdrowia psychicznego. 

Wiącek o antyszczepionkowcach

Komentował m.in. wprowadzanie obowiązku szczepień "tylnymi drzwiami", na przykład przez wprowadzenie zasady, że przedstawiciele jakiegoś zawodu (np. lekarze i pielęgniarki lub nauczyciele) de facto nie mogą pracować, o ile nie są zaszczepieni. Jego zdaniem jeśli takie przepisy mają obowiązywać, to powinno to być zapisane w ustawie, a nie rozporządzeniu ministra.

 RPO wypowiadał się wcześniej na temat szczepień. Wywiadu udzielił w lipcu telewizji Polsat. Marcin Wiącek podkreślił wtedy, że jest sceptyczny wobec wprowadzenia obowiązku szczepień. Przypomniał, że Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy uznało, że bycie zaszczepionym nie może być wyłączną przesłanką zróżnicowania sytuacji prawnej obywateli. - Ponieważ jesteśmy członkami RE, powinniśmy podążać za tego typu standardami. Jednak z uwagi na stan pandemii, dopuszczam pewne zróżnicowanie, ale w zależności od tego, czy ktoś stwarza zagrożenie dla zdrowia publicznego. Mówiąc prościej, czy ktoś jest, czy nie jest nosicielem wirusa - wyjaśnił.

- Jestem zwolennikiem wolności wypowiedzi, wolności zgromadzeń. Każdy, kto ma ochotę zademonstrować swoje poglądy, także antyszczepionkowcy, ma do tego prawo. Jednak należy to czynić w sposób pokojowy, nie może to prowadzić do przemocy - tak RPO skomentował próbę wtargnięcia w lipcu br. przeciwników szczepień do punktu szczepień w Grodzisku Mazowieckim.

Prof. Marcin Wiącek od lipca br. pełni funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich. Na stanowisku zastąpił  Adama Bodnara.  

Więcej o: