Afera mailowa. Słowa o DPS-ach w ogniu krytyki. "Kompromitacja. Pani minister radośnie wzywa do pomocy"

W kwietniu ubiegłego roku, w pierwszym okresie pandemii, jednym ze szczególnie narażonych miejsc były domy pomocy społecznej. Wiceminister Iwona Michałek apelowała o przekazywanie im maseczek i innych środków ochrony. Z wiadomości ujawnionej w aferze mailowej wynika, że premier Mateusz Morawiecki i jego doradca były niezadowoleni z tego, jak wpływa to na wizerunek rządu.
Zobacz wideo Piotr Woźny, prezes ZE PAK: Czeka nas smogowa zima

Nowa odsłona afery mailowej - tym razem ujawnione wiadomości, które mają pochodzić ze skrzynki jednego z czołowych polityków obozu władzy, dotyczy sytuacji z kwietnia 2020 roku. Trwała wtedy jeszcze pierwsza fala pandemii. Szczególnie narażonymi na zakażenia miejscami były m.in. Domy Pomocy Społecznej, gdzie brakowało maseczek, środków ochrony, personelu, procedur. Objęte kwarantanną placówki bywały odcięte od świata. Do tego ich mieszkańcy, zazwyczaj osoby starsze i chorujące, byli szczególnie narażeni w przypadku zakażenia. A zakażali się masowo - duża część z nich umierała. Wojsko prowadziło ewakuacje zakażonych pacjentów do szpitali. 

Afera mailowa. Tym razem wątek słów wiceminister Michałek. "Kompromitacja"

Wiadomości, które mieli wymieniać premier Mateusz Morawiecki i jego bliski doradca Mariusz Chłopik, dotyczą wiceminister Iwony Michałek. Polityczka porozumienia pracowała wtedy w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Na początku kwietnia zaapelowała publicznie do ludzi o wsparcie dla DPS-ów. - Jeżeli szyjecie Państwo maseczki ochronne w szwalniach, domach, przedsiębiorstwach, za co bardzo dziękuję, to sprawdźcie, czy nie warto wesprzeć Domu Pomocy Społecznej w Waszej okolicy. Tam są one bardzo potrzebne. Pensjonariusze i personel opiekujący się nimi potrzebują maseczek, fartuchów, rękawiczek i płynów dezynfekcyjnych - mówiła.

Wiceminister była wtedy krytykowana w mediach społecznościowych - wskazywano, że to odpowiedzialnością rządu jest zapewnienie ochrony szczególnie narażonych obywateli. 

Z ujawnionej wiadomości wynika, że także Morawiecki i jego doradca byli niezadowoleni z tego, że wiceminister mówiła to publicznie - było to sprzeczne z próbami przekonania społeczeństwa, że rząd panuje nad sytuacją.

To jest kompromitacja. Robimy konferencję za konferencją, a pani minister radośnie wzywa do pomocy. Niektórym to trzeba internet wyłączać

- czytamy w wiadomości z nazwiskiem Chłopika. Prosi on adresatów wiadomości o "pomoc" w sprawie.

W odpowiedzi, którą miał wysłać Morawiecki, czytamy: "Tak-to jest bardzo niefortunne. Prośba, żeby Krzysztof i Michał zadzwonili do Jadwigi, jako obecnej szefowej Porozumienia pod nieobecność Jarosława Gowina, i żeby interweniował, żeby ta pani wiceminister się tak nie wypowiadała. Michał zadzwoń też do pani minister Maląg, żeby ona jej to wytłumaczyła".

Afera mailowa - jakie jest stanowisko rządu? 

Już blisko od pół roku do sieci trafiają maile mające pochodzić ze skrzynek wysokich urzędników państwowych. Rząd od początku nie potwierdza autentyczności maili, ale też nie dementuje poszczególnych informacji w nich zawartych. Jednak w niektórych przypadkach potwierdzono, że dany mail jest prawdziwy.

Czytaj więcej: Afera mailowa. Posłanka PO miała negocjować start z list PiS. "Ja bym ją brał". Jest potwierdzenie spotkania

Jacek Sasin przyznał: Ujawniony mail od premiera jest prawdziwy. "Ostro pls"

"Kancelaria Prezesa Rady Ministrów nie będzie komentować treści materiałów wykorzystywanych do akcji dezinformacyjnej prowadzonej przez osoby z terenu Federacji Rosyjskiej. Działania te mają zrealizować konkretne zamierzenia o charakterze politycznym. Przejęte zasoby informacyjne są wykorzystywane do dyskredytowania Polski na arenie międzynarodowej, generowania konfliktów z państwami sąsiednimi, wzmacniania napięć wewnętrznych oraz niechęci obywateli do własnego państwa. Chodzi także o wytworzenie i potęgowanie chaosu w przestrzeni informacyjnej Polski" - informowało nas CIR. 

Więcej o: