Bortniczuk o przyszłości Mejzy w rządzie. "Ja sobie współpracowników w ministerstwie sam nie dobieram"

- O przyszłości pana ministra Mejzy w rządzie będą decydowały efekty prac organów, które są powołane do tego, by badać te doniesienia medialne, które się pojawiły - stwierdził w rozmowie z TVN24 minister sportu Kamil Bortniczuk. Polityk potwierdził, że wyraził zgodę na bezpłatny urlop dla wiceministra do końca grudnia. Zaznaczył, że nie wie, jakie są dalsze plany Mejzy.

Wiceminister Łukasz Mejza poinformował w piątek, że zawiesza swój udział w pracach resortu sportu i turystyki. Poinformował o tym na Twitterze. Wystąpił również do marszałkini Sejmu Elżbiety Witek z wnioskiem o urlop z wykonywania obowiązków poselskich.

- Podanie się do dymisji, czy decyzja o urlopie jest decyzją zainteresowanego, w tym przypadku pana ministra Mejzy - tak decyzję polityka skomentował w rozmowie z TVN24 minister sportu Kamil Bortniczuk.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

Podkreślił, że "o przyszłości pana ministra Mejzy w rządzie będą decydowały efekty prac organów, które są powołane do tego, by badać te doniesienia medialne, które się pojawiły". - Bo przecież nie dziennikarze, ani nie doniesienia prasowe są od tego, by ostateczne decyzje w tych zakresach podejmować - zaznaczył Bortniczuk.

Łukasz MejzaŁukasz Mejza idzie na urlop. Chce "poświęcić się walce o swoje dobre imię"

- Chyba nie jest tajemnicą, że gdybym ja dobierał sobie współpracowników, to Ministerstwo Sportu wyglądałoby nieco inaczej - stwierdził polityk. - Ja sobie współpracowników w Ministerstwie Sportu sam nie dobieram - powtórzył później.

Kamil Bortniczuk potwierdził, że podpisał zgodę na bezpłatny urlop Mejzy do 31 grudnia. Dodał, że nie wie, jakie są dalsze plany jego podwładnego.

Zobacz wideo Czy poseł Mejza szantażuje Kaczyńskiego? Donald Tusk wyjaśnia

Łukasz Mejza: Nie zarobiłem ani złotówki

Portal Wp.pl informował, że Łukasz Mejza jeszcze przed objęciem poselskiego mandatu, był prezesem i właścicielem spółki, która miała oferować chorym organizację za granicą terapii komórkami macierzystymi. Eksperci wskazują, że nie ma dowodów na skuteczność takiego leczenia. Łukasz Mejza podkreślał, że nie miał dochodów z tej działalności.

"Po powzięciu informacji o wątpliwościach natury medycznej i moralnej dotyczących tej terapii, natychmiast wycofałem się z działalności firmy. W związku z tym nie tylko nie odniosłem najmniejszych korzyści majątkowych, ale poniosłem koszty finansowe. Zainwestowane środki potraktowałem jako własne straty" - przekazał w oświadczeniu przesłanym portalowi Gazeta.pl.

Więcej o: