Giertych wzywany do prokuratury, grozi mu areszt. "Nie zamierzam się ugiąć przed bezprawiem"

Roman Giertych został ponownie wezwany do prokuratury w związku ze śledztwem w sprawie działań spółki Polnord. Jeśli adwokat kolejny raz nie stawi się przed śledczymi, to prokuratura zamierza wystąpić o jego tymczasowe aresztowanie. "Mam pełną świadomość, że mój opór wobec bezprawia może mnie kosztować kolejne zatrzymanie (albo nawet serię zatrzymań). (...) Jeszcze raz podkreślam - zgodnie z orzeczeniami sądów nie jestem podejrzanym w tej sprawie" - wskazuje w odpowiedzi Giertych.

- To już dwudziesty pierwszy wyznaczony Giertychowi termin. Każde poprzednie wezwanie na przesłuchanie Roman G. zignorował - przekazał w rozmowie z PAP rzecznik Prokuratury Krajowej Łukasz Łapczyński. Śledczy informują, że chcą przedstawić mu dodatkowe zarzuty w sprawie - jak twierdzą - "przywłaszczenia ponad 72 mln zł na szkodę giełdowej spółki Polnord". Jak dodają, tym razem, jeśli Roman Giertych nie stawi się na przesłuchanie, grozi mu areszt, a "zebrane w śledztwie nowe dowody potwierdzają, że doszło do przestępstwa".

Zobacz wideo Kto blokuje pieniądze dla Polski? Tusk: To Kaczyński i Ziobro

Giertych wzywany do prokuratury, grozi mu areszt. "Nie zamierzam się ugiąć przed tym bezprawiem"

Roman Giertych zabrał głos w sprawie i wydał oświadczenie, którego treść zamieścił w mediach społecznościowych. "Jeszcze raz podkreślam - zgodnie z orzeczeniami sądów nie jestem podejrzanym w tej sprawie, gdyż nie postawiono mi zarzutów. W tej sytuacji wszelkie wzywania mnie na przesłuchanie celem „uzupełnienia i zmiany zarzutów" mają charakter bezprawny, gdyż uzupełniać lub zmieniać można jedynie zarzuty osobie już podejrzanej. (...) Mam pełną świadomość, że mój opór wobec bezprawia może mnie kosztować kolejne zatrzymanie (albo nawet serię zatrzymań). Nie zamierzam się jednak ugiąć przed tym bezprawiem. Jeżeli chodzi o zasady, to nie ma kompromisów. W tej sprawie chodzi o to, czy prokuratura uznaje orzeczenia sądów, czy nie. Jeżeli nie wywalczymy chociażby takiego minimalnego szacunku dla prawa, to znajdziemy się w państwie czystej dyktatury" - pisze.

Nie mogę w tym kontekście nie zauważyć, że ożywienie działań prokuratury w tej sprawie nastąpiło dokładnie w momencie, w którym podjąłem się razem z innymi adwokatami złożenia wniosku do Międzynarodowego Trybunału Karnego o ściganie zbrodni przeciwko ludzkości popełnianej przez kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości polegającej właśnie na pozbawianiu wolności ludzi w ramach procedury zatrzymywania przeciwników politycznych. Ten wniosek będzie złożony jeszcze przed świętami. Jestem przekonany, że zebrane już przez nas dowody wystarczają do postawienia zarzutów najwyższym urzędnikom prokuratury. I głęboko wierzę, że prokurator Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze będzie sprawców tych czynów ścigał i że zostaną surowo ukarani

- wskazuje.

Czytaj więcej: Ziobro i Święczkowski mogą trafić przed Trybunał w Hadze. "Zatrzymać, zastraszyć, zniszczyć"

Dla mnie i dla mojej rodziny zaczyna się kolejny trudny czas starcia z własnym państwem, które chwilowo zostało opanowane przez grupę świadomie popełniającą przestępstwa i zmierzającą do wprowadzenia w Polsce dyktatury. Dziękuję wszystkim za słowa wsparcia. Jestem przekonany, że Polska tę grupę pokona i Rzeczpospolita, której całe życie służyłem, ukarze zarówno kolejne bezprawie wyrządzane mi osobiście, jak i to, które każdego dnia ta władza wyrządza naszej ojczyźnie

- dodaje.

Pełną treść oświadczenia można przeczytać tutaj:

Więcej najnowszych informacji ze świata polityki przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Sprawa Romana Giertycha

Przypomnijmy, że w październiku 2020 r. w mieszkaniu oraz kancelarii adwokackiej Romana Giertycha  doszło do przeszukania. Funkcjonariusze zatrzymali go w związku z zarzutami z art. 296 Kodeksu karnego, czyli działaniem na szkodę spółki. Rzekome przewinienia Giertycha miały dotyczyć obrotu nieruchomościami w okolicach Poznania oraz wyprowadzania 72 mln ze spółki Polnord (spółka działa w branży budowlanej i deweloperskiej, m.in. zbudowała osiedle w Trójmieście i Warszawie, a pod koniec lat 90. weszła na giełdę).

Roman Giertych zasłabł w czasie przesłuchania i został przetransportowany do jednego z warszawskich szpitali. W czasie, gdy Giertych leżał nieprzytomny w szpitalu, prokuratura odczytała mu zarzuty, co poznański uznał w grudniu nie tylko za bezprawne, ale również za nieetycznie i nieskuteczne. Sąd odwiesił wówczas zastosowane wobec Giertycha środki zapobiegawcze w postaci zakazu opuszczenia kraju, poręczenia majątkowego oraz zakazu wykonywania zawodu adwokata. Pomimo orzeczenia sądu, Prokuratura Krajowa wydała komunikat, w którym podkreśliła, że Roman Giertych "ma i nigdy nie utracił statusu podejrzanego w śledztwie dotyczącym przywłaszczenia kilkudziesięciu milionów złotych z deweloperskiej spółki giełdowej Polnord". 

Roman GiertychRoman Giertych ponownie może pracować jako adwokat

Sąd: Działania prokuratury nielegalne i niezasadne

Roman Giertych już wcześniej informował, że zgodnie z przepisami Kodeksu Postępowania Karnego przysługuje mu odszkodowanie i zadośćuczynienie. Swoje zażalenie złożył do sądu. W styczniu 2021 roku Sąd Rejonowy Poznań - Stare Miasto wydał decyzję, w której uwzględnił zażalenie i stwierdził, że działania prokuratury w tej sprawie były nie tylko niezasadne, ale i nielegalne.

Mecenas Roman Giertych w swojej kancelarii. Warszawa, 29 sierpnia 201Sąd uznał, że zatrzymanie Romana Giertycha było nielegalne i bezzasadne

Według sądu nie zaistniały przesłanki, które uzasadniałyby wydanie decyzji o zatrzymaniu doprowadzeniu i przeszukaniu. Ponadto poznański sąd uznał, że nielegalność procederu polega na powierzeniu wspomnianych czynności nieodpowiedniej służbie, którą w tym wypadku było Centralne Biuro Antykorupcyjne.

Prokuratura zapowiedziała wówczas, że będzie w dalszym ciągu gromadziła materiał dowodowy w sprawie przeciwko Giertychowi i innym osobom.

Więcej o: