Wystąpił z Mejzą na konferencji. Jeszcze w listopadzie miał mówić: Nie chcę mieć z nim nic wspólnego

- Łukasz Mejza nie miał nic wspólnego z moją terapią, nie pomógł mi. Gdy wszedł w politykę, powiedziałem, że nie chcę mieć z nim nic wspólnego - miał powiedzieć, jak podaje Wirtualna Polska, jeszcze trzy tygodnie temu Tomasz Guzowski, wspólnik Łukasza Mejzy. Z kolei podczas środowej konferencji prasowej próbował on bronić wiceministra sportu.
Zobacz wideo Nowacka o Mejzie: Politycy PiS widzą, że on dostaje wszystko, a oni ciężko pracują i nie dostają nic

W środę Łukasz Mejza po raz pierwszy - od czasu wydania oświadczenia - odniósł się do doniesień medialnych, według których miał działać w firmie, która za olbrzymie pieniądze miała oferować organizowanie terapii komórkami macierzystymi za granicą. - Mamy do czynienia z największym atakiem politycznym po 1989 roku. Atakiem na Zjednoczoną Prawicę i większość sejmową. Atakiem, którym przekroczono wszystkie możliwe granice, aby obalić rząd - mówił.

- Chciałem pomagać chorym ludziom w organizowaniu wyjazdów na terapię za granicę. A tutaj z tego, co mówią świadkowie z imienia i nazwiska mieliśmy do czynienia z uzależnianiem leczenia śmiertelnie chorych, umierających ludzi od przyjmowania łapówek - stwierdził Mejza. - Nie wzięliśmy od nikogo złotówki. Jak ktoś miał to zrobić, jak nie mieliśmy konta w banku. Ta organizacja nie rozpoczęła realnie działalności - dodał.

Obok Mejzy na konferencji wystąpił - jak to określił polityk - jego przyjaciel Tomasz Guzowski, który sam cierpi na schorzenie genetyczne i miał korzystać z terapii w Meksyku. Guzowski w rzeczywistości jest wspólnikiem Mejzy.

Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl

Konferencja prasowa Łukasza MejzyKto zapłacił za organizację krytykowanej konferencji Mejzy? Mamy odpowiedź

"Nie chcę mieć z nim nic wspólnego"

W czwartek Wirtualna Polska ujawniła to, co Guzowski o swoim wspólniku miał mówić wcześniej. "To, co mówił w środę Guzowski, stoi w kompletnej sprzeczności z tym, co były wspólnik Mejzy mówił w rozmowach z dziennikarzami WP. W ciągu ostatnich tygodni rozmawialiśmy z nim trzykrotnie" - podkreśla portal.

W połowie listopada Guzowski miał przyznać, że Mejza nie pomógł mu w terapii, w wyjeździe do Meksyku. - W życiu, nic - miał powiedzieć i dodać, że wiceminister sportu "nie ma nic do tego". Wówczas miał także stwierdzić, że to on zakończył biznes z Mejzą. - Potem jak on wszedł w tę politykę, to powiedziałem, że nie chcę mieć z nim nic wspólnego - miał przyznać. Miał też powiedzieć wspólnikowi: "zamykaj to".

Łukasz Mejza, jak podaje WP, miał stwierdzić, że zachowa spółkę pod zmienioną nazwą - Mejza Business Group. - Rób sobie, co chcesz, ja nie chcę mieć z tobą nic wspólnego - miał na pożegnanie powiedzieć Guzowski i w lutym tego roku przestał być wspólnikiem polityka w tej firmie.

Wirtualna Polska informuje także, że w czasie rozmowy Tomasz Guzowski miał podkreślił, że "bardzo szybko wiedział, że bez sensu mieć tę spółkę" i że "nie chce mieć tego z nim", czyli Łukaszem Mejzą. Miał stwierdzić również, że "pluje sobie w brodę, po co coś takiego zrobił".

Łukasz MejzaNieoficjalnie: Łukasz Mejza ma się stawić w delegaturze CBA

Więcej o: