"Osobista decyzja Kaczyńskiego". Sejm wzywa do zawieszenia ważnego elementu "zielonej polityki" UE

Jacek Gądek
PiS ekspresowo forsuje w Sejmie uchwałę wzywającą do natychmiastowego zawieszenia ważnego elementu "zielonej polityki" Unii Europejskiej - systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2. Albo do - czytamy w projekcie - "wyłączenia Polski z tego systemu do czasu jego reformy". Zgłoszenie tego projektu to osobista decyzja Jarosława Kaczyńskiego.
Zobacz wideo Pieniądze dla Białorusi za rozwiązanie kryzysu na granicy? Przydacz: Na ten trik chyba już nikt się nie łapie

Aktualizacja: 9 grudnia Sejm przyjął już tę uchwałę. Za było 232 głosów, 198 przeciw, a wstrzymujących się 8.

System obrotu uprawnieniami do emisji (EU ETS) to jedno z najważniejszych narzędzi wymuszających na państwach Unii redukcję gazów cieplarnianych. System polega na tym, że wprowadzono limity ich emisji. Z czasem limit ten jest obniżany, co ma sprawić, że emisje spadną. A jeśli ktoś emituje ponad limit, to musi kupować uprawnienia do takiej emisji. Aktualnie koszt emisji tony CO2 jest rekordowy - sięgnął 90 euro. Dla Polski szybowanie tych cen jest szczególnie dotkliwe, bo w polskim miksie energetycznym dominuje wysokoemisyjny węgiel. Wzrost cen emisji to wzrost cen energii, a to napędza inflację.

Więcej informacji z polskiej polityki na stronie głównej Gazeta.pl.

Projekt uchwały jest radykalny. Ma poparcie Jarosława Kaczyńskiego.

- Jej zgłoszenie to osobista decyzja prezesa PiS - mówi jedna z osób z obozu rządzącego. Stało się to po konsultacjach z Solidarną Polską Ziobry. Potem - słyszymy - "uruchomiono maszynkę Elżbiety Witek i Ryszarda Terleckiego". Czyli panią marszałek Sejmu, która umieściła ten punkt w porządku prac Sejmu, i szefa klubu PiS, który ma trzymać dyscyplinę w klubie i zadbać o większość w Sejmie dla tego projektu. Uchwała przeszła najpierw - również ekspresowo - przez sejmową Komisję ds. Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych pod wodzą Marka Suskiego.

Projekt w Sejmie pilotuje poseł Solidarnej Polski Janusz Kowalski (były wiceminister aktywów państwowych), którego absolutnie nie znosi premier Mateusz Morawiecki, a prezes PiS dał zgodę do wyrzucenia go z rządu. Podpisali się pod nim bardzo zaufani ludzie Jarosława Kaczyńskiego tacy jak Waldemar Andzel, Czesław Hoc, Leonard Krasulski czy Marek Suski.

Protesty w AustriiFala protestów w Europie. W Holandii zamieszki na ulicach kilku miast [ZDJĘCIA]

W uchwale zapisano, że Sejm "wyraża jednoznaczne poparcie dla inicjatywy polskiego rządu, by na najbliższym posiedzeniu Rady Europejskiej postawić wniosek o natychmiastowe zawieszenie funkcjonowania unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (ETS) lub wyłączenie Polski z tego systemu do czasu jego reformy".

Wedle uchwały system handlu ETS "stał się ogromnym zagrożeniem dla Polski". O stworzenie tego zagrożenia obwiniono jednak Donalda Tuska i rządy Platformy Obywatelskiej, bo w 2014 r. to PO akceptowała na szczycie Rady Europejskiej cele klimatyczne. W 2014 r. zgodzono się co do 40-procentego cel redukcji emisji CO2 do 2030 r., a w 2020 r. premier zgodził się na zaostrzenie celu redukcyjnego Unii do 55 proc., licząc w zamian na dodatkowe pieniądze dla Polski na transformację energetyczną.

Wedle uchwały wzrost kosztów emisji przełoży się na to, że w 2022 r. czekają Polskę "drastyczne, kilkudziesięcioprocentowe podwyżki cen prądu i ciepła". - Jest to bezpośrednie uderzenie w bezpieczeństwo ekonomiczne milionów polskich rodzin i polskich przedsiębiorstw, którym zagraża widmo ubóstwa - podkreślono.

Największymi krytykami "zielonej polityki" UE jest Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry. Niemniej w ostatnich miesiącach premier Mateusz Morawiecki mówił kilka razy o konieczności zmian w systemie ETS i żądał wyjaśnienia, czy szybujące ceny emisji nie są efektem spekulacji.

Pod koniec października w swoim podcaście premier zaproponował wprowadzenie w Unii maksymalnej ceny uprawnień do emisji CO2. Zaapelował też o wycofanie się z nowego systemu ETS dla budownictwa i transportu.

W "Super Expressie" 1 grudnia premier podkreślał, że "na posiedzeniu Rady Europejskiej w połowie grudnia [16 grudnia - red.] zaproponuję, aby zaprzestać możliwości spekulowania uprawnieniami do emisji CO2, czyli żeby tylko podmioty energochłonne i inne, które muszą mieć uprawnienia do CO2, mogły nimi handlować, a nie na przykład banki czy fundusze inwestycyjne, które spekulują i w związku z tym windują ceny jeszcze wyżej". Uchwała Sejmu ma być wzmocnieniem pozycji rządu na tym szczycie UE 16 grudnia.

Więcej o: