Paweł Łatuszka: Łukaszenka jest pożytecznym idiotą Kremla. Ten człowiek bardzo nie lubi Polski

- Łukaszenka przez tę sytuację [kryzys migracyjny - red.] chciał pokazać, że ma długie ręce i może stworzyć konflikty poza granicami Białorusi, na terytorium Unii Europejskiej - powiedział w Porannej Rozmowie Gazeta.pl Paweł Łatuszka, białoruski opozycjonista i były ambasador w Polsce.

Paweł Łatuszka jest także byłym ministrem kultury (2009-2012) oraz ambasadorem w Polsce, we Francji, Hiszpanii i przy UNESCO (od 2012). W Porannej Rozmowie Gazeta.pl został zapytany czy słowa Alaksandra Łukaszenki, że Polacy i Polska "dostaną po mordzie i to bardzo mocno" odzwierciedlają się w tym, co dzieje się teraz na granicy z Białorusią. - Myślę, że tak. Na pewno ten człowiek bardzo nie lubi Polski. Kiedy miałem spotkanie z nim i rozmawialiśmy o Polsce, jego wypowiedzi były bardzo krytyczne. Moim zdaniem to wychodzi z takiej jego podświadomości postradzieckiej, sowieckiej - powiedział.

Dopytywany, czy Łukaszenka gardzi Polakami i Polską, odparł, że "niestety tak". - Chociaż on zawsze szukał wrogów. Dla każdego dyktatora, uzurpatora, tyrana wrogiem jest naród tam, gdzie on się znajduje, ale również szuka wrogów za granicą. I wrogami dla niego zostały Polska i Litwa - stwierdził, dodając, że Litwa dała schronienie Swiatłanie Cichanouskiej, a Polska zawsze była postrzegana jako kraj, który pomaga siłom demokratycznym na Białorusi.

Opozycjonista podkreślił, że Łukaszenka na pewno będzie szukał jeszcze innych sposób, aby "pokazać swoją siłę". - On przez tę sytuację [kryzys migracyjny - red.] chciał pokazać, że ma długie ręce i może stworzyć konflikty poza granicami Białorusi, na terytorium Unii Europejskiej - powiedział Łatuszka. Jak dodał, Łukaszenka jest "pożytecznym idiotą". - Wykorzystywany jest przez Putina, w jego interesach - zaznaczył. Były ambasador zaznaczył, że "nie wiadomo, jak dalej będzie działał Łukaszenka".

"Są już przygotowane grupy terrorystyczne"

Łatuszka został także zapytany o to, czy można się spodziewać coraz bardziej agresywnych zachowań służb białoruskich. - Myślę, że teraz wielu migrantów na pewno zrozumiało, że byli wykorzystywani i wracają do krajów. Wielu z nich mówi, że byli torturowani w czasie pobytu na terenie Białorusi, że ich rabowano. (...) Na pewno są już przygotowane grupy terrorystyczne, to informacja potwierdzona. Człowiek, który o tym mówił widział, jak ładowano do samolotu skrzynki z amunicją, z bronią z Tadżykistanu, które zostały dostarczone na terytorium Białorusi, na tereny przy granicy z Polską - powiedział.

- Celem scenariusza jest, aby sprzedawać obrazki, że kobiety cierpią, dzieci cierpią i tak rzeczywiście jest. Na to jest skierowana działalność Łukaszenki - stwierdził, dodając, że trzeba zrobić wszystko, aby Łukaszence odebrana została władza.

Koniec stanu wyjątkowego i nowe rozporządzenia

Od początku grudnia obowiązuje rozporządzenie szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego dotyczące zakazu przebywania na obszarze 183 miejscowości położonych przy granicy z Białorusią. To ten sam obszar, na którym obowiązywał stan wyjątkowy wprowadzony 2 września w związku z sytuacją migracyjną. Rozporządzenie zostało wprowadzone na trzy miesiące.

Dokument opublikowano dzień wcześniej wieczorem w Dzienniku Ustaw. Są tam również rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych i administracji dotyczące zakazu noszenia broni w obszarze przy granicy z Białorusią oraz opisujące nowe uzbrojenie Straży Granicznej. Wprowadzenie tych przepisów umożliwiła nowelizacja ustawy o ochronie granicy państwowej, która została podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę.

Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl

Olchówka w gminie Narewka - miejsce znalezienia ciałaPodlaska policja: Znaleziono zwłoki mężczyzny w lesie przy granicy

"Tutaj nie ma pola do negocjacji"

Kryzys migracyjny wywołał i eskaluje reżim Aleksandra Łukaszenki i podległe mu służby. - W momencie, w którym migranci wyruszają z Mińska czy Grodna zabierani przez służby białoruskie, tracą praktycznie kontrolę nad swobodą ruchów. Od tego momentu to Białorusini decydują, na którym odcinku granicy te osoby się znajdą, co mają robić, kiedy, w jak dużych grupach. Tutaj nie ma pola do negocjacji - mówiła w rozmowie z Gazeta.pl Natalia Gebert z Grupy Granica i inicjatywy Dom Otwarty.

- Tak, jak słyszeli państwo doniesienia o brutalnym traktowaniu przez różne służby, to tutaj służby białoruskie są wyjątkowo kreatywne w przekonywaniu uchodźców do wykonywania poleceń. Słyszeliśmy tak drastyczne relacje, jak to, że odmowa wykonania polecenia skończyła się tym, że oficer białoruski złapał dziecko i włożył jego rękę do ognia, informując rodziców, że jeśli nadal będą odmawiać, to tego dziecka się w ognisku zmieści więcej. Więc to nie jest kwestia wyboru - podkreślała aktywistka.

Pytania o migrantów i uchodźców na granicyNajważniejsze pytania o uchodźców i sytuację na granicy - dziś o 13:30 [Q&A Gazeta.pl]

Więcej o:

Polecane dla Ciebie