WP: PiS chciało odrzucić projekt o Instytucie Rodziny. Miało to być ostrzeżenie dla Wróblewskiego

Władze Prawa i Sprawiedliwości chciały odrzucić projekt ustawy o Instytucie Rodziny i Demografii już w pierwszym czytaniu - podaje WP. Nie udało się to jednak, a pomysł w Sejmie przeszedł jednym głosem. Za było 205 posłów, a przeciw - 204. Podczas głosowania za nieobecnych zostało uznanych bowiem aż dziesięcioro parlamentarzystów opozycji.
Zobacz wideo Jak powinno wyglądać prawo antyaborcyjne w Polsce? Posłanka Nowacka odpowiada

Jak ustaliła Wirtualna Polska, to nie przypadek, że aż 19 posłów partii rządzącej, m.in. Marek Suski i Anita Czerwińska, wstrzymało się od głosu, a 10 w ogóle nie wzięło udziału w głosowaniu. Politycy Prawa i Sprawiedliwości przyznali w rozmowie z portalem, że wynik głosowania miał być ostrzeżeniem dla Bartłomieja Wróblewskiego (byłego kandydata PiS na urząd Rzecznika Praw Obywatelskich i jednego z autorów wniosku do Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji), który jest twarzą Instytutu Rodziny i Demografii. Wszystko dlatego, że poseł "próbuje budować swoją frakcję radykałów". W trakcie rozmowy z portalem stwierdzili, że przy okazji niepewnej większości ich partii o swoją pozycję postanowili zawalczyć fundamentaliści.

- Konserwatyści w PiS, którzy nie są oszołomami, nie mogą dopuścić do sytuacji, że będziemy się ścigać na to, kto jest większym fundamentalistą. W ostatnim czasie obserwujemy dość liczną grupę w naszym klubie, która chce przyciągać skrajnie radykalny elektorat. Jeśli tego nie ukrócimy, staniemy się ich zakładnikami - zaznaczyło źródło Wirtualnej Polski.

Inny poseł partii podkreślił, że radykałowie, którzy gromadzą się wokół Wróblewskiego, w tym "osoby, które chcą się budować na antyszczepionkowcach", zaczynają być dla PiS "problemem". Rozmówcy WP obawiają się także, że Instytut Demografii i Rodziny stanie się siłą napędową m.in. dla fundamentalistów związanych z Ordo Iuris, którzy popierają całkowity zakaz aborcji. 

- Ustaliliśmy, że jako klub odrzucimy ten projekt w pierwszym czytaniu. Spodziewaliśmy się, że będą głosy odrębne, ale skoro poseł Wróblewski nie reprezentuje stanowiska klubu PiS, to ja nie czułem się zobowiązany, by wspierać jego projekt. Tym bardziej że nie zorganizował on spotkania, na którym szczegółowo by wyjaśnił, jak ma działać nowy instytut - powiedział Wirtualnej Polsce jeden z posłów z partii Jarosława Kaczyńskiego.

Kobiecie odmówiono przerwania ciąży. Powołano się na Ordo IurisPłód bez czaszki, ale szpital odmawia aborcji, bo tak mówi Ordo Iuris

Wróblewski zapewnia: Projekt zaakceptowany przez prezesa PiS

Sam Bartłomiej Wróblewski, twarz kontrowersyjnego projektu, w rozmowie z WP wyraził zdziwienie, że w taki sposób głosowali jego partyjni koledzy. Zapewnił także, że projekt ustawy o Instytucie Rodziny i Demografii został osobiście zaakceptowany przez Jarosława Kaczyńskiego, a jego finansowanie zostało zapewnione przez Kancelarię Premiera.

- Istnieje grupa posłów konserwatystów i wolnościowców, do której należę, są również osoby o poglądach narodowych, ludowych, a także o bardziej liberalnym światopoglądowo, a także podejście i tych, dla których najważniejszą wartością jest pragmatyka. Nasze zwycięstwa były możliwe dzięki lojalnym, wspólnym działaniom mimo różnorodności, a anonimowe ataki i złośliwości na pewno nie służą współpracy - stwierdził Wróblewski.

Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl

Posłanki opozycji się tłumaczą

Projekt o Instytucie Rodziny i Demografii, mimo planów kierownictwa PiS, przeszedł. Za było 205 posłów, a przeciw - 204. Podczas głosowania za nieobecnych zostało uznanych siedmioro posłów Koalicji Obywatelskiej, w tym Iwona Hartwich oraz troje parlamentarzystów PSL-KP, w tym Bożena Żelazowska. Obie posłanki po głosowaniu zaznaczyły jednak, że były w Sejmie i głosowały za odrzuceniem kontrowersyjnego projektu.

"Szanowni Państwo. Uprzejmie informuję, że uczestniczyłam w tym głosowaniu. System nie zadziałał. Wystosowałam do Pani marszałek Witek odpowiednie pismo w tej sprawie. Jestem ostatnią osobą, która poparłaby ten haniebny projekt Pana Wróblewskiego" - napisała Iwona Hartwich na Twitterze.

Podobne oświadczenie zamieściła również Bożena Żelazowska z PSL. "Oświadczam, że w trakcie dzisiejszego głosowania nad pkt. 6 dotyczącym poselskiego projektu ustawy o Polskim Instytucie Rodziny i Demografii przy wniosku o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu głosowałam za odrzuceniem wniosku, natomiast przy wyświetleniu wyniku głosowania jest informacja, że nie wzięłam w nim udziału. W trakcie dzisiejszego głosowania cały czas byłam obecna na sali i brałam udział we wszystkich głosowaniach" - napisała posłanka PSL, które skierowała również pisma do marszałkini Sejmu.

Projekt PiS przeszedł jednym głosem. Dwie posłanki opozycji twierdzą, że głosowały przeciwProjekt PiS przeszedł jednym głosem. Dwie posłanki opozycji twierdzą, że głosowały przeciw

Jakie mają być kompetencje Instytutu Rodziny i Demografii?

Kompetencje Polskiego Instytutu Rodziny i Demografii, którego utworzenia chcą posłowie PiS, wykraczają poza badania nad demografią. Utworzenie i działalność instytutu ma kosztować podatników aż 30 mln zł. Pomysłodawcą instytutu jest poseł PiS Bartłomiej Wróblewski, znany ze swoich ultrakonserwatywnych poglądów i popierania całkowitego zakazu aborcji.

Zakres działania nowego instytutu jest szeroki. Miałby on m.in. monitorować politykę rodzinną i demograficzną. Jego pracownicy zajmowaliby się także opiniowaniem ustaw oraz edukacją społeczną, z podkreśleniem roli rodziny i małżeństwa. Uprawnienia będą daleko wykraczające poza badania nad demografią. Prezes będzie mógł m.in. żądać wszczęcia postępowania w sprawach rodzinnych i brać w nich udział na zasadach podobnych jak prokurator. Chodzi m.in. o postępowania w sprawach nieletnich i administracyjnych dotyczących świadczeń na dzieci. Będzie miał wgląd w dokumenty i dane osobowe.

- Instytut będzie miał charakter podobny do IPN. Nie będzie niezależną jednostką naukowo-badawczą. Jego prezesa powoła przecież Sejm. Prezes będzie miał za to uprawnienia prokuratorskie -  ocenia prof. Irena Kotowska, honorowa przewodnicząca Komitetu Nauk Demograficznych PAN, cytowana przez "Rzeczpospolitą". 

Łukasz MejzaDymisja Mejzy nieunikniona? Pojawiają się kolejne doniesienia ws. wiceministra

Więcej o: