Była posłanka PO Bożena K. usłyszała zarzuty, m.in. "przywłaszczenie środków". Grozi jej 10 lat więzienia

Przywłaszczenie środków finansowych oraz złożenie fałszywych oświadczeń majątkowych. Takie zarzuty postawili śledczy Bożenie K., byłej posłance PO. Kobiecie grozi do 10 lat więzienia.

Byłą posłankę Platformy Obywatelskiej, Bożenę K., zatrzymali w czwartek 2 grudnia przed południem w Warszawie funkcjonariusze białostockiej delegatury CBA. Po zakończeniu przeszukania w jej miejscu zamieszkania przewieziono ją do ostrołęckiej prokuratury okręgowej. W piątek śledczy postawili jej zarzuty. Jak poinformowała prok. Elżbieta Łukasiewicz, chodzi o przywłaszczenie środków finansowych przeznaczonych na działalność biura poselskiego oraz złożenia fałszywych oświadczeń majątkowych.

Przeczytaj więcej podobnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl

Centralne Biuro AntykorupcyjneCBA prowadzi śledztwo w sprawie byłej posłanki PO. "To absurd"

Prokuratura: Bożena K. przywłaszczyła 320 tys. zł

"Z ustaleń postępowania wynika, że Bożena K. w składanych oświadczeniach majątkowych zataiła posiadanie rzeźby o wartości 54 tys. zł oraz fakt posiadania zobowiązań przekraczających 10 tys. zł. Ponadto, jak ustalono, Bożena K. dopuściła się przywłaszczenia powierzonych jej środków pieniężnych, przeznaczonych na działalność biura poselskiego, w tym na wynagrodzenia pracowników, w łącznej kwocie około 320 tys. zł" - poinformowała prokuratura we wtorek na swojej stronie internetowej. Postępowanie wobec posłanki toczy się od grudnia 2020 r. z zawiadomienia CBA.  Prokuratura zastosowała wobec niej poręczenie majątkowe w kwocie 100 tysięcy złotych. Bożenie K. grozi kara do 10 lat więzienia.

Kontrola CBA. Posłanka ocenia działania służb jako absurdalne

W maju br. posłanka w rozmowie z portalem Gazeta.pl komentowała śledztwo CBA. Dotyczyło ono wtedy niewykazania ruchomości w postaci rzeźby o wartości 54 tys. zł oraz przywłaszczenia środków pieniężnych przeznaczonych na prowadzenie biura poselskiego w wysokości 580 tys. zł. Posłanka przyznała wtedy, że przez dziewięć miesięcy CBA kontrolowało jej oświadczenie majątkowe i złożyła ona zastrzeżenia do kończącego je protokołu. Jak powiedziała, wątpliwości służb miały dotyczyć tylko rzeźby. Zaznacza jednak, że CBA "nie chciało wziąć pod uwagę", że dzieło sztuki należało do jej męża, z którym ma rozdzielczość majątkową.

W kwestii rzekomego wyłudzenia pieniędzy przeznaczonych na prowadzenie biura poselskiego posłanka zauważyła natomiast, że CBA wspominało o kwocie 580 tys. zł, tymczasem z jej rozliczenia wynikało, że przez cztery lata otrzymała na ten cel 518,8 tys. zł. Zdaniem Kamińskiej "to absurd". - To znaczy, że ja wyłudziłam więcej, niż otrzymałam przez całą kadencję na utrzymanie swoich biur - mówiła była posłanka. - Nie potrafię tego zrozumieć. Czyli według CBA nie płaciłam przez te wszystkie lata pracownikom, nie odprowadzałam za nich składek ZUS, nie płaciłam za telefony, paliwo i wynajem? - podkreśliła.

Więcej o: