Łukasz Mejza uciekał sejmowymi korytarzami przed dziennikarzami. "Poda się pan do dymisji?" [WIDEO]

Poseł Łukasz Mejza uciekał przed dziennikarzami pytającymi go o to, czy zamierza podać się do dymisji. Wiceminister sportu nie odpowiedział i biegł sejmowymi korytarzami, próbując zgubić reporterów.

Od kilku dniu w mediach pojawiają się informacje dotyczące Łukasza Mejzy, który przed objęciem mandatu posła był prezesem i właścicielem spółki oferującej cierpiącym na m.in. choroby nowotworowe czy neurologiczne, terapię komórkami macierzystymi w zagranicznych klinikach. Jednak na skuteczność leczenia proponowanego przez wiceministra nie ma dowodów. Spółka Mejzy oczekiwała za pomoc chorym  80 tys. dolarów. Hasło jego firmy brzmiało: Leczymy nieuleczalne. 

Łukasz Mejza ucieka przed dziennikarzami w Sejmie

Nagranie, na którym widać jak Łukasz Mejza ucieka, zostało opublikowane przez "Gazetę Wyborczą". - Panie pośle, dlaczego pan się zajmował takim biznesem? - pyta wiceministra dziennikarz TVN24. - Panie ministrze, czy poda się pan do dymisji? - dopytuje reporterka "Gazety Wyborczej". Mejza mknął sejmowymi korytarzami, udając, że nie słyszy pytań dziennikarzy. 

Dymisja Łukasza Mejzy. Jarosław Kaczyński: Sprawa będzie wyjaśniona

Jak poinformował Onet.pl, podczas spotkania klubu PiS Jarosław Kaczyński odniósł się do sprawy Łukasza Mejzy. Miał mówić krótko, jednak podkreślił, że "jest kryzys". Nieoficjalnie portalowi udało się dowiedzieć, że w PiS jest już przygotowywana dymisja wiceministra sportu. Jednak rząd ciągle nie odniósł się oficjalnie do tej sprawy.

Mateusz Morawiecki na granicy polsko-białoruskiejPremier na granicy. "Jest poszukiwanie słabych punktów" [ZDJĘCIA]

O aferę Mejzy dopytywała Jarosława Kaczyńskiego dziennikarka "Gazety Wyborczej". - Co będzie z Łukaszem Mejzą? - pytała prezesa PiS. I dodała, że niektórzy twierdzą, że Kaczyński jest jego zakładnikiem. - Nie jestem niczyim zakładnikiem - odpowiedział Jarosław Kaczyński, zazwyczaj stroniący od rozmów z mediami. Prezes PiS zapewnił, że "sprawa będzie wyjaśniona".

Przeczytaj więcej podobnych informacji na temat polityki na stronie głównej Gazeta.pl.

Co na zarzuty odpowiada Łukasz Mejza? - Co do meritum: firma w rzeczywistości nigdy nie rozpoczęła działalności. Ani ja, ani spółka nie zarobiliśmy nawet złotówki. W związku z założeniem tej firmy poniosłem jedynie koszty, które ostatecznie potraktowałem jako własne straty. Po drugie, nigdy nie żerowałem na niczyim nieszczęściu - powiedział podczas rozmowy z portalem wpolityce.pl.

Mieczysław BaszkoPoseł PiS usiłował bronić Mejzy. Mówił o "szeptuchach na Podlasiu"

Więcej o: