Banaś w Senacie: Działania prokuratury odbieram jako dążenie do mojej rezygnacji

Podległa ministrowi sprawiedliwości prokuratura dokonuje czynów, które można uznać za naruszenie praworządności - mówił w Senacie prezes NIK Marian Banaś. Zaapelował też do parlamentarzystów o pomoc w obronie niezależności NIK i praworządności.

Marian Banaś, prezes NIK, gościł na czwartkowym posiedzeniu parlamentarnego zespołu ochrony praworządności w Senacie. Podczas wystąpienia padły zarzuty pod adresem Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro. 

Broniąc niezależności NIK, zarzucam, że podległa ministrowi sprawiedliwości prokuratura dokonuje czynów, które można uznać za naruszenie praworządności

- powiedział, cytowany przez rmf24.pl

Lista zarzutów jest długa. Marian Banaś wyliczył m.in. 

  • niepodejmowanie postępowań z zawiadomienia prezesa NIK,
  • bezprawne zachęcanie posłów tymczasowo pozbawionych wolności do składania na niego fałszywych zeznań,
  • bezprawnym przeszukaniem biura prezesa NIK,
  • złożeniem wniosku o uchylenie immunitetu prezesa NIK z rażącymi wadami formalnymi.

Prokuratura Krajowa - Zbigniew Ziobro na konferencji prasowejProkuratura o oskarżeniach szefa NIK: Rozpaczliwa próba odwrócenia uwagi

Zachowanie śledczych określił jako "zagrywkę polityczną". 

Działania prokuratury odbieram jako dążenie do wymuszenia mojej rezygnacji, chęć obsadzenia stanowiska przez komisarza politycznego

- mówił Banaś. Zwrócił się też z apelem do parlamentarzystów:

Dlatego dzisiaj proszę o pomoc, aby zarówno Sejm, jak i Senat, oba organy władzy ustawodawczej pomogły bronić niezależności NIK i żeby pomogły chronić praworządność.

O uchylenie immunitetu prezesowi NIK zawnioskowała w lipcu Prokuratura Regionalna w Białymstoku. Chce ona postawić Banasiowi kilkanaście zarzutów, w tym podania nieprawdy w oświadczeniach majątkowych i deklaracjach podatkowych. W sierpniu wnioskiem śledczych zajmowała się sejmowa komisja regulaminowa, spraw poselskich i immunitetowych. Posiedzenie zostało jednak przerwane; zgodnie z zapowiedziami ma być kontynuowane, gdy komisja otrzyma dostęp do akt sprawy.

Więcej informacji z Polski na stronie głównej Gazeta.pl

Sprawa Mariana Banasia

Śledztwo dotyczące nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych Mariana Banasia, byłego szefa Krajowej Administracji Skarbowej i ministra finansów w rządzie Mateusza Morawieckiego, prowadzi od 2019 r. Prokuratura Regionalna w Białymstoku. Z ustaleń CBA i prokuratury, które poznała "Rzeczpospolita" wynika, że Banaś, choć piastował funkcje wiceministra i ministra finansów, szefa Służby Celnej, a potem Krajowej Administracji Skarbowej oraz generalnego inspektora informacji finansowej, "unikał płacenia podatków - zarówno rozliczając się z kontrahentami, jak i pomagając finansowo synowi" - czytamy. CBA i prokuratura mają również wątpliwości dotyczące oświadczeń majątkowych prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Ich zdaniem skłamał w dziesięciu z nich.

Zobacz wideo Banaś przedstawił raport o nieprawidłowościach przy organizacji wyborów kopertowych

Wątpliwości dotyczące oświadczeń majątkowych Mariana Banasia mogły być znane służbom jeszcze zanim został on szefem NIK. Kiedy sprawa została nagłośniona, władze PiS broniły Banasia - szerokim echem odbyły się m.in. słowa Stanisława Karczewskiego, który przekonywał, że szef NIK "jest człowiekiem kryształowym". Miesiąc później wycofał się z tej opinii, a relacje Banasia z władzą uległy pogorszeniu. NIK przyjrzał się m.in. sprawie organizacji wyborów kopertowych, z kolei CBA przeszukało dom syna Mariana Banasia, Jakuba. 24 lipca on i jego żona usłyszeli zarzuty, które dotyczą m.in. wyłudzenia z Narodowego Funduszu Rewaloryzacji Zabytków Krakowa około 120 000 zł na renowację kamienicy. 

Marian BanaśNieoficjalnie: PiS nie ma większości do odebrania Banasiowi immunitetu

NIK: Kwota nieprawidłowo wydanych pieniędzy sięga ponad 280 mln zł

Pod koniec września na stronie NIK opublikowano wnioski dotyczące kontroli Funduszu Sprawiedliwości. Jak czytamy, "przeprowadzona kontrola planowania i realizacji ustawowych zadań Funduszu Sprawiedliwości wykazała, że jego gospodarka finansowa była prowadzona z naruszeniem nadrzędnych zasad finansów publicznych, tj. jawności oraz celowości i oszczędności wydatków". Według Najwyższej Izby Kontroli łączna kwota nieprawidłowo wydanych pieniędzy sięga ponad 280 mln zł.

Jak wyjaśnia „Wyborcza" Zbigniew Ziobro „sprywatyzował" Fundusz, przyznając sobie prawo do specjalnego rozporządzania nim. Dlatego może przekazywać pieniądze do gmin, gdzie rządzi PiS albo Solidarna Polska. Z Funduszu korzystają także organizacje kościelne, w tym Tadeusz Rydzyk.

Więcej o: