Zawiadomienie do prokuratury ws. Łukasza Mejzy. Chodzi o wpis Roberta Gwiazdowskiego

Lewica złożyła zawiadomienie w prokuraturze o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Łukasza Mejzę. Wcześniej prawnik i ekonomista Robert Gwiazdowski zasugerował, że w 2019 roku polityk fałszował podpisy pod listami poparcia.

- To już prawie tydzień od złożenia naszego doniesienia do prokuratury, po artykułach Wirtualnej Polski, z paragrafu 286, czyli doprowadzenia poprzez oszustwo do niewłaściwego rozporządzania własnym mieniem, czyli oszukiwaniem biednych i zdesperowanych rodziców, którzy chcieliby leczyć swoje dzieci na nieuleczalną chorobę. Chcieli ratować ich życie za 80 bądź 170 tys. dolarów. Prokuratura się tym wnioskiem nadal nie zajęła - przypomniała na konferencji prasowej przed Prokuraturą Okręgową w Warszawie Anita Kucharska-Dziedzic, posłanka Lewicy. - Dziś mamy kolejne doniesienie do prokuratury i liczymy, że prokuratorzy w końcu przestaną obserwować na Instagramie i Facebooku celebrytki i aktorki, ale zaczną ścigać łobuzów politycznych i przekręciarzy - mówiła. 

Zobacz wideo Wspólna armia Unii Europejskiej? Gen. Bieniek: To nie ma najmniejszego sensu

Robert Gwiazdowski o Mejzie i "sfałszowanych podpisach"

Czego dotyczy złożone w środę zawiadomienie? Według Lewicy Mejza mógł złamać art. 248 Kodeksu karnego. Chodzi o punkty 3. i 6. Mówią one o "niszczeniu, ukrywaniu, przerabianiu lub podrabianiu protokołów lub innych dokumentów wyborczych lub referendalnych", a także "nadużyciach w sporządzaniu list z podpisami obywateli zgłaszających kandydatów w wyborach". 

Prezes PiS Jarosław Kaczyński w SejmieNadzwyczajne posiedzenie klubu PiS. Media: Szykowana jest dymisja Mejzy

Bezpośrednim powodem do złożenia zawiadomienia jest wpis Roberta Gwiazdowskiego w mediach społecznościowych, prawnika i ekonomisty. Przed wyborami do Parlamentu Europejskiego Gwiazdowski założył ruch Polska Fair Play. "Osobiście coś mu (...) zawdzięczam. Sfałszowane podpisy w okręgach, w których to on je zbierał, uniemożliwiły nam zarejestrowanie list wyborczych w cały kraju, dzięki czemu dość łatwo i szybko mogłem wyjść z tego, w co nieopatrznie wdepnąłem" - napisał Gwiazdowski. Prawnik wyjaśnił we wpisie, że Mejza był przedstawicielem Bezpartyjnych Samorządowców, którzy zaangażowali się przy inicjatywie Polska Fair Play. 

Lewica złożyła zawiadomienie w prokuraturze. "Polityczny karierowicz"

- Już siódmy dzień braku reakcji ze strony wymiaru sprawiedliwości oraz premiera świadczą wyraźnie o jednym. Dzisiaj nie ma już prezesa Kaczyńskiego, nie ma ministra Ziobry, nie ma premiera Morawieckiego, bo te wszystkie funkcje zarządcze w polskim państwie pełni Łukasz Mejza. Szantażując tych państwa, których wymieniłem tym, że złamie sejmową większość - mówił w środę na konferencji prasowej poseł Lewicy Maciej Kopiec. - Łukasz Mejza to jest polityczny karierowicz, który na swojej drodze do tej pozycji, którą osiągnął, spotkał także Roberta Gwiazdowskiego oraz jego organizację Polska Fair Play. W 2019 roku to ta organizacja chciała wystartować w wyborach, w tym celu musiała pozbierać podpisy od wyborców. Okazuje się, że pan Mejza oprócz tego, że oszukiwał ludzi sprzedając im nadzieję, także - według relacji pana Gwiazdowskiego - składał fałszywe podpisy do PKW. Właśnie tej sprawy dotyczy nasze zawiadomienie, to jest artykuł 248 punkt 3 i 6 Kodeksu karnego, czyli nadużycia przy przebiegu wyborów - podkreślał.

Łukasz MejzaPiS da sobie radę bez Łukasza Mejzy. Groźniejszy jest bunt Pawła Kukiza

"Leczymy nieuleczalne"

W ubiegłym tygodniu Wirtualna Polska podała, że Łukasz Mejza, jeszcze przed objęciem poselskiego mandatu, działał w spółce, która miała oferować chorym organizację terapii komórkami macierzystymi. Hasło firmy brzmiało: "Leczymy nieuleczalne". Spółka kierowała swoją ofertę m.in. do pacjentów nowotworowych i tych cierpiących na choroby neurologiczne. Cena usługi miała wynosić co najmniej 80 tys. dolarów. Jak informuje WP, obejmowała ona m.in. koszt przelotu do Ameryki, a także samą terapię. Eksperci wskazują, że nie ma dowodów na skuteczność takiego leczenia.

W rozmowie z portalem wpolityce.pl Mejza zaprzeczył tym doniesieniom. - Co do meritum: firma w rzeczywistości nigdy nie rozpoczęła działalności. Ani ja, ani spółka nie zarobiliśmy nawet złotówki. W związku z założeniem tej firmy poniosłem jedynie koszty, które ostatecznie potraktowałem jako własne straty. Po drugie, nigdy nie żerowałem na niczyim nieszczęściu - stwierdził.

We wtorek 30 listopada zawiadomienie do prokuratury złożył zarząd województwa lubuskiego. W tym Maprzypadku chodzi o wątpliwości dotyczące szkoleń, które miała organizować firma Łukasza Mejzy.

Więcej o: