Paweł Kukiz spotkał się z Jarosławem Kaczyńskim. Żąda wyjaśnień ws. Łukasza Mejzy i stawia ultimatum

- Jeśli wyjaśnienia w sprawie wiceministra [Łukasza Mejzy - red.] mnie nie przekonają, to moja dalsza współpraca z PiS stanie pod znakiem zapytania - powiedział w rozmowie z WP Paweł Kukiz.
Zobacz wideo Czarzasty komentuje kontrowersje wokół wiceministra Mejzy

Paweł Kukiz poinformował, że we wtorek rozmawiał z Jarosławem Kaczyńskim. - Poruszyliśmy wiele tematów, m.in. lokalne referenda bezprogowe, ale podniosłem również sprawę posła Łukasza Mejzy - powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską.

- Prezes odpowiedział, że w tym tygodniu minister ma przedstawić pozwy i uzasadnić swoje działanie. Dla mnie to jest trudne do zaakceptowania, również ze względu na długoletnią walkę o zdrowie dziecka. Jeśli te wyjaśnienia mnie nie przekonają, to moja dalsza współpraca z PiS stanie pod znakiem zapytania - podkreślił.

Posłowie Konfederacji wykluczeni z obrad za brak maseczekUstawa o ochronie granicy. Sejm odrzucił poprawki Senatu

Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl

Sprawa wiceministra Łukasza Mejzy

W środę Wirtualna Polska podała, że Łukasz Mejza, jeszcze przed objęciem poselskiego mandatu, miał działać w spółce, która miała oferować organizowanie terapii komórkami macierzystymi za granicą. Hasło firmy brzmiało: "Leczymy nieuleczalne". Spółka kierowała swoją ofertę m.in. do pacjentów nowotworowych i tych cierpiących na choroby neurologiczne. Cena usługi miała wynosić co najmniej 80 tys. dolarów. Jak informuje WP, obejmowała ona m.in. koszt przelotu do Ameryki, a także samą terapię. Eksperci wskazują, że nie ma dowodów na skuteczność takiego leczenia.

W czwartek w rozmowie z portalem wpolityce.pl Mejza zaprzeczył tym doniesieniom. - Co do meritum: firma w rzeczywistości nigdy nie rozpoczęła działalności. Ani ja, ani spółka nie zarobiliśmy nawet złotówki. W związku z założeniem tej firmy poniosłem jedynie koszty, które ostatecznie potraktowałem jako własne straty. Po drugie, nigdy nie żerowałem na niczyim nieszczęściu - stwierdził.

Wiceminister sportu wydał także oświadczenie, w którym podkreślił, że "publikacja jest kolejnym nierzetelnym atakiem na jego wizerunek i dobre imię". Poinformował też, że "treść artykułu będzie przedmiotem postępowań sądowych".

Zbigniew AjchlerAjchler: "Tomczyk kłamie". Siemoniak: Uczestniczyłem w tej rozmowie

Więcej o: