Dymisja Mejzy? Klimczak: PiS nie ma bez niego większości. Może być w poważnych kłopotach

- Nie słyszałem, żeby zostały podjęte jakieś decyzje przez PiS, że trzeba tego człowieka usunąć [ze stanowiska wicepremiera - red.]. Pamiętajmy, że dzisiaj PiS nie ma większości w Sejmie - powiedział w Porannej Rozmowie Gazeta.pl poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego Dariusz Klimczak.

Dariusz Klimczak jest wiceprezesem Polskiego Stronnictwa Ludowego, należy do partii od 2002 r. Obecna kadencja Sejmu jest jego pierwszą. Wcześniej, od 2009 do 2018 r. był członkiem zarządu województwa łódzkiego, a od 2014 r. wicemarszałkiem województwa. 

W Gazeta.pl Dariusz Klimczak został zapytany o sprawę Łukasza Mejzy. - Nie słyszałem, żeby zostały podjęte jakieś decyzje przez PiS, że trzeba tego człowieka usunąć [ze stanowiska wicepremiera - red.]. Pamiętajmy, że dzisiaj PiS nie ma większości w Sejmie. Ona jest incydentalna, dotyczy konkretnych projektów i wisi na poszczególnych posłach, którzy są mniej lub bardziej związani z klubem. PiS, podejmując decyzję o usunięciu go [Mejzy - red.] z urzędu, a tym samym zrywając z nim współpracę, może być w poważnych kłopotach - powiedział polityk.

- Każdy, kto zna Prawo i Sprawiedliwość, wie, że tylko tym się kieruje. Nie tym, czy człowiek jest uczciwy, czy te zarzuty się potwierdzają, czy nie potwierdzają. Trudno nawet powiedzieć, czy wszczęte jest jakieś postępowanie - dodał. - Polityka to jest dziedzina bardzo wrażliwa na informacje i tutaj nie wystarczy być znanym, żeby osiągać sukces. Pan Mejza chyba pomylił branżę artystyczną z polityką, nie obrażając oczywiście żadnego z artystów, duży szacunek do nich mam - podkreślił.

Premier Mateusz MorawieckiMorawiecki spotka się w poniedziałek z opozycją. Są szczegóły spotkania

Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl

Łukasz Mejza. Publikacje o wiceministrze

Portal Wp.pl podał w środę, że wiceminister sportu Łukasz Mejza jeszcze przed objęciem poselskiego mandatu, działał w spółce, która miała oferować chorym organizację za granicą terapii komórkami macierzystymi. Eksperci wskazują, że nie ma dowodów na skuteczność takiego leczenia.

Mejza w oświadczeniu przesłanym portalowi Gazeta.pl w środę po południu za pośrednictwem swojego pełnomocnika przekonywał, że ani on, ani jego spółka "nie zarobili na działalności opisanej w artykule".

"Po powzięciu informacji o wątpliwościach natury medycznej i moralnej dotyczących tej terapii, natychmiast wycofałem się z działalności firmy. W związku z tym nie tylko nie odniosłem najmniejszych korzyści majątkowych, ale poniosłem koszty finansowe. Zainwestowane środki potraktowałem jako własne straty" - zaznaczył wiceminister.

Krystyna Pawłowicz, o. Tadeusz RydzykPawłowicz oceni przepis, na podstawie którego oskarżono fundację Rydzyka

Więcej o:

Polecane dla Ciebie