Wyciekły nowe maile. "Jest dużo zgonów, dalsze straszenie powoduje brak zaufania do rządu"

Kolejny odcinek afery mailowej - tym razem wyciekły wiadomości, które w listopadzie zeszłego roku mieli ze sobą wymieniać Norbert Maliszewski (były szef Rządowego Centrum Analiz), premier Mateusz Morawiecki oraz wiceminister zdrowia Waldemar Kraska. "Jest dużo zgonów, dalsze straszenie powoduje tylko zniechęcenie i brak zaufania do rządu" - miał pisać Maliszewski. Rząd nie potwierdza prawdziwości maili, ale też nie dementuje informacji w nich zawartych.

Wymianę wiadomości, które rzekomo mają pochodzić ze skrzynek premiera i jego otoczenia, rozpoczyna mail z 29 listopada zeszłego roku. Wówczas "rozpędzała się" jesienna fala epidemii - gwałtownie rosła też liczba zgonów (25 listopada odnotowano ich ponad 600 jednego dnia). W wiadomości, którą miał napisać Mateusz Morawiecki, czytamy: "Czechy: Premier Babis zamierza zaoferować wszystkim obywatelom dobrowolne i bezpłatne testy antygenowe, które miałyby być dostępne na 7-10 dni przed Bożym Narodzeniem". Może i u nas?".

Zobacz wideo Kwiatkowski o projekcie ustawy kontroli szczepień przez pracodawców

Afera mailowa. Wyciekły kolejne wiadomości. Tym razem dotyczą strategii ws. walki z pandemią

Na wiadomość premiera odpowiedzi miał udzielić Piotr Muller, rzecznik rządu. "Najgorsze, czego się obawiam, jeżeli zbyt mocno to wypromujemy, to ruch na święta z tego tytułu. Na zasadzie: 'zrobiłem test 5 dni temu, to mogę jechać na święta'. Ale może i tak by pojechał, więc lepiej odsiać tych chorych" - czytamy w wiadomości. Do niej z kolei odnieść się miał Norbert Maliszewski, ówczesny szef Rządowego Centrum Analiz. "Epidemiolodzy nas skrytykują ze względu na fałszywe poczucie bezpieczeństwa i złe zastosowanie testu" - miał wskazać. Dalej w wiadomości czytamy:

Musimy popracować nad nastrojami społecznymi - możliwość zrobienia testu w POZ lub stanowisku mobilnym WOT jest atrakcyjna społecznie, dobrze będzie odebrana (To postulat od dawna, te względy epidemiologiczne do blokowały, ale nastroje społeczne stają się coraz ważniejsze, bo jedno z drugim idzie w parze - jak ludzie nie ufają, to nie stosują się do obostrzeń i się nie zaszczepią). Dlatego moim skromnym zdaniem warto to zrobić. Pamiętajmy też proszę, że my ograniczamy sieć kontaktów społecznych".

Wiceminister Kraska miał z kolei stwierdzić, że jego zdaniem "dostępność do testów już na tę chwilę jest dobra, niestety jest duża niechęć do zrobienia testu, bo izolacja, kwarantanna, wolę nie wiedzieć, że jestem chory na koronawirusa. Wiem, że nie powinno się straszyć, ale późne zgłoszenie się chorych do szpitala powoduje niestety większą śmiertelność" - czytamy w wiadomości.

Maliszewski miał wówczas zripostować: 

Dominującą emocją jest lęk i niepewność. Jest dużo zgonów, dalsze straszenie powoduje tylko zniechęcenie i brak zaufania do rządu (...)
Powinniśmy się skoncentrować na pokazywaniu skuteczności pożądanych dla nas działań - a więc efektywności DDM , restrykcji, konieczności testowania się, szczepienia. 

W ostatniej z wiadomości wiceminister Kraska miał jeszcze wskazywać: "myślę, że temat szczepień trzeba już podnosić - szczepienie jako jedyna droga do powrotu do normalności" i dodać: "wczorajsze tłumy w galeriach nie napawają optymizmem". Dwa tygodnie później rząd wprowadził tzw. narodową kwarantannę.

Czytaj więcej na stronie głównej Gazeta.pl.

Afera mailowa - jakie jest stanowisko rządu? "Atak cybernetyczny"

Na początku czerwca Michał Dworczyk poinformował, że służby specjalne wyjaśniają sprawę włamania na skrzynkę mailową jego, jego żony, a także ich konta w mediach społecznościowych. Od tamtego czasu w sieci pojawiają się materiały, które rzekomo mają pochodzić ze skrzynek mailowych szefa Kancelarii Premiera i innych polityków.

KPRM nie komentuje prawdziwości wiadomości, ale też nie dementuje poszczególnych informacji w nich zawartych. W odpowiedzi na pytania dot. afery mailowej Centrum Informacyjne Rządu przekazało Gazeta.pl, że "Polska doświadczyła ataku cybernetycznego i dezinformacyjnego prowadzonego z terenu Federacji Rosyjskiej". Kilka dni temu amerykańska firma zajmująca się cyberbezpieczeństwem  oceniła, że grupa hakerów odpowiedzialna za operację "Ghostwriter" jest powiązana z rządem Białorusi

Więcej o: