Lech Kołakowski odchodzi z BGK. Na otarcie łez dostanie stanowisko w rządzie

Jacek Gądek
Poseł Lech Kołakowski z końcem listopada odchodzi ze stanowiska doradcy zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego - ustaliła Gazeta.pl. Wedle naszych informacji od grudnia ma być już wiceministrem rolnictwa.
Zobacz wideo Piecha o wprowadzeniu sprawdzania zaszczepienia: Tak, to jest trudna decyzja polityczna

Informację o tym, że Lech Kołakowski jest już na okresie wypowiedzenia, potwierdziliśmy w biurze prasowym BKG. W Banku stanowisko ma zajmować do końca listopada.

Lech Kołakowski jest posłem z klubu Prawa i Sprawiedliwości. Działa w Partii Republikańskiej pod wodzą Adama Bielana.

Kołakowski odszedł z klubu PiS w listopadzie 2020 r. - było to ukoronowanie jego protestu przeciwko "piątce dla zwierząt". Przestał być też członkiem partii PiS. Orbitował jednak wokół Nowogrodzkiej. W lipcu tego roku zaczynał pracę w BGK, związał się jednocześnie z Partią Republikańską i wrócił do klubu PiS. Idąc do BGK, mówił, że "chce pracować na rzecz polskiej wsi, polskiego rolnictwa". Przez media przetoczyła się wtedy fala publikacji o możliwych wysokich zarobkach - opozycja przekonywała, że może zarabiać tam nawet 40 tys. zł. BGK nie udzielał informacji, na jakie wynagrodzenie w rzeczywistości mógł  liczyć.

Więcej informacji z polityki znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Dla Zjednoczonej Prawicy głos Kołakowskiego w Sejmie był na wagę złota, bo obóz rządzący dysponuje minimalną większością. Pracę w należącym do Skarbu Państwa BGK-u Kołakowski otrzymał akurat, gdy wrócił do klubu PiS, ratując tym sejmową większość dla rządu premiera Mateusza Morawieckiego.

- Z kolegą Lechem znamy się już przeszło 30 lat. Przez cały czas szliśmy razem. Nawet w rodzinach zdarzają się takie momenty trudniejsze i mijają zwykle, jeśli to dobra rodzina, a nasza formacja jest dobrą rodziną - mówił lider PiS, witając Kołakowskiego ponownie w klubie PiS.

Protesty w AustriiFala protestów w Europie. W Holandii zamieszki na ulicach kilku miast [ZDJĘCIA]

Fotel w BGK to była cena za jego lojalność. Fucha dla Kołakowskiego kłuła jednak w oczy wiele osób w obozie Zjednoczonej Prawicy. Jego nazwisko - jak pisaliśmy pod koniec września w Gazeta.pl - wypłynęło ponownie, gdy "bielaniści" negocjowali z PiS umowę koalicyjną. A pojawiło się jako wielce prawdopodobna kandydatura na nowego wiceministra rolnictwa. Wedle naszych informacji Kołakowski od grudnia ma już być wiceministrem rolnictwa. - Kołakowski liczy na wpływy - mówi jeden z polityków PiS.

Jak słyszymy w PiS, awans Kołakowskiego do BGK w lipcu bardzo kłuł w oczy zwłaszcza wieloletnich parlamentarzystów PiS, którzy są lojalni i nie dostają za to takich awansów.

Resort rolnictwa jest obecnie jednym z najważniejszych dla obozu rządzącego, bo PiS liczy na odbudowanie poparcia na wsi. Jego szefem jest wicepremier Henryk Kowalczyk, a grono wiceministrów zasilili niedawno Norbert Kaczmarczyk ("ziobrysta") i Krzysztof Ciecióra (ze środowiska wiceszefa MON Marcina Ociepy).

Więcej o: