"Jeden z nielicznych po 1989 r. sprawdzianów dla państwa". PiS wie, że porażka na granicy może słono kosztować

Jacek Gądek
- To nie jest postpolityka i ćwierkanie na Twitterze, ale jeden z nielicznych po 1989 r. sprawdzianów dla państwa - mówi nam jeden z ważniejszych polityków obozu rządzącego o kryzysie na granicy z Białorusią. W tym sprawdzianie rząd PiS "reaguje na bieżąco", a na przyszłość planuje mur graniczny, który ma być gotowy do połowy 2022 r.
Zobacz wideo Gen. Różański o sytuacji na granicy: Wojna hybrydowa trwa od kilku miesięcy

Nasi rozmówcy z PiS nie mają wątpliwości, że kryzys na granicy z Białorusią, na którą reżim Aleksandra Łukaszenki przerzuca migrantów z m.in. Iraku, Syrii czy Afganistanu, ma ogromny potencjał i nie sposób przewidzieć, jak będzie się rozwijał. - Potencjał błędów jest duży - słyszymy.

Sytuacja na granicy stała się krytyczna w poniedziałek, gdy setki czy wręcz kilka tysięcy migrantów pod nadzorem służb Białorusi próbowało sforsować granicę z Polską. Początkowo na terytorium Białorusi kolumna migrantów poruszała się w stronę przejścia granicznego Kuźnica-Bruzgi. Jednak później białoruskie służby skierowały migrantów do lasu. Następnie grupa ta - mając naprzeciw polskich strażników granicznych i żołnierzy - podjęła próbę sforsowania zasieków z drutu kolczastego.

Więcej o kryzysie na granicy Polski z Białorusią przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Gdy migranci zaczęli szturmować zasieki, to premier Mateusz Morawiecki i minister obrony Mariusz Błaszczak pojechali na granicę. - Decyzja o wyjeździe zapadła wczoraj wieczorem. Trzeba dać wsparcie tym ludziom, którzy bronią granicy i dać poczucie, że stoi za nimi całe państwo - słyszymy.

Polityk PiS nie kryje: - Oczywiście takie wyjazdy są też potrzebne do rozgrywek politycznych.

Ale dodaje: - Najważniejsze jest jednak to, co się dzieje na granicy i jak będzie się rozwijać sytuacja. Jak ustoimy teraz, to i tak nie wiemy, czy twarda obrona sprawi, że migranci pod okiem białoruskich służb przestaną szturmować granicę. Nie mamy żadnej wiedzy, czy będzie cisza, czy kolejna burza.

Gdy na wschodniej granicy dochodzi do konfrontacji, to PiS-owi jak z nieba spadł komentarz (potem usunięty) celebrytki i aktorki Barbary Kurdej-Szatan. Niby nic nie znaczy, ale dla propagandy to złoto. Napisała ona o polskich funkcjonariuszach, że są "maszynami ślepo wykonującymi rozkazy", "maszynami bez serca, bez mózgu" i "mordercami". Prokuratura wszczęła z urzędu dochodzenie w tej sprawie. Nasz rozmówca z PiS uśmiecha się, gdy mówi o słowach Kurdej-Szatan.

Marsz Niepodległosci w WarszawiePiS ucieka z potrzasku ws. Marszu Niepodległości. "Jego delegalizacja? Pułapka"

W obozie PiS takie i podobne wypowiedzi znanych ludzi są przyjmowane z wdzięcznością. Poprzednio Władysław Frasyniuk - legenda pozycji z czasów PRL - mówił o żołnierzach, którzy razem ze Strażą Graniczną blokują na granicy migrantom możliwość wejścia na terytorium Polski, że to "śmieci po prostu". Usłyszał za to zarzut znieważenia i pomówienia żołnierzy Sił Zbrojnych RP.

Takie komentarze są skrzętnie wykorzystywane przez obóz PiS w swojej propagandzie. PiS w mediach społecznościowych już animuje akcję "Murem za polskim mundurem". A media państwowe i sprzyjające obozowi rządzącemu chętnie cytują i gromią krytyków Straży Granicznej i żołnierzy wiedząc, że emocje społeczne są po stronie żołnierzy.

Polityk z otoczenia prezesa PiS: - Musimy wygrywać walkę komunikacyjną. Musimy pokazywać, że słodkie opowieści o byciu dobrym i "przyjmowaniu wszystkich, a potem się zobaczy", są absurdalne.

Stąd w mediach rządowych jak mantra powtarzany jest choćby cytat z posłanki Koalicji Obywatelskiej Iwony Hartwich, której zresztą wpływ na politykę opozycji jest wręcz żaden: "Wpuśćcie w końcu tych ludzi do Polski! Kim są, ustali się później! Od czego macie służby?". Słowa te padły zresztą w sierpniu i dotyczyły jedynie grupy ok. 30 osób na granicy w Usnarzu Górnym.

PiS umiędzynaradawia ten kryzys, ale głównie w warstwie słownej. Odbyły się m.in. rozmowy premiera z szefową Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen i szefami państw regionu. Sama von der Leyen wydała komunikat, z którego treści polskie władze były zadowolone, bo kładła nacisk na działania Białorusi i wzywała do przyjęcia sankcji na Mińsk. - Kilka dni nad tym trzeba było pracować - mówi jeden z polityków PiS.

Z kolei prezydent Andrzej Duda rozmawiał z szefem NATO Jensem Stoltenbergiem, który wyraził solidarność NATO z Polską i sojusznikami w regionie. - Wykorzystywanie przez Białoruś migrantów jako taktyki hybrydowej jest niedopuszczalne - napisał na Twitterze Stoltenberg.

Do działań w ramach NATO wzywał szef PO Donald Tusk. - Może już czas zastanowić się, czy nie powinniśmy uruchomić art. 4 NATO (jest on uruchamiany, gdy zagrożone są integralność terytorialna, niezależność polityczna lub bezpieczeństwo państwa należącego do Paktu -  red.) - mówił były premier.

Z kolei w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego odbyła się zwołana przez Andrzeja Dudę narada, a premier Mateusz Morawiecki zwołał sztab kryzysowy, który omawiał obecną sytuację na polsko-białoruskiej granicy z udziałem m.in. wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego oraz szefów - MSWiA, MSZ i MON.

Natomiast marszałek Sejmu Elżbieta Witek wygłosiła w telewizji orędzie i zwołała posiedzenie Sejmu, na którym rząd ma przedstawiać sytuację na granicy.

***

Aktualny kryzys migracyjny wywołał i eskaluje reżim Aleksandra Łukaszenki i podległe mu służby. Celem tych działań jest destabilizacja sytuacji w Polsce, wywarcie politycznego nacisku na całą Unię Europejską. W obliczu realnej groźby pogorszenia sytuacji na polsko-białoruskiej granicy publikujemy:

"Apel Grupy Granica o utworzenie korytarza humanitarnego:

W związku z rosnącym ryzykiem eskalacji przemocy na granicy polsko-białoruskiej Grupa Granica wystosowała apel do instytucji krajowych i międzynarodowych, w tym ONZ, Rzecznika Praw Obywatelskich czy OBWE. Działacze apelują o monitorowanie sytuacji i wywieranie nacisku na polskie władze, aby te natychmiast zapewniły na granicy pomoc humanitarną i medyczną. Zaapelowano również do rządu o utworzenie korytarza humanitarnego.

Zamiast nielegalnych wywózek, przemocy i ignorowania kryzysu humanitarnego domagamy się ochrony życia i zdrowia, sprzeciwu wobec tortur oraz ochrony i respektowania praw osób migrujących. Mamy jako państwo obowiązek zapewnić pomoc osobom wykorzystywanym przez reżim Łukaszenki - ochronę międzynarodową dla osób uciekających przed przemocą, prześladowaniami czy wojną, a dla pozostałych bezpieczny powrót do domu.

To nie tylko nakaz moralny, ale też obowiązek wynikający z prawa międzynarodowego. W obliczu realnej groźby eskalacji sytuacji na granicy apelujemy do rządzących oraz do Straży Granicznej, MSWiA RP oraz Wojsk Obrony Terytorialnej o przestrzeganie podstawowych zasad humanitaryzmu, podjęcie działań mających na celu ratowanie życia i zdrowia osób migrujących, czyli kobiet, dzieci, osób starszych i mężczyzn, które uciekają z krajów objętych konfliktami, prześladowaniami i destabilizacją.

Na granicy Polski nie może dochodzić do przemocy ani przypadków naruszenia praw człowieka, które obserwujemy od tygodni. Bezpieczna granica to taka, na której osoby migrujące mogą liczyć na ochronę. To taka, na której nikt nie umiera".

Więcej o: