Afera mailowa. Kolejny wyciek wiadomości. "Spadła nam z nieba kwestia aborcji". Premier: "Yes"

W sieci pojawiły się kolejne maile mające pochodzić ze skrzynek rządzących. Tym razem rozmowa dotyczy aborcji i Platformy Obywatelskiej. "Spadła nam dziś z nieba kwestia aborcji" - miał napisać m.in. do premiera dyrektor Centrum Informacyjnego Rządu. Do tej pory nikt ze strony rządowej nie potwierdził prawdziwości tych maili.
Zobacz wideo Jacek Ozdoba o antyaborcyjnej akcji Kai Godek

Udostępniona w poniedziałek korespondencja datowana jest na 18 lutego bieżącego roku. - Szefie, Szanowni, spadła nam dziś z nieba kwestia aborcji i propozycji PO, która proponuje aborcję na życzenie do 12. tygodnia po konsultacji kobiety z lekarzem. To jest szansa dla nas na nowe pozycjonowanie Platformy bardziej na lewo i zrobienia miejsca dla nas. Myślę, że warto przemyśleć tu aktywne działanie, np. oświadczenie na wysokim poziomie politycznym jutro po PKP" - miał napisał Tomasz Matynia.

Dyrektor Centrum Informacyjnego Rządu miał również zamieścić "propozycje języka dla opisywanej sytuacji". Przytaczamy je w całości:

  1. Platforma Obywatelska odkryła to, co mówiliśmy już od miesięcy - to partia lewicowa, ukrywająca swoje rzeczywiste cele. Wprowadzenie aborcji na życzenie to postulat skrajnej lewicy w Polsce.
  2. Proponowane zmiany są niezgodne z polską konstytucją - słyszeliśmy od miesięcy o szacunku do ustawy zasadniczej, a teraz PO zgłasza postulat aborcji na życzenie, który jest niezgodny z Konstytucją RP, co było potwierdzane ponad 20 lat temu przez TK.
  3. PO to nie jest miejsce nawet na bezobjawowych konserwatystów. Ktoś, kto nazywa siebie konserwatystą i pozostaje w tej partii musi mieć poważne rozterki w sumieniu. PO to partia lewicowa i dziś chce zająć miejsce miejsce lewicy. Ideologiem PO okazała się Marta Lempart [jedna z liderek Strajku Kobiet - red.].

Matynia miał dodać również "rafy związane z takim podejściem".

Dziś otwiera się bardzo duże pole dla Hołowni - będzie to pierwszy beneficjent deklaracji PO ws. aborcji, dlatego trzeba też go pozycjonować po lewej stronie (wszystkie jego posłanki w Sejmie należą do liberalnego skrzydła - Henning-Kloska, Gill-Piątek, Mucha). Gowin może zbierać konserwatywnych wyborców PO (nawet deklaratywnie i w publicystyce może się to pojawić) - dlatego potrzeba oferta PiS dla tych ludzi - Nowy Ład będzie idealny.
Powrót do tematu aborcji - on troszkę przygasł i nam nie sprzyjał, ale teraz jest okazja, żeby pokazać, że od początku Strajk Kobiet to lewacka rewolucja z PO w tle. Da to tlen naszym konserwatystom

- miał napisać Matynia.

Na tę wiadomość miał odpowiedzieć Mateusz Morawiecki. Premier miał napisać tylko jedno słowo: "yes".

"Nie wiem, czy to podgrzewać... Zobaczcie, że nie ma [ani - red.] hura optymizm[u], ani pesymizm[u] w mediach. Partia TVN i RASP [Ringier Axel Springer Polska, wydawca m.in. Onetu - red.] wiedzą, że temat ten spalą, wyciągną go dopiero w 2023 roku [wówczas odbędą się wybory parlamentarne - red.]" - miał stwierdzić Mariusz Chłopik, ówczesny doradca premiera. Mail miał zostać wysłany do Mateusza Morawieckiego, ale także m.in. do Michała Dworczyka, szefa KPRM, oraz Piotra Müllera, rzecznika rządu.

Marsz dla Izy 'Ani jednej więcej' w GdańskuPoseł Waldemar Buda z PiS nie poprze projektu zaostrzającego prawo aborcyjne

Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl

"KPRM nie będzie komentować treści materiałów"

Gazeta.pl już kilkukrotnie prosiła o komentarz ws. wycieku maili Kancelarię Premiera. Za każdym razem otrzymywaliśmy podobną odpowiedź: "Z ustaleń polskich służb wynika, że nasz kraj doświadczył ataku cybernetycznego i dezinformacyjnego prowadzonego przez osoby z terenu Federacji Rosyjskiej. Zaatakowanych zostało wiele adresów e-mail należących do polskich obywateli. Na liście ataku są także konta, z których korzystają osoby pełniące funkcje publiczne - członkowie byłego i obecnego rządu, posłowie, senatorowie czy samorządowcy. Atak dotknął osoby pochodzące z różnych opcji politycznych, a także pracowników mediów i organizacji pozarządowych" - czytamy w mailu od Centrum Informacyjnego Rządu, który otrzymaliśmy pod koniec października.

"Kancelaria Prezesa Rady Ministrów nie będzie komentować treści materiałów wykorzystywanych do akcji dezinformacyjnej prowadzonej przez osoby z terenu Federacji Rosyjskiej. Działania te mają zrealizować konkretne zamierzenia o charakterze politycznym. Przejęte zasoby informacyjne są wykorzystywane do dyskredytowania Polski na arenie międzynarodowej, generowania konfliktów z państwami sąsiednimi, wzmacniania napięć wewnętrznych oraz niechęci obywateli do własnego państwa. Chodzi także o wytworzenie i potęgowanie chaosu w przestrzeni informacyjnej Polski. Cybernetyczne ataki na nasz kraj to współczesna wojna hybrydowa. Nie wpisujmy się więc w scenariusz atakujących. Nie rozprzestrzeniajmy także treści materiałów czy rzekomych wiadomości wykradzionych ze skrzynek polskich polityków" - zaapelowało CIR.

Prezes Jarosław KaczyńskiNajnowszy sondaż. Duży spadek poparcia dla PiS. Rośnie tylko Polska 2050

Więcej o: