Program "Za życiem" miał pomóc rodzinom chorych dzieci. OKO.press: Miażdżące wnioski z kontroli NIK

OKO.press dotarło do raportu Najwyższej Izby Kontroli: Realizacja kompleksowego programu wsparcia dla rodzin "Za życiem". Ocena rządowego programu jest, jak podaje portal, "miażdżąca". Ustawę tę Sejm uchwalił 4 listopada 2016.

Program "Za życiem" miał pomagać kobietom w ciąży, zwłaszcza powikłanej, a także rodzinom z dziećmi, u których zdiagnozowano ciężkie i nieodwracalne upośledzenie albo nieuleczalną chorobę zagrażającą ich życiu. W dokumencie określone są uprawnienia, jakie mają kobiety w ciąży, a także rodziny w zakresie porodu oraz opieki nad dzieckiem. W ustawie opisane są także przywileje, jakie przysługują rodzicom, których dziecko jest śmiertelnie chore lub urodziło się z poważnymi wadami wrodzonym. 

Więcej informacji z polskiej sceny politycznej przeczytasz codziennie na stronie głównej Gazeta.pl.

Zgodnie z ustawą kobiety miały zostać otoczone opieką psychologiczną, dzieci z nieuleczalnymi chorobami i upośledzeniami miały być poddawane finansowanej przez państwo rehabilitacji, rodziny z takim dzieckiem miały mieszkać w przystosowanych do ich potrzeb chronionych mieszkaniach. Większości z tych postulatów nie zrealizowano.

Zobacz wideo Jacek Ozdoba o antyaborcyjnej akcji Kai Godek

Miażdżąca ocena kontroli NIK

"Pomimo upływu niemal czterech lat funkcjonowania Programu 'Za życiem', zaplanowane wsparcie dla rodzin, w szczególności z osobami niepełnosprawnymi, nie zostało wdrożone w sposób kompleksowy i nie zawsze było realizowane prawidłowo" - podsumowuje NIK w raporcie, do którego dotarli dziennikarze OKO.press.

NIK zauważa, że zarówno w zakresie dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej, jak i instrumentów polityki na rzecz rodziny, część zaplanowanych form pomocy w ogóle nie została wdrożona.

"Z raportu wyłania się też obraz państwa, które jest ślepe: nie wie, ile jest osób, które mają otrzymać pomoc ani gdzie te osoby mieszkają" - pisze OKO.press.

"Wsparcie psychologiczne i psychiatryczne dla kobiet w powikłanych ciążach"

Program "Za życiem" miał zapewnić wsparcie psychologiczne i psychiatryczne kobietom w powikłanych ciążach, a także po urodzeniu dziecka z wadą letalną "Forma tego wsparcia była realizowana na minimalnym poziomie" - podaje NIK. Z tej pomocy skorzystało zaledwie 0,5 proc. kobiet.

NIK zaznacza, że kobiety z czterech województw w ogóle nie miały możliwości skorzystania z opieki paliatywnej i hospicyjnej. Z zadeklarowanych 30 ośrodków neonatologiczno-pediatrycznych działa jedynie sześć.

Protest po wyroku TK ws. aborcjiWyrok TK a bliźniacza ciąża. "Nie można uratować zdrowego dziecka"

"Bardzo surowo NIK ocenia realizację jednego z najważniejszych celów programu, czyli wsparcia kobiet i rodzin poprzez asystenta rodziny: 'Nie osiągnięto żadnego z planowanych rezultatów'" - podaje OKO.press.

Nie wdrożono także planu zwiększenia dostępności mieszkań oraz poprawy warunków mieszkaniowych, w tym rodzin wychowujących dzieci niepełnosprawne. Nie ma nawet instytucji, która dysponowałaby pełnymi danymi dotyczącymi liczby rodzin z dzieckiem legitymującym się stosownym zaświadczeniem o niepełnosprawności.

Jak pisze OKO.press, w całym programie udało się zrealizować jedną rzecz. Miało powstać 13 banków mleka kobiecego i powstały w 2018 roku. Według NIK udaje się także skutecznie przeciwdziałać wykluczeniu zawodowemu osób niepełnosprawnych oraz ich opiekunów.

Najwięcej nieprawidłowości NIK zarzuca ministerstwu rodziny. Na jego czele w momencie, gdy Program "Za życiem" został przyjęty, stała Elżbieta Rafalska (2015-2019). Później na krótko zastąpiła ją Bożena Borys-Szopa (czerwiec-listopad 2019). W 2019 kierowanie ministerstwem przejęła Marlena Maląg.

Program "Za życiem" miał być rozszerzony po wyroku TK

22 października 2020 roku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przerywanie ciąży ze względu na duże prawdopodobieństwo ciężkiego oraz nieodwracalnego upośledzenia płodu lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, jest niezgodne z konstytucją. Rząd zapowiedział wówczas pomoc dla kobiet i dzieci ze zdiagnozowaną poważną wadą, w tym letalną. Choć minął rok, do tej pory projekt nie trafił do Sejmu.

Według zapowiedzi wiceministra rodziny Pawła Wdówika - projekt ustawy "Za życiem" ma wkrótce trafić do Sejmu.

- Najważniejsze zmiany dotyczą kwestii okołoporodowych. Zbieramy przepisy z różnych aktów prawnych i zgodnie ze zdefiniowanymi brakami regulacyjnymi porządkujemy wsparcie dla kobiet, których dzieci mają wady letalne - mówił wiceminister Paweł Wdówik. Jak dodał, mowa m.in. o tym, że nie w każdym województwie znajdują się hospicja prenatalne. 

- Do tego [hospicja - red.] nie mają mocnego zabezpieczenia finansowego i umocowania prawnego, by wejść do szpitali. To wiąże się z innym problemem: braku wiedzy i otwartości ze strony lekarzy. Albo takiego ich sformatowania, że nie tylko wadę letalną, ale każdą niepełnosprawność uznawali dotąd często za przesłankę do aborcji. Dla mnie to niedopuszczalne - przekonywał. 

Wiceminister podkreślał też, że wielu rodziców zmaga się z traumą, gdy na świat przychodzi dziecko z głęboką niepełnosprawnością. - Nie wiedzą, co zrobić, gdzie pójść. W biurze pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych postulujemy, że szpital powinien mieć dla takich rodzin gotową ścieżkę. Np. co w sytuacji, gdy rodzi się człowiek z dysfunkcją ruchu, słuchu? Rodzice muszą wiedzieć, że w ich mieście są organizacje oferujące konkretny rodzaj rehabilitacji. Gdy odwiedziłem ostatnio województwo podkarpackie, usłyszałem historię rodziców, którzy mieli poczucie totalnego porzucenia przez szpital. Zostali sami i zagubieni w systemie. I to jest rzecz, którą projektowana ustawa zmienia - mówił.

"Za życiem". Wyższe świadczenie za urodzenie dziecka z niepełnosprawnością

Pełnomocnik rządu poinformował też, że oprócz wspomnianych zmian, podwyższone ma zostać świadczenie wypłacane przy porodzie - dziś wynosi ono 4 tysiące złotych. Propozycją Parlamentarnego Zespołu na rzecz Życia i Rodziny było 20 tys. zł. - Nasza propozycja, zaakceptowana przez Ministerstwo Finansów, jest troszkę niższa - powiedział Wdówik. 

Beata Szydło i Henryk Kowalczyk - zdjęcie z października 2017 rokuSzydło kandydatką na prezydenta? Henryk Kowalczyk: Myślę, że niezłą

Wdówik przypomniał, że w programie "Za życiem" znalazła się polityka informacyjna w postaci portalu, która nie została wykonana. Teraz rząd ma nowy pomysł. Będzie istniała zarówno możliwość pozyskania informacji ze strony internetowej, jak i rozmowy z asystentem, dzięki specjalnej infolinii. Asystent "poza odpowiadaniem na pytania techniczne będzie miał też przygotowanie psychologiczne". 

- W jednym miejscu będzie wiedza z zakresu medycyny, prawa, dostępu do świadczeń, w jakim zakresie komu przysługuje, a także wsparcie psychologiczne. Chcemy też zmienić wpisanego w programie "Za życiem" asystenta rodziny, który różnie działał. W porozumieniu z ministerstwem edukacji przeprofilowujemy tę usługę na doradcę rodziny - tłumaczył Wdówik.

Więcej o: