Kaczyński zły na Glapińskiego za drożyznę. Obawia się, że to może go kosztować trzecią kadencję

Jacek Gądek
Adam Glapiński chciałby być prezesem Narodowego Banku Polskiego na drugą kadencję. Jarosława Kaczyńskiego zirytowały jednak zapewnienia "Glapy", że inflacja nie będzie wysoka, tymczasem eksplodowała już do 6,8 proc. Prezes PiS, jak słyszymy w jego otoczeniu, obawia się, że to właśnie drożyzna może przekreślić szanse PiS na trzecią kadencję.
Zobacz wideo RPP podniosła stopy procentowe. Co z tego wyniknie?

Wokół prof. Adama Glapińskiego się kotłuje, choć wybory prezesa NBP dopiero za pół roku. Kaczyński jest na "Glapę" rozeźlony za galopującą inflację. Premier Mateusz Morawiecki chciałby zablokować jego wybór na kolejne 6 lat w fotelu prezesa NBP. Prezydent Andrzej Duda, który proponuje kandydata na prezesa NBP, ma z nim jednak dobre kontakty.

Polityk PiS z otoczenia prezesa uspokaja: - Chwilowe rozeźlenie Jarosława Kaczyńskiego nie oznacza jeszcze zmiany na stanowisku prezesa NBP.

Giełda potencjalnych następców Glapińskiego jednak już działa. Obok ponownego wyboru tego "zakonnika PC" w roli potencjalnego przyszłego prezesa NBP wymienia się w obozie PiS także ministra rozwoju Piotra Nowaka i prezesa Giełdy Papierów Wartościowych Marka Dietla.

Sam prof. Glapiński zapowiadał publicznie, że bardzo chce być prezesem NBP na kolejną kadencję. Pół roku temu w "Sieciach" się nie krygował: - Powiem to wprost: zamierzam się ubiegać o kolejną kadencję na stanowisku prezesa NBP. Nie wypada nam się chwalić, chociaż uważam, że czasu nie zmarnowaliśmy, że Polacy mogli na NBP w tym czasie liczyć.

Więcej informacji z Polski na stronie głównej Gazeta.pl.

Prezes NBP jest powoływany przez Sejm na wniosek prezydenta. Wymaga to więc porozumienia Andrzeja Dudy z PiS-em, tymczasem relacje te są bardzo chłodne, a prezes PiS z prezydentem nie rozmawiają bezpośrednich od 1,5 roku.

Glapiński nie może dziś mieć pewności, że zostanie prezesem na drugą kadencję. - Glapiński zapewniał wszystkich, że wszystko jest pod kontrolą, a inflacja nie wystrzeli i się mylił. Kaczyński naprawdę boi się drożyzny. Wie, że jeśli coś może mu odebrać trzecią kadencję, to właśnie drożyzna - słyszymy z otoczenia Nowogrodzkiej. Ponadto z badań opinii społecznej zamawianych przez PiS wynika, że podwyżki cen bardzo niepokoją ludzi.

Opustoszałe Tesco na KabatachOstateczny koniec Tesco na Kabatach, po 22 latach nastała cisza

Prezesowi NBP nie pomagają też publikacje o - choć do tego prezes PiS ma akurat dystans - podejrzeniach co do jego nieruchomości i kiepskie międzynarodowe oceny jego pracy. On sam jest z siebie zadowolony i w kampanii promocyjnej chwali się kolejnymi sztabkami złota, które kupuje NBP.

Przeciwnikiem ponownego wyboru Glapińskiego jest premier Mateusz Morawiecki. Widać to było po tym, jak publicznie domagał się "należytej reakcji NBP", czyli podniesienia stóp procentowych, by w ten sposób próbować zahamować galopującą inflację.

Polityk PiS z otoczenia prezesa partii mówi wprost: - Glapiński jest belką w oku premiera.

Popularną spekulacją w obozie PiS mówi, że miejsce Glapińskiego miałby zająć premier Mateusz Morawiecki. W otoczeniu prezesa PiS można jednak usłyszeć coś innego: - Założenie Kaczyńskiego jest takie, że jeśli nic nieprzewidywanego się nie wydarzy, to Morawiecki jest premierem aż do wyborów.

Czyli do jesieni 2023 r.

Dyżurnym straszakiem na Morawieckiego jest szef MON Mariusz Błaszczak. Współpracownik prezesa PiS: - Mariusz jest poukładany, ale to nie jest człowiek na tak trudne czasy jak teraz. Ma grupę swoich zwolenników w elektoracie i partii, ale to jest cecha dobrego ministra i nim pozostanie.

Ludzie w obozie władzy szukają drugiego dna w zaskakującej nominacji dla Piotra Nowaka (byłego wiceministra finansów) na ministra rozwoju i technologii. Nowak był od stycznia do października 2021 r. świetnie opłacanym doradcą szefa Międzynarodowego Funduszu Walutowego w Waszyngtonie oraz wicedyrektorem Departamentu Polityki Monetarnej i Rynków Kapitałowych MFW. Słowem: finansistą, a nie specem od gospodarki. Ludzie w PiS podejrzewają, że Nowak mógł otrzymać obietnicę, że w przyszłości zostanie prezesem NBP.

- Piotr Nowak jest na giełdzie potencjalnych kandydatów na kolejnego prezesa NBP. To może być próba wykreowania potencjalnego następcy - mówi jeden z ważnych polityków obozu rządzącego.

Ale jest na niej także Marek Dietl - ekonomista, dzisiejszy prezes Giełdy Papierów Wartościowych, któremu ufa Jarosław Kaczyński. - Marek Dietl miał już ambicje, aby być prezesem NBP. Przez to zwalczał go sam "Glapa" - mówi polityk bliski Nowogrodzkiej. Glapiński w 2016 r. został prezesem NBP, a Dietl rok później prezesem GPW.

Jak słyszymy w obozie PiS, nie ma jeszcze podjętych decyzji ws. wyboru prezesa NBP na kadencję zaczynającą się w połowie 2022 r. - Proces decyzyjny jest skomplikowany. Andrzej Duda jest bardziej wyemancypowany niż 5 lat temu. Akurat na wybór prezesa NBP ma duży wpływ, bo proponuje kandydata - mówi jeden z rozmówców.

Glapiński doskonale wie, że jego przyszłość jest w pierwszym rzędzie w rękach prezydenta. "Glapa", jak słyszymy z Pałacu Prezydenckiego, bardzo dba o kontakty z Andrzejem Dudą. - Dudzie dobrze się współpracuje z "Glapą", który zresztą często bywa u prezydenta. Zawsze gdy Duda prosi, to "Glapa" przyjeżdża.

W zarządzie NBP jest dwóch staruch druhów Kaczyńskiego - Adam Glapiński i Adam Lipiński. O ile dla profesora fotel prezesa NBP jest ukoronowaniem kariery, to dla Lipińskiego fotel wiceprezesa jest emeryturą.

Więcej o: