PiS skierował homofobiczny projekt "Stop LGBT" do dalszych prac. "Niech się pani Kaja tak nie cieszy"

W głosowaniu nad projektem autorstwa fundacji Kai Godek udział wzięło 439 posłów. Za odrzuceniem w całości głosowało 203 posłów, przeciwko - 235 posłów. Skierowania projektu do dalszych prac chcieli wszyscy obecni posłowie PiS i Kukiz'15 oraz większość posłów Konfederacji.

Projekt został skierowany do dalszych prac w komisji głosami 222 posłów PiS, siedmiu posłów Konfederacji, trzech posłów Kukiz'15, jednego posła Koalicji Polskiej (Jacka Tomczaka) i dwóch posłów niezrzeszony (Zbigniewa Ajchlera i Łukasza Mejzy).

Za odrzuceniem projektu głosowali wszyscy posłowie Koalicji Obywatelskiej i Lewicy, 20 posłów Koalicji Polskiej, ośmiu posłów Polska2050, pięciu posłów Porozumienia, czterech posłów koła Polskie Sprawy i trzech posłów Konfederacji (Konrad Berkowicz, Artur Dziambor, Jakub Kulesza).

Wstrzymała się jedna osoba - Marek Biernacki z Koalicji Polskiej, były minister sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska.

Wśród osób, które nie oddały głosu, była Monika Pawłowska, posłanka PiS, która weszła do Sejmu z list Lewicy. Jak poinformowała Anna-Maria Żukowska, Pawłowska miała wyjąć kartę. 

sejmsejm sejm.gov.pl

Wyniki indywidualne można zobaczyć pod tym linkiem.

"Projekt pani Godek został skierowany do komisji spraw wewnętrznych. Tak się składa, że jej przewodniczącym jest poseł Lewicy Wiesław Szczepański. Więc niech się pani Kaja tak nie cieszy. Lewica nie pozwoli temu projektowi dalej egzystować. Ten projekt tu po prostu umrze" - napisała posłanka Anna-Maria Żukowska, która podczas wczorajszej debaty mówiła:

Jestem Polką, jestem matką i jestem osobą nieheteronormatywną. Idziemy przez życie tak jak wszyscy. Chcemy żyć spokojnie i szczęśliwie i nie chcemy, żeby naszym dzieciom mówiono, że ich rodzice to zboczeńcy z piórkiem w du*ie.

"Z Wami tęczowi przyjaciele! Kiedyś będzie normalnie!" - napisała z kolei Monika Rosa z Koalicji Obywatelskiej.

Sprawozdawca o Hitlerze i NSDAP, posłowie protestowali

W czwartek wieczorem w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu ustawy "Stop LGBT", czyli całkowitego zakazu demonstrowania dla osób LGBT+ lub osób wyrażających poparcie dla społeczności. Debata była bardzo niespokojna, skandaliczne słowa sprawozdawcy projektu spotkały się z odpowiedzią posłów Lewicy i Koalicji Obywatelskiej, którzy odwrócili się do niego plecami. 

Przeczytaj więcej informacji z Sejmu na stronie głównej Gazeta.pl

Sprawozdający Krzysztof Kasprzak mówił m.in., że "ruch LGBT dąży do dominacji absolutnej w każdej dziedzinie życia" oraz że jest to "ruch totalitarny", działaczy równościowych porównywał do komanda nazistowskiej partii NSDAP i twierdził, że Adolf Hitler otaczał się osobami homoseksualnymi.

W imieniu klubu PiS głos zabrał Piotr Kaleta, który pokazywał z mównicy rzekome zdjęcia uczestników marszów równości. Już wiemy, że co najmniej część z nich była fotomontażami. Nie życzę sobie i wydaje mi się, że nie życzy sobie większość obywateli, żeby takie rzeczy się działy i żeby takie rzeczy oglądały nasze dzieci - komentował.

Kościół pomagał w zbieraniu podpisów pod projektem

Kaja Godek, która stoi na czele Fundacji Życie i Rodzina, złożyła w listopadzie ub.r. w Sejmie 100 tys. podpisów pod projektem ustawy. Choć niższa izba parlamentu zweryfikowała go pozytywnie, posłowie nie zajęli się projektem. Taką decyzję podjęła marszałkini Sejmu Elżbieta Witek. Działacze fundacji zwrócili się do Sądu Najwyższego, wysyłając do niego skargę na decyzję Witek. Sąd orzekł jednak, że wpłynęła ona za późno i ją odrzucił. Wobec tego Godek znowu zaczęła zbierać podpisy - w czym, jak pisaliśmy, pomagał Kościół katolicki - a w sierpniu ponownie złożyła projekt w Sejmie.

Szczegółową analizę projektu można przeczytać tutaj:

Więcej o: