Pierwsze czytanie homofobicznego projektu "Stop LGBT". Sprawozdawca mówił o NSDAP, posłowie protestowali

W czwartkowy wieczór sejm debatował nad homofobicznym projektem fundacji Kai Godek, który zakłada wprowadzenie całkowitego zakazu marszów równości. Skandaliczne słowa sprawozdawcy projektu spotkały się z odpowiedzią posłów Lewicy i KO, którzy odwrócili się do niego plecami. Głosowanie ws. dalszych losów projektu odbędzie się w piątek.

W Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu ustawy "Stop LGBT", czyli całkowitego zakazu demonstrowania dla osób LGBT+ lub osób wyrażających poparcie dla społeczności.

Kaja Godek, która stoi na czele Fundacji Życie i Rodzina, złożyła w listopadzie ub.r. w Sejmie 100 tys. podpisów pod projektem ustawy. Choć niższa izba parlamentu zweryfikowała go pozytywnie, posłowie nie zajęli się projektem. Taką decyzję podjęła marszałkini Sejmu Elżbieta Witek. Działacze fundacji zwrócili się do Sądu Najwyższego, wysyłając do niego skargę na decyzję Witek. Sąd orzekł jednak, że wpłynęła ona za późno i ją odrzucił. Wobec tego Godek znowu zaczęła zbierać podpisy - w czym, jak pisaliśmy, pomagał Kościół katolicki - a w sierpniu ponownie złożyła projekt w Sejmie.

Porównania działaczy LGBT do komanda NSDAP

Krzysztof Kasprzak z Fundacji Życie i Rodzina przekonywał w Sejmie, że projekt powstał jako wyraz troski o polskie rodziny i dzieci oraz poszanowania dla polskiej Konstytucji. Fundamentalistyczny działacz mówił m.in., że nie jego fundacja nie będzie przepraszać za sformułowanie "ideologia LGBT" i przekonywał, że "ruch LGBT dąży do dominacji absolutnej w każdej dziedzinie życia" oraz że jest to "ruch totalitarny". 

- Jeśli chcielibyśmy szukać analogii, potrzeba nawiązać do lat 30., kiedy NSDPA rozpoczynało marsz o władzę. Pierwsze homoseksualne komando powstało w latach 30. w łonie nazistowskiej partii - mówił Kasprzak, a następnie przeszedł do wymieniania "ofiar homoadopcji". 

Zobacz wideo Biejat: Godek kawałek po kawałeczku próbuje nam zabierać prawo wyboru

Kasprzak przypisał osobom nieheteroseksualnym skłonność do pedofilii, co stoi w sprzeczności z wiedzą naukową. Jak wyjaśnia Polskie Towarzystwo Seksuologiczne, ani homo, ani heteroseksualność "nie implikuje  żadnej szczególnej predyspozycji do zakazanego prawem wykorzystywania seksualnego dzieci", a "rozpowszechnianie skojarzenia między homoseksualnością a pedofilią jest domeną ludzi nieświadomych i niekompetentnych bądź też uprzedzonych do ludzi homoseksualnych i sprzeciwiających się prawom obywatelskim tych osób".

Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Czarzasty o "obrzydliwym wystąpieniu", poseł PiS z fotomontażami

Na wystąpienie działacza żywiołowo reagowali posłowie, zwłaszcza Lewicy. Parlamentarzyści odwrócili się plecami do przedstawiciela fundacji. Z kolei po tym, jak Kasprzak skończył przemawiać, prowadzący debatę wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty ocenił, że było to "najbardziej obrzydliwe wystąpienie", jakiego wysłuchał w trakcie pełnienia swojej funkcji. 

Stanowisko klubu PiS wygłaszał Piotr Kaleta, który pokazywał rzekome zdjęcia uczestników marszów równości.  - Nikogo normalnego nie powinno interesować, co się dzieje w domach, jeśli chodzi o dorosłe osoby. Nie interesuje nas to. Nie życzę sobie i wydaje mi się, że nie życzy sobie większość obywateli, żeby takie rzeczy się działy i żeby takie rzeczy oglądały nasze dzieci - komentował.

Jak okazało się niedługo później, Kaleta pokazywał m.in. fotomontaże. 

Klub PiS opowiedział się za skierowaniem projektu do pracy w komisjach.

 "Wystąpieniem wnioskodawców powinna zająć się prokuratura"

 - To czarny dzień w historii Polski, kiedy wysoka izba musi pochylić się nad projektem, który w demokratycznym państwie prawa nigdy nie powinien był ujrzeć światła dziennego. Projekt jest rażąco niezgodny z elementarnymi standardami ochrony praw człowieka, a projektowane w nim rozwiązania godzą w wolność słowa, zgromadzeń i naruszają zakaz dyskryminacji. Są niezgodne z artykułami 32, 54, 57 i 31 naszej Konstytucji. A jednocześnie naruszają wiele międzynarodowych regulacji, w tym konwencję o ochronie praw człowieka, Kartę Praw Podstawowych, Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i kilkanaście innych konwencji - mówiła Magdalena Filiks z Koalicji Obywatelskiej. 

- Intencje niczym nie różnią się od intencji śmiertelnie niebezpiecznej ideologii, która zrodziła się w chorych umysłach ojców III Rzeszy - mówiła. Klub KO wniósł o odrzucenie projektu. 

Anna Maria Żukowska z Lewicy nazywa projekt "strasznym, homofobicznym bublem prawnym, przesyconym mową nienawiści, hymnem ludzi smutnych, złych, okrutnych".

- Jestem osobą, przeciwko której wymierza pani tej projekt, jestem osobą, której chce pani nakazać śmierć publiczną, której nie chce pani oglądać na ulicach, która być może ku pani obrzydzeniu i niedowierzaniu została wybrana, by reprezentować cały naród i zasiadać w Sejmie. Jestem Polką, jestem matką i osobą nieheteronormatywną - mówiła Żukowska.

Wystąpieniem wnioskodawców powinna zająć się prokuratura, gdyby nie to, że jest upolityczniona i z pewnością tego haniebnego wystąpienia na swój warsztat nie weźmie

- powiedziała posłanka KO Monika Rosa, która pokazała z mównicy zdjęcie polskiej rodziny - dwóch mam i dwóch córek. Podkreśla, że w rodzinach LGBT wychowywane są tysiące dzieci, które "kochają swoich rodziców, a rodzice kochają ich". - Stoimy po stronie tych dzieci - zaznaczyła. - Szukacie pedofilów? Szukajcie ich w kościele - dodała parlamentarzystka.

- Nie wiem, co mnie bardziej przeraża w tej ustawie. Czy to, że z Chrystusem na piersi sieje pani nienawiść? Dawno nie słyszałam tak wydestylowanej mowy nienawiści, jak to przedstawienie ustawy, które miało tu miejsce. Nienawiść do bardzo dużej grupy ludzi, którzy są wśród nas i będą. Pani tego nie zmieni - mówiła z kolei Joanna Mucha (KO).

Kowalski: Cała Polska powinna być strefą wolną od ideologii LGBT

W sesji pytań Janusz Kowalski z Solidarnej Polski stwierdził, że "cała Polska powinna być strefą wolną od ideologii LGBT". Ta część debaty była prowadzona przez wicemarszałka Ryszarda Terleckiego, który chciał jak najszybciej przez nią przebrnąć, dlatego wyłączał mikrofon, gdy tylko zaczynał dzwonić dzwonek. 

Katarzyna Kotula z Lewicy wymieniała na mównicy sejmowej imiona młodych osób nieheteroseksualnych, które popełniły samobójstwo. Monika Wielichowska podkreślała, że rozwiązania zapisane w tym projekcie funkcjonują już w putinowskiej Rosji. Katarzyna Ueberhan (Lewica) nawoływała, by skończyć z "ideologią wykluczania i dyskryminacji". 

- Wy macie czelność nazywać się obrońcami życia i rodziny? Przez takich jak wy obywatele naszego kraju boją się o swoje życie - mówiła Aleksandra Gajewska z KO. - Jesteście okrutni, macie często na ustach słowo Bóg, miłość bliźniego, godność, a chcecie 2 mln Polaków pozbawić tej godności - mówiła z kolei jej klubowa koleżanka Katarzyna Lubnauer. 

Po pytaniach głos ponownie zabrał Kasprzak, a później dołączyła do niego też Kaja Godek. Działacz w swoim wystąpieniu szerzył szkodliwe, nienawistne tezy, przekonując np., że osoby homoseksualne popełniają samobójstwa, bo nie pozwala się im na "leczenie". 

Głosowanie nad projektem - skierowaniem go do dalszych prac lub jego odrzuceniem - odbędzie się w piątek. Według harmonogramu Sejmu blok głosowań przypada na godziny 15:45-17:45.

Więcej o: