Hołownia skomentował doniesienia na temat Maksymowicza: Postępowanie się toczy

Wirtualna Polska opisuje sprawę pacjentki, która zmarła po zabiegu przeprowadzonym w szpitalu w Olsztynie. Miał w nim uczestniczyć prof. Wojciech Maksymowicz, obecnie poseł Polski 2050. Doświadczony chirurg, jak wynika z ustaleń portalu, miał pełnić asystę obok lekarza w trakcie specjalizacji, ale przez większość czasu nie było go na sali. Do sprawy odniósł się Szymon Hołownia. - Wychodzę z założenia, że to nie biegli sądowi decydują w Polsce o winie lub jej braku, tylko postępowanie sądowe, które w tej sprawie się toczy - podkreślił lider Polski 2050.

Jak opisuje Wirtualna Polska, w sierpniu 2015 roku 81-letnia kobieta trafiła do Kliniki Neurologicznej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Olsztynie. Pacjentka odczuwała sztywnienie po lewej stronie ciała i miała trudności z mową. Po badaniach lekarze stwierdzili, że należy przeprowadzić zabieg angiografii tętnic szyjnych. Portal wyjaśnia, że w uproszczeniu chodzi o badanie tętnic, "którego dokonuje się za pomocą prowadnika pozwalającego lekarzowi na uzyskanie precyzyjnego obrazu".

Zobacz wideo Generał Pacek o planach zmian w polskiej armii

Do zespołu operacyjnego należeli m.in. anestezjolog i dwie pielęgniarki. Operatorem był Mariusz S., lekarz w trakcie specjalizacji. Miał przeprowadzić zabieg w asyście prof. Wojciecha Maksymowicza, obecnie to poseł Polski 2050. Wcześniej należał do Porozumienia Jarosława Gowina i był wiceministrem nauki. 

Po wykonaniu zabiegu stan kobiety zaczął się pogarszać. Po dalszych badaniach, jak informuje portal, wykonano u pacjentki arteriografię aorty zstępującej oraz naczyń krezkowych i tętnic nerkowych. Tym razem także operatorem jest S., a asystentem prof. Maksymowicz. Portal podaje, że Maksymowicza nie było na sali. 

Wp.pl o śmierci pacjentki w Olsztynie. W zabiegu miał uczestniczyć Maksymowicz

Po zabiegu stan kobiety się nie poprawił. Zdecydowano na przeniesienie jej do Szpitala Miejskiego w Olsztynie, a następnie do Szpitala Wojewódzkiego. Na Oddziale Chirurgii Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie określono stan pacjentki jako ciężki. Po kolejnych badaniach i konsultacjach zdecydowano o usunięciu prawej nerki. Jak opisuje wp.pl, na stole operacyjnym stwierdzono pęknięcie torebki nerki. Po tym kobieta trafiła na oddział intensywnej terapii. 12 września 81-latka zmarła. 

Adam Niedzielski i Mateusz MorawieckiNie ma obostrzeń, bo PiS patrzy na sondaże? Groźba "żywiołowego rozpadu"

Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Olsztynie. Z opinii biegłych wynika, że operator Mariusz S. wykonał pierwszy zabieg nieprawidłowo. Podczas drugiego nie doszło do uchybień z jego strony. Biegli ocenili, że "operator nie zachował wymaganej staranności". Portal zwraca uwagę, że personel szpitala wiedział, iż Mariusz S. nie miał wieloletniego doświadczenia. W związku z tym asystował prof. Maksymowicz. Portal podaje, że przez większość czasu nie było go na sali operacyjnej. - Nadzorowałem zabieg, który wykonywał Mariusz S. w dniu 31 sierpnia 2015 r. Nie byłem przez cały czas zabiegu na sali, ale przyszedłem w trakcie. Byłem w gotowości w pobliżu. Nie pamiętam, na jakim etapie był dr S. Po zabiegu miałem też relację - powiedział prof. Maksymowicz w sądzie. 

Sąd: Zabrakło asysty doświadczonego specjalisty

"Profesor Maksymowicz przyznał również, że 2 września 2015 r., czyli przy kolejnym zabiegu, również go nie było" - podaje portal. Dalej czytamy, że Maksymowicz przyznał w sądzie, iż nie wie, czy 2 września (w dniu drugiego zabiegu) widział pacjentkę. 

"Przy zabiegu zabrakło asysty doświadczonego specjalisty, który w trakcie zabiegu mógłby weryfikować na bieżąco działania operatora" - stwierdził sąd w uzasadnieniu, które cytuje wp.pl. 

Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl.

30 grudnia 2020 roku zapadł w sprawie nieprawomocny wyrok. Zgodnie z nim szpital ma zapłacić rodzinie zmarłej kobiety 98 tys. zł. Obie strony odwołały się od wyroku. Jednocześnie trwa postępowanie prokuratury w tej sprawie.  

W czasie, gdy sprawa toczyła się w sądzie, kontrolę w USK w Olsztynie przeprowadził NFZ. Opinia funduszu była negatywna. Uznano, jak informuje wp.pl, że S. nie powinien sam wykonywać zabiegów, bo brakuje mu doświadczenia. Ponadto stwierdzono nieścisłości w dokumentacji.

Szymon Hołownia: Prof. Maksymowicz poinformował nas, że podejmie kroki prawne

Portal podaje, że Maksymowicz nie odpowiedział na szereg pytań dotyczących sprawy. O ustalenia dziennikarzy pytano podczas czwartkowej konferencji Szymona Hołowni, szefa Polski 2050. - Wychodzę z założenia, że to nie biegli sądowi decydują w Polsce o winie lub jej braku, tylko postępowanie sądowe, które w tej sprawie się toczy. Czekamy na prawomocne rozstrzygnięcie - podkreślił lider ugrupowania. - Profesor Maksymowicz poinformował nas, że w tej sprawie - która w jego ocenie bardzo poważnie narusza jego dobra osobiste i godzi w dobre imię - podejmie kroki prawne. To dla nas wystarczający komunikat, bo to sąd musi rozstrzygnąć o winie. Jeżeli prof. Maksymowicz jest przekonany, że ma materiał do tego, by bronić racji, my cierpliwie będziemy czekali na rozstrzygnięcie w tej sprawie - powiedział Hołownia. 

Rekonstrukcja rządu w Pałacu Prezydenckim w WarszawieRekonstrukcja rządu. Oto nowi ministrowie [ZDJĘCIA]

Więcej o: