"Na czym polega problem?". Dziennikarz PAP zapytał o aferę mailową. Ale depesza się nie ukazała

W Polskiej Agencji Prasowej nie ukazała się relacja z poniedziałkowej konferencji posłów KO ws. afery e-mailowej. Jedynym dziennikarzem, który zadawał wówczas pytania, był reporter PAP. "Polska Agencja Prasowa przeciwdziała rozprzestrzenianiu się tej kampanii dezinformacyjnej od samego początku" - tak brak depeszy tłumaczył w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl prezes tej instytucji Wojciech Surmacz.

Posłowie Koalicji Obywatelskiej Arkadiusz Myrcha i Wojciech Król na poniedziałkowej konferencji prasowej mówili o publikowanych w sieci e-mailach, mających pochodzić ze skrzynki szefa KPRM Michała Dworczyka.

W trakcie konferencji parlamentarzyści wyemitowali nagranie rozmowy, która miała odbyć się między pracownikiem Polskiej Agencji Prasowej, a szefem KPRM.

W trakcie rozmowy pracownik PAP miał ustalać z Dworczykiem treść depeszy na temat rezygnacji Sabiny Zalewskiej z kandydowania na Rzecznika Praw Dziecka. Dworczyk miał przekazać dziennikarzowi PAP, że Zalewska złożyła takie oświadczenie do Kancelarii Sejmu.

Premier Mateusz Morawiecki i minister Michał Dworczyk podczas posiedzenia Sejmu, 26 marca 2020 r.Wyciekło nagranie, ma przedstawiać rozmowę Dworczyka i pracownika PAP

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

- Te wiadomości i ta rozmowa pokazują ten całkowicie pozbawiony kultury, haniebny, cyniczny język, w którym kobiety są traktowane przedmiotowo, jako narzędzie do uprawiania polityki - komentował Myrcha.

Jak dodał, "Polska Agencja Prasowa powinna być wolna od nacisków ekonomicznych i politycznych jakiejkolwiek grupy w Polsce". - A co słyszymy? Szef kancelarii dyktuje pracownikowi komunikat (...). To pokazuje, że władza traktuje media jako coś usłużnego - mówił poseł KO.

Zobacz wideo Dziemianowicz-Bąk o budowie muru: Te środki powinny trafić do ochrony zdrowia

Dziennikarz PAP: Na czym polega problem?

Jako jedyny pytania na konferencji zadawał reporter Polskiej Agencji Prasowej, Piotr Śmiłowicz. Jedno z nich dotyczyło nagrania, które miało być zapisem rozmowy pracownika PAP z Dworczykiem. 

- Poza tym anturażem nieformalnym, na czym polega problem prawny z przekazywaniem informacji? PAP jest ustawowo zobowiązywany do informowania o działaniach rządu. Szef kancelarii to zwierzchnik Centrum Informacyjnego Rządu, które informuje oficjalnie o działaniach rządu. Poza małą formalną formą, na czym polega problem, złamanie prawa? Nie bardzo to dostrzegam - stwierdził dziennikarz Polskiej Agencji Prasowej.

Rekonstrukcja rządu w Pałacu Prezydenckim w WarszawieRekonstrukcja rządu. Oto nowi ministrowie [ZDJĘCIA]

- Proszę zwrócić uwagę na całość tej rozmowy. Pan minister Dworczyk mówi: "wpłynęło oświadczenie do kancelarii marszałka Kuchcińskiego", nie "do kancelarii pana premiera Morawieckiego". Skąd pan minister Dworczyk ma taką wiedzę?  Dlaczego Polskiej Agencji Prasowej nie informują o tym służby sejmowe, dlaczego nie było oświadczenia szefa kancelarii pana marszałka, nie było komunikatu ze strony Kancelarii Sejmu?  - odpowiedział Arkadiusz Myrcha.

Jak dodał, "nie wiadomo, jaka w tym wszystkim była rola ministra Dworczyka". - Wiemy jedno: jako szef KPRM nie miał de facto prawa wiedzieć, że takie oświadczenie zostało złożonego do kancelarii marszałka Sejmu. Tym bardziej nie był uprawniony do tego, żeby kreować oficjalny komunikat PAP, który później stał się źródłem wszystkich mediów w Polsce - ocenił poseł KO.

Brak depeszy w serwisie PAP

Relacja z poniedziałkowej konferencji posłów Koalicji Obywatelskiej ostatecznie nie ukazała się w serwisie Polskiej Agencji Prasowej. Jak podaje portal Wirtualnemedia.pl, biuro prasowe klubu KO miało usłyszeć ze strony PAP deklaracje, że taka depesza się ukaże. - Depesza jednak nie powstała, a nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że została zablokowana przez "górę" - komentuje anonimowy rozmówca portalu.

Prezes PAP Wojciech Surmacz przekazał Wirtualnemedia.pl, że "Polska Agencja Prasowa przeciwdziała rozprzestrzenianiu się tej kampanii dezinformacyjnej od samego początku".

- Z uwagi na fakt, że mamy do czynienia z anonimowym portalem dezinformacyjnym, udostępniającym zmanipulowane treści, których pochodzenie wynika z przestępstwa, powstrzymuję się od jakichkolwiek komentarzy i udzielania odpowiedzi - dodał.

Więcej o: