Morawiecki zapytany na konferencji o wyciek maili. Mówił o "wyścigu z łobuzami"

- Konsekwencje oczywiście muszą być wyciągnięte, z tej lekcji sporo się nauczyliśmy, zwłaszcza w zakresie bezpieczeństwa - tak o aferze e-mailowej mówił we wtorek w trakcie konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki. Szef rządu nie odpowiedział jednak na pytanie jednego z reporterów, które z e-maili, które wyciekły do sieci, są fałszywe lub spreparowane.

W ostatnich dniach w sieci pojawiły się kolejne e-maile, mające rzekomo pochodzić ze skrzynki e-mailowej szefa KPRM Michała Dworczyka.

Treść publikowanych w październiku wiadomości sugeruje, że szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów miał m.in. mieć wpływ na treść depesz publikowanych przez Polską Agencję Prasową lub powoływać się na "zasadę ze sztyletów waffen SS".

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

Na wtorkowej konferencji prasowej reporter TVN24 Radomir Wit zapytał premiera Mateusza Morawieckiego, które opublikowane w sieci e-maile były fałszywe lub spreparowane, a także na jakim etapie są działania służb w kwestii wyjaśnienia okoliczności wycieku.

Zobacz wideo Kierwiński komentuje słowa Morawieckiego o tym, co się stanie, jeśli KE rozpocznie III wojnę światową

Mateusz Morawiecki o wyścigu z "łobuzami"

- Tutaj trudno dodać coś do tego, o czym wielokrotnie mówiliśmy - stwierdził szef rządu.

- Coraz więcej wskazuje na potwierdzenie naszej tezy, którą postawiliśmy i pewne dowody się pojawiły, że to są służby ze Wschodu, zza naszej wschodniej granicy, naszego dużego sąsiada. Nie ma co w związku z tym wpisywać się w scenariusz pisany na Kremlu. Warto, by nasze służby to do końca wyjaśniły, ten proces jest zaawansowany - dodał Mateusz Morawiecki.

Opustoszałe Tesco na KabatachOstateczny koniec Tesco na Kabatach, po 22 latach nastała cisza

Premier zaznaczył, że "konsekwencje oczywiście muszą być wyciągnięte". - Z tej lekcji sporo się nauczyliśmy, zwłaszcza w zakresie bezpieczeństwa. Jest gorzką satysfakcją porównanie, że centralnie rząd niemiecki, francuski, holenderski zostały zaatakowane również, prawdopodobnie, jak mówią mi reprezentanci tamtych rządów, z tego samego kierunku, że jest to aktywność hakerów rosyjskich, którzy działają zwykle nie na własną rękę - przekonywał polityk.

- Sam poprosiłem kilka miesięcy temu o to, by wzmocnić wszystkie moje zabezpieczenia. Niestety, z tymi różnymi łobuzami jest to rodzaj wyścigu w czasie, czasami to ci hakerzy, bandyci cyfrowi, cyberprzestępcy, są szybsi niż służby państwowe - wskazał Morawiecki.

Więcej o: