Mateusz Morawiecki o zablokowaniu środków z UE. Winą za problemy obarcza europosłów PO

"Mogę zapewnić, że zrobię wszystko, by Polacy nie odczuli negatywnych skutków wniosków europosłów Platformy Obywatelskiej o zablokowanie środków należnych Polsce" - napisał na Facebooku premier Morawiecki.

Parlament Europejski w czwartek przed godziną 17 przegłosował rezolucję w sprawie praworządności w Polsce. To odpowiedź na ostatnie orzeczenie polskiego Trybunału Konstytucyjnego w sprawie wyższości konstytucji nad prawem europejskim.

Więcej informacji o konflikcie na linii Polska - UE przeczytasz codziennie na stronie głównej Gazeta.pl.

Za przyjęciem rezolucji dotyczącej praworządności w Polsce zagłosowało aż 502 eurodeputowanych. Przeciw było 153 europosłów, wstrzymało się 16. O oddaniu głosu za rezolucją poinformowała m.in. Sylwia Spurek. Pod dokumentem z polskich europosłów podpisali się też Marek Belka, Robert Biedroń, Leszek Miller, Łukasz Kohut i Włodzimierz Cimoszewicz.

Zobacz wideo Pomaska: Premier Morawiecki nie miał nic konstruktywnego do powiedzenia, a dostawał jeden wielki łomot

Szef rządu poinformował, że podczas Rady Europejskiej w Brukseli rozmawiał z większością przywódców państw. 

"Mogę zapewnić, że zrobię wszystko, by Polacy nie odczuli negatywnych skutków wniosków europosłów Platformy Obywatelskiej o zablokowanie środków należnych Polsce" - napisał Morawiecki.

PE przegłosował rezolucję ws. praworządności w Polsce

Autorzy rezolucji krytykują wyrok "bezprawnego Trybunału Konstytucyjnego z 7 października", który, według nich, jest "atakiem na europejską wspólnotę wartości". Popierają też polskich sędziów, którzy nadal "stosują pierwszeństwo prawa UE", a także kierują pytanie do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jednocześnie autorzy dokumentu podkreślają, że orzeczenie TK może mieć "mrożący wpływ na sędziów", którzy mogą oni obawiać się korzystania z prawa europejskiego.

Mateusz Morawiecki w BrukseliMorawiecki kontra Europa. Kto w UE jest sojusznikiem polskiego rządu?

W przyjętej rezolucji europarlament przedstawia opinię, że wyrok TK  podważa prawo unijne i zagraża niezależności polskich sędziów. Europosłowie wezwali Komisję do niezatwierdzania polskiego Planu Obudowy, dopóki do czasu wdrożenia przez rząd postanowień Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Równocześnie europosłowie zaznaczają, że jakiekolwiek kary finansowe nie mogą dotknąć obywateli, końcowych odbiorców dopłat. Deputowani wezwali rząd i komisję do rozwiązania tego sporu na drodze dialogu. W rezolucji wyrażono równocześnie uznanie wobec osób, które wzięły udział w protestach w Polsce po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego.

Parlament EuropejskiPE przegłosował rezolucję ws. praworządności w Polsce. Za aż 502 europosłów

Rezolucja został przygotowany przez pięć grup politycznych: ludowców, socjaldemokratów, zielonych, lewicę i liberałów. Dokument spotkał się z silną krytyką ze strony frakcji prawicowych. Konserwatyści przekonywali, że rezolucja została napisana "na polityczne zamówienia", by uderzyć w prawicowy rząd w Warszawie. Frakcja EKR przygotowała własny projekt rezolucji, który został odrzucony przez większość parlamentarną - zapisano w nim, że polski trybunał stoi na straży konstytucji i jego ostatnie orzeczenie nie stoi w sprzeczności z prawem unijnym. Wyrażono też ubolewanie, że wyrok trybunału wykorzystano jako rzekomy dowód na zbliżający się polexit. Zaznaczono także, że Unia "nie jest supermocarstwem, tylko sojuszem".

Europosłowie PiS stanowią niemal połowę członków EKR.

Więcej o: