Pierwsze damy na granicy: Nie zgadzamy się na nieludzkie traktowanie dzieci [ZDJĘCIA]

Pod placówką Straży Granicznej odbyła się w sobotę manifestacja wspierająca migrantów na polsko-białoruskiej granicy. W wydarzeniu wzięły udział byłe pierwsze damy: Jolanta Kwaśniewska i Anna Komorowska. - Nie zgadzamy się na nieludzkie traktowanie dzieci. Nie zgadzamy się na stawianie nas polskich matek w roli obserwatorek rozgrywającego się na naszych oczach dramatu - mówiły.

Byłe pierwsze damy wystąpiły przed placówką Straży Granicznej w Michałowie, gdzie wygłosiły wspólny apel ws. sytuacji migrantów i uchodźców na granicy. Jolanta Kwaśniewska i Anna Komorowska przygotowały manifest pt. "Matki na granicy".

Na miejscu pojawili się mieszkańcy gminy Michałowo oraz manifestujący z całej Polski, którzy autokarami przywieźli paczki z rzeczami dla osób przebywających na granicy, m.in. z ciepłymi ubraniami, lekarstwami, jedzeniem i ogrzewaczami. Zgromadzeni mieli ze sobą transparenty, wśród nich widać było napisy: "Granica człowieczeństwa", "Moją ojczyzną jest człowieczeństwo" czy "Stop torturom na granicy".

Zobacz wideo 250 km stąd, w sytej Polsce, ludzie giną z zimna i głodu"

Więcej informacji o sytuacji ludzi przy wschodniej granicy na stronie głównej Gazeta.pl

"Miejsce dzieci jest w ciepłym domu"

Jako pierwszy głos zabrał burmistrz Michałowa. - Robimy, co możemy. Udowadniamy, że mieszkają tu dobrzy ludzie, których obchodzi los drugiego człowieka - przywitał zgromadzonych burmistrz Marek Nazarko.

Jolanta Kwaśniewska i Anna KomorowskaJolanta Kwaśniewska i Anna Komorowska jadą na granicę. "Chcę wyrazić niezgodę"

- Miejsce dzieci nie jest w lesie, a w ciepłym domu. My tu na granicy wiemy, że zwierzęcia się tak nie traktuje, a co dopiero człowieka. Nie mówiąc o dziecku. Myślałem, co się musi stać, żeby sytuacja się zmieniła. I właśnie się to stało. Matki przyjechały. Ja myślę, że jeśli ktoś matki nie posłucha, to ja tego nie zrozumiem - dodał łamiącym głosem. 

Jolanta Kwaśniewska: Polacy przechodzili zachodnią granicę i nie czekały na nich zasieki

- Musimy zrobić wszystko, żeby służby medyczne, organizacje humanitarne i dziennikarze zostali dopuszczeni do strefy stanu wyjątkowego, żebyśmy mogli wiedzieć, co się tam dzieje - mówiła Jolanta Kwaśniewska.

- Miejsce dziecka jest w ramionach matki (...) Każdy z nas ma realną możliwość pomocy - dodała.

- Polacy przechodzili zachodnią granicę i nie czekały na nich zasieki, a pomocna dłoń - zaznaczyła. 

Następnie pierwsze damy przeczytały swój manifest.

Chcemy dziś wyrazić nasz sprzeciw wobec niehumanitarnego traktowania i obdzierania z godności uchodźców w strefie przygranicznej i wspólnie zaapelować, by rząd, który sam nie pomaga, pozwolił na udzielanie pomocy medycznej i prawnej organizacjom humanitarnym i społecznym. Państwo polskie ma wystarczająco dużo instrumentów, by oddzielić tych, którzy niosą zagrożenie od tych, którzy potrzebują pomocy. Nie zgadzamy się na stygmatyzowanie uchodźców i wykorzystywanie ich tragedii do bieżących celów politycznych.

- podkreślały.

Pierwsze damy podziękowały też wszystkim zaangażowanym w niesienie pomocy na granicy, a następnie udały się na spotkanie do budynku Straży Granicznej.

"Panie przyjęły zaproszenie funkcjonariuszy SG. Komendant placówki oraz funkcjonariuszki ze Stowarzyszenia 'Łączy nas granica' opowiadają o pomocy udzielanej cudzoziemcom" - podała Straż Graniczna na Twitterze. 

- W takich sytuacjach są emocje. Te emocje są po jednej i po drugiej stronie - powiedziała po spotkaniu Jolanta Kwaśniewska. - To są osoby współodczuwające, podobnie jak my. Na tym spotkaniu były łzy zarówno po naszej, jak i ich stronie - dodała. Była pierwsza dama stwierdziła też, że aktywiści na granicy nie są wrogami strażników. - Z tymi osobami nie można walczyć - podsumowała. 

- Wyjeżdżamy stąd z przeświadczeniem, że uda się nawiązać jakieś nici porozumienia, ponieważ udało nam się dojść do tego, że w pewnych sytuacjach jesteśmy sojusznikami, a nie stoimy po dwóch stronach barykady - powiedziała z kolei Anna Komorowska. 

Manifest byłych pierwszych dam podpisała też Danuta Wałęsa, ale z powodów zdrowotnych nie mogła przyjechać do Michałowa. Na apel nie odpowiedziała Agata Kornhauser-Duda

Więcej o: