PiS narzeka na szefową Komisji Europejskiej. Jeszcze dwa lata temu chwalił się poparciem jej kandydatury

Po wtorkowej debacie w Parlamencie Europejskim na temat praworządności w Polsce niektórzy politycy PiS krytycznie odnosili się do wystąpienia szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Jeszcze dwa lata temu obóz rządzący podkreślał, że gdyby nie wsparcie Prawa i Sprawiedliwości, była minister obrony Niemiec nie miałaby szans na stanowisko przewodniczącej KE.

Więcej treści przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

Ponad pięć godzin trwała wtorkowa debata na temat Polski w Parlamencie Europejskim. Europosłowie dyskutowali na temat ostatniego orzeczenia polskiego Trybunału Konstytucyjnego, w sprawie wyższości prawa krajowego nad europejskim.

Zobacz w galerii zdjęcia z wtorkowej debaty w Parlamencie Europejskim.

Według przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen orzeczenie polskiego Trybunału "uderza w fundamenty Unii Europejskiej", takie jak niezawisłość sądów. Szefowa KE zapowiadała, że Komisja podejmie w tej sprawie kolejne kroki - możliwe jest między innymi wstrzymanie wypłaty środków z Krajowego Planu Obudowy do czasu wprowadzenia przez Polskę zmian w wymiarze sprawiedliwości.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wygłasza przemówienie w Parlamencie Europejskim w Strasburgu, 19.10.2021 r.Debata o Polsce w PE. "Wyrok TK przykłada siekierę do jedności UE"

Premier Mateusz Morawiecki nazwał to "niedopuszczalnym finansowym szantażem", zarzucił Komisji podwójne standardy.

Europoseł PiS Jacek Sayrusz-Wolski określił na Twitterze wystąpienie von der Leyen m.in. "agresywnym, konfrontacyjnym i protekcjonalnym".

"Szefowa KE Ursula von der Leyen zwracając się do polskiego premiera zażądała wycofania się z reformy wymiaru sprawiedliwości. Tym samym pokazała, że chce aby Polska powróciła do roli państwa klientystycznego, takiego jakie było za rządów PO/PSL" - komentował poseł PiS Jan Mosiński.

"Dziękuję, że chce Pani "bronić Polaków". Jednak 1000 lat historii Polski pokazało, że Polacy sami potrafią doskonale się bronić przed różnymi zagrożeniami. Polacy nie lubią za to, gdy ktoś ich poucza i traktuje jako ludzi drugiej kategorii" - pisała we wtorek rano do Ursuli von der Leyen była premier, a obecnie posłanka do PE Beata Szydło.

"Premier Mateusz Morawiecki pokazał w PE, że przerasta Urszulę von der Leyen i innych polityków uderzających w Polskę o mile świetlne" - komentowała europosłanka PiS Izabela Kloc.

Zobacz wideo Tusk o debacie w Parlamencie Europejskim: Nie mamy powodu do satysfakcji, że przedmiotem tej debaty była sytuacja w Polsce

"Gdyby nie głosy PiS, zostałaby upokorzona"

Ursula von der Leyen kadencję na stanowisku przewodniczącej Komisji Europejskiej rozpoczęła 1 grudnia 2019 r. Kilka miesięcy wcześniej - w lipcu - jaj kandydaturę poparło 383 posłów do Parlamentu Europejskiego, w tym 26-osobowa delegacja Prawa i Sprawiedliwości.

-  Opowiadaliśmy się za kandydatem kompromisu, który będzie dawał nadzieje na pojednanie. Pokazaliśmy naszą skuteczność. Pokazaliśmy, że opowiadamy się za Europą normalności, by dla Polaków europejskość kojarzyła się z konkretem. (...) W szczególności chciałem podziękować naszym europarlamentarzystom Prawa i Sprawiedliwości za zrozumienie, czym jest kompromis. To ich głosy okazały się decydujące - tak w lipcu 2019 r. wybór Ursuli von der Leyen komentował premier Mateusz Morawiecki na jednej z konferencji prasowych.

"Pierwsza kobieta w dziejach EWG-UE - przewodnicząca Komisji Europejskiej przeszła dzięki głosami europosłów PiS! Nasze 26 głosów zdecydowało o jej zwycięstwie 9 głosami! Teraz czas na lepszą jakość w relacjach KE - Rząd RP" - komentował europoseł Ryszard Czarnecki.

Rzecznik rządu Piotr Müller przyznał w tym samym miesiącu w TVP1, że "w jakimś sensie" ówczesna przyszła szefowa KE ma wobec Polski dług.

- Poparliśmy panią przewodniczącą w ramach Rady Europejskiej i z drugiej strony posłowie PiS poparli, co zdecydowało o wyborze, akceptacji przewodniczącej KE w Parlamencie Europejskim - stwierdził Müller.

- Nie ukrywajmy, że m.in. dzięki działaniom premiera Mateusza Morawieckiego Ursula von der Leyen została przewodniczącą Komisji Europejskiej - dodał rzecznik polskiego rządu.

O głosowaniu w Parlamencie Europejskim jako sukcesie Prawa i Sprawiedliwości mówił w lipcu 2019 r. w Radiu Maryja także europoseł PiS Zbigniew Kuźmiuk. Jak stwierdził, kandydatura Ursuli von der Leyen "została uratowana głosami europosłów Prawa i Sprawiedliwości, szerzej – frakcji EKR, której ponad połowa na nią głosowała".

- Gdyby nie głosy PiS, pani von der Leyen publicznie zostałaby upokorzona. (…) Ona i jej otocznie doskonale wiedzą, że została wybrana naszymi głosami i – jak sądzę – to jest główny powód, dla którego chciała przybyć do Warszawy, żeby podziękować panu premierowi Morawieckiemu za to, co się stało - stwierdził, odnosząc się do odbywającej się wówczas wizyty Ursuli von der Leyen w Polsce.

Więcej o: