Tomasz Grodzki o debacie w PE: Premierowi klaskali jedynie przedstawiciele partii proputinowskich

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki w czasie wtorkowej konferencji prasowej odniósł się do wystąpienia premiera Mateusza Morawieckiego podczas debaty w Parlamencie Europejskim nt. praworządności w Polsce. - Jedynymi, którzy mu klaskali, byli przedstawiciele partii faszyzujących i proputinowskich. To było dla mnie okropne - komentował.

Przeczytaj więcej podobnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl.

We wtorek premier Mateusz Morawiecki wziął udział w debacie w Parlamencie Europejskim na temat praworządności w Polsce. Miała ona związek z wydanym w październiku wyroku Trybunału Konstytucyjnego na temat wyższości konstytucji nad prawem unijnym w niektórych kwestiach. Morawiecki zapewniał w Brukseli m.in., że Polska pozostanie w Unii Europejskiej. -  Integracja europejska to dla nas wybór cywilizacyjny i strategiczny. Nigdzie się stąd nie wybieramy. Chcemy Europę ponownie uczynić silną. Nie patrzymy tylko na krótkoterminowe korzyści, ale także co możemy jako Polska dać. Polska nie weszła do UE z pustymi rękoma  - mówił premier.

Zobacz wideo Morawiecki w Parlamencie Europejskim: Nasz kraj jest atakowany w sposób niesprawiedliwy i stronniczy. Odrzucam język gróźb i pogróżek. Jesteśmy dumnym krajem

Jednocześnie przekonywał, że Polska "nie da się szantażować". - Widząc niektóre praktyki w instytucjach Unii, wielu obywateli zadaje sobie pytanie, czy skrajnie różne decyzje Brukseli wobec różnych państw, zapadające przy podobnych okolicznościach, dzieląc kraje na te silne, starej Unii i te słabsze, nowe kraje, czy to jest rzeczywiście równość - mówił. - Niedopuszczalne jest używanie języka szantażu finansowego, mówienie o karach. Odrzucam język gróźb, nie zgadzam się na szantaż. Tak nie postępuje demokracja. Jesteśmy dumnym krajem - dodał. 

Tomasz Grodzki: Ludzie zobaczyli, że PiS to nie Polska

Wtorkową debatę w Parlamencie Europejskim podczas konferencji prasowej ocenił marszałek Senatu Tomasz Grodzki, który był z wizytą w Toruniu. - W Parlamencie Europejskim ludzie zobaczyli, że PiS to nie Polska, a Polska to nie PiS - skomentował marszałek cytowany przez Polskie Radio PiK

Wawel. Protest w miesięcznice pogrzebu Marii i Lecha Kaczyńskich"Oni umierają na granicy". Kaczyński przyjechał na Wawel. Napotkał protest

- Zobaczyliśmy, że Bruksela nie jest naszym wrogiem, że jesteśmy członkami wspólnoty, która docenia nasze wysiłki w budowaniu wolności bloku wschodniego, która docenia rolę Polski i po prostu martwi się, że zaczynamy zbaczać ze ścieżki, która najpierw zaprowadziła nas na pozycję niemalże jednego z liderów Unii Europejskiej, a teraz [Polska - red.] wyprowadzana jest na wschód - zauważył Grodzki. 

- Wszyscy liczyli, że pan premier wykaże się pewną koncyliacją. A jemu dopiero pod koniec wystąpienia przez usta, przez zęby przeszła uwaga, że trzeba będzie Izbę Dyscyplinarną (Sądu Najwyższego) zlikwidować - cytował Grodzkiego dziennik.pl za PAP. 

Jednocześnie dodał, że bardzo przykrym i znamiennym zjawiskiem był dla niego fakt, że premier polskiego rządu musiał wystąpić podczas debaty w takiej roli.

Beata Szydło w Parlamencie EuropejskimBeata Szydło w PE: Dość kłamstw! Koniec [WIDEO]

Powinien występować w innej roli. Jeszcze bardziej przykre było dla mnie to, że jedynymi, którzy mu klaskali byli przedstawiciele partii faszyzujących i proputinowskich. To było dla mnie okropne

- mówił Grodzki. Dodał, że źle się dzieje w sytuacji, gdy to opozycja bardziej niż obóz rządzący zabiega o pieniądze z Unii Europejskiej, których potrzebuje Polska. Władza z kolei, jego zdaniem, wystawia na "zupełnie niepotrzebne ryzyko" kwestię otrzymania tych funduszy. 

Tomasz Grodzki o słowach Ursuli von der Leyen: Mocne oskarżenie

Marszałek Senatu skomentował też słowa szefowej Komisji Europejskiej, która zabrała głos podczas debaty w Parlamencie Europejskim. - Wyrok Trybunału Konstytucyjnego przykłada siekierę do jedności UE. [...] Zalecenia dla Polski są jasne: odtworzyć niezależność wymiaru sprawiedliwości, zlikwidować Izbę Dyscyplinarną i przywrócić do pracy bezprawnie zwolnionych sędziów. Będziemy bronić praworządności wszelkimi możliwymi środkami - mówiła polityczka. 

- Jeżeli użyła określenia, mogę się mylić w słownictwie, że ruch Trybunału Konstytucyjnego to jest siekiera, która podcina korzenie i fundamenty Unii Europejskiej, to jest to bardzo mocne oskarżenie - ocenił Grodzki.

Więcej o: