Komentarze po wystąpieniu Morawieckiego. "Zbija wszystkie bzdury", "przekaz dla TVP Info"

Wystąpienie Mateusza Morawieckiego w Parlamencie Europejskim jest szeroko komentowane przez polityków i dziennikarzy. Według Radosława Sikorskiego premier "mówił o wszystkim z wyjątkiem sedna sprawy". Z kolei Joachim Brudziński uważa, że Morawiecki "znakomicie zbija wszystkie bzdury i nieprawdy".

W Parlamencie Europejskim trwa jedna z najistotniejszych dotąd debat na temat sytuacji w Polsce. Bezpośrednim pretekstem do zorganizowania debaty jest ostatni wyrok polskiego Trybunału Konstytucyjnego w sprawie wyższości prawa krajowego nad prawem unijnym. Po wystąpieniu Mateusza Morawieckim media społecznościowe zalała fala komentarzy. 

Zobacz wideo #WizaDonikąd. Prawda o "wycieczkach na Białoruś". "Nikt nie próbuje tego zatrzymać"

Mateusz Morawiecki w PE. "Przekaz jedynie dla TVP"

"Gdyby w Parlamencie Europejskim czasu premierowi Morawieckiemu pilnowała marszałek Witek, to szef polskiego rządu nie powiedziałby nawet połowy tego co chciał" - zauważył Jacek Nizinkiewicz z "Rzeczpospolitej", odnosząc się do faktu, że polski szef rządu był kilka razy upominany, by zakończył swoje przemówienie. 

"Mateusz Morawiecki mówił w Parlamencie Europejskim o wszystkim z wyjątkiem sedna sprawy, mianowicie, że podporządkowywanie sędziów partii rządzącej łamie tak naszą konstytucję jak i traktaty europejskie tudzież podstawy zachodniej cywilizacji" - stwierdził Radosław Sikorski z Koalicji Obywatelskiej.

Ursula von der LeyenMorawiecki na debacie w PE: Nie możemy milczeć, gdy nasz kraj jest atakowany

Bogdan Zdrojewski punktuje "główne zarzuty" wobec premiera. Według senatora Morawiecki "nie wie, do kogo mówi, zachowuje się jak gość, a nie współgospodarz UE i odwraca uwagę od problemów". "Przekaz jedynie dla TVP info!" - stwierdza Zdrojewski.

"Ofensywnie i konfrontacyjnie. Dla Brukseli mało zrozumiałe, bo porozumienie z KE w sprawie KPO jest w zasięgu, mogłoby być podpisane, gdyby tylko polski rząd wykazał odrobinę dobrej woli. Po tym przemówieniu szefowej KE trudniej ogłosić kompromis, niż przed jego rozpoczęciem" - ocenia Maciej Sokołowski, korespondent TVN24 w Brukseli. 

"Sprytne zagranie PMM z hipotetycznym zbliżeniem systemów prawnych państw UE w przyszłości, pod warunkiem zgody wszystkich państw członkowskich. Takiego konsensusu nigdy nie będzie" - stwierdza Dariusz Grzędziński z "Wprost".  

Europoseł Joachim Brudziński przekonuje z kolei, że Morawiecki "znakomicie zbija wszystkie bzdury i nieprawdy wygłaszane w tej izbie". "Polska nie jest pochyłą wierzbą, na która skakać będą nawet najgłupsze kozy" - pisze polityk.

"Cały czas Morawiecki myli dwa pojęcia: państwo polskie i rząd PiS. Problem jest z tym drugim" - pisze Katarzyna Lubnauer. 

"Wystarczy, że prezydent Francji albo kanclerz Niemiec przyjmie podobny punkt widzenia jak Morawiecki i będzie po projekcie europejskim. Mam nadzieje, że jednak będą mieli więcej mądrości" - pisze Sławomir Nitras. 

"Mateusz Morawiecki w Strasburgu mówi tylko to, co chce słyszeć Jarosław Kaczyński. Europa przeciera oczy ze zdumienia" - komentuje Małgorzata Kidawa-Błońska. 

"Wolę, gdy Mateusz Morawiecki mówi o Unii stylem z Parlamentu Europejskiego niż polskiego Sejmu. Natomiast debata, łącznie z wystąpieniami polityków innych państw - ciekawa. Niestety bez konkluzji oraz możliwości/propozycji rozwiązania sporu między PL a UE. Klincz pogłębiony" - stwierdza dziennikarz Marcin Makowski.

Mateusz Morawiecki o niesprawiedliwych atakach

Debata w Parlamencie Europejskim rozpoczęła się po godz. 9. W swoim wystąpieniu Mateusz Morawiecki stwierdził, że "Polska jest atakowana w niesprawiedliwy sposób". - Niedopuszczalne jest używanie języka szantażu finansowego, mówienie o karach. Odrzucam język gróźb, nie zgadzam się na szantaż. Tak nie postępuje demokracja. Jesteśmy dumnym krajem - podkreślał premier. 

- Zdaję sobie sprawę, że niedawny wyrok TK stał się przedmiotem zasadniczego nieporozumienia. (...) Chcę przedstawić, co jest rzeczywistym przedmiotem sporu, a nie wymyślaniem bajek o polexicie czy kłamstwami o naruszaniu praworządności - powiedział. - Najwyższym prawem w Polsce jest konstytucja. Ale Polski TK nie stwierdził nigdy, że przepisy unijne są niezgodne z przepisami polskimi. Wręcz przeciwnie - Polska przestrzega traktatów - ocenił premier.

Ursula von der LeyenDebata w Parlamencie Europejskim. Von der Leyen: Sytuacja się pogorszyła

Więcej o: