Narodowcy zagłuszali uczestniczkę powstania. "Jak nisko trzeba upaść?", "sponsorowani przez rząd"

Falę negatywnych komentarzy wywołało zachowanie grupy narodowców, którzy zagłuszali niedzielną prounijną manifestację na placu Zamkowym - w tym przemówienie uczestniczki powstania warszawskiego, Wandy Traczyk-Stawskiej. "Sponsorowani przez rząd milionowymi dotacjami narodowcy, zagłuszający uczestniczki Powstania Warszawskiego, wystawiają polityce rozdawania publicznych pieniędzy, najgorsze z możliwych świadectwo" - komentował na Twitterze Konrad Piasecki z TVN24.

Więcej treści na Gazeta.pl >>>

Uczestniczka powstania warszawskiego, 94-letnia Wanda Traczyk-Stawska, była jedną z osób, które przemawiały w trakcie niedzielnej prounijnej manifestacji na placu Zamkowym w Warszawie.

- Kochani, my byliśmy w Europie zawsze i nikt nas z niej nie wyprowadzi, bo my tu rodziliśmy się od początku. Tu są nasze korzenie. A my mamy w haśle, jak pamiętacie, "za naszą wolność i waszą". I to jest nasza Europa i nikt nas z niej nie wyprowadzi - podkreślała Traczyk-Stawska.

Manifestacje "My zostajeMY". Tak protestowali Polacy w całym kraju [GALERIA] >>>

Przemówienie Traczyk-Stawskiej, jak i całą manifestację, próbowała zagłuszyć grupa narodowców. - Chcemy Polski polskiej, a Tusk Polski europejskiej. To sprzeczność! Prowadzą was wszystkich w przepaść - mówił podczas kontrmanifestacji lider stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz.

Wanda Traczyk-Stawska postanowiła mu odpowiedzieć. - Milcz, głupi chłopie. Milcz, chamie skończony, bo ja jestem żołnierzem, który pamięta, jak krew się lała. Jak moi koledzy ginęli. Ja tu po to jestem, żeby wołać w ich imieniu. Nigdy nikt nie wyprowadzi nas z mojej ojczyzny, którą jest Polska, ale także nikt z Europy, bo Europa to moja matka także - krzyczała wyraźnie poruszona.

Zobacz wideo Niedziela, 10 października. Tłumy na Placu Zamkowym w Warszawie protestowały po wyroku TK

Narodowcy zagłuszali manifestację na placu Zamkowym. Komentarze

Bianka Mikołajewska z OKO.Press zwróciła uwagę w mediach społecznościowych, że stowarzyszenie Marsz Niepodległości wydało z publicznych pieniędzy m.in. 74 tys. zł na nagłośnienie estradowe, 10 tys. zł na nagłośnienie uliczne, 35 tys. zł na agregat prądotwórczy i 100 tys. zł na mobilną scenę.

"Bąkiewicz ze swą ferajną zagłuszali hymn [Bąkiewicz zaznaczał później, że narodowcy hymnu nie zagłuszali - red.] i wystąpienie powstańca warszawskiego sprzętem nagłośnieniowym sfinansowanym z konkursu nadzorowanego przez ministerstwo kultury. W kolejnej edycji Funduszu Patriotycznego zrzucimy się na kastety?" - ironizował Patryk Słowik z Wp.pl.

"W tak trudnych momentach świat potrzebuje szczególnie prostych symboli. Traczyk-Stawska i Bąkiewicz jako symbole dobra i zła. Ta walka właśnie się toczy" - skomentowała posłanka PO Aleksandra Gajewska.

"Ale ryki "prawdziwych patriotów" podczas przemówienia Wandy Traczyk-Stawskiej - to jednak uderza" - ocenił Sławomir Nitras z PO.

"Bąkiewicz zagłusza Powstańców. Prostak, bez komentarza. Tak dba o pamięć, właśnie tak. Jednak głos Pani Wandy Traczyk-Stawskiej nie zniknie: Zawsze byliśmy w Europie i nikt nas z niej nie wyprowadzi" - napisała Żaneta Gotowalska z NaTemat.pl.

"Sponsorowani przez rząd milionowymi dotacjami narodowcy, zagłuszający uczestniczki Powstania Warszawskiego, wystawiają polityce rozdawania publicznych pieniędzy, najgorsze z możliwych świadectwo" - komentował Konrad Piasecki z TVN24.

"Zagłuszając polski hymn i wystąpienie uczestniczki Powstania Warszawskiego, wystawiliście sobie świadectwo na zawsze. Brawo" - napisał Janusz Schwertner z Onetu.

"Jak bardzo nisko trzeba upaść, żeby mieć czelność zagłuszać bohaterki Powstania Warszawskiego. Brak słów" - skomentowała Agata Adamek z TVN24.

Po więcej zdjęć z manifestacji "My zostajemy" zapraszamy do naszej galerii.

Więcej o: