Prof. Dudek: PiS jest coraz bardziej zmęczone. Demonstracja to sukces Tuska. Kluczowe będą fundusze

Jacek Gądek
- Na ostrzeganiu przed polexitem Donald Tusk zamierza zbudować całą kampanię polityczną, która może potrwać jeszcze dwa lata. Tłem demonstracji nie jest walka z PiS-em, ale walka o przejęcie przez Tuska realnego przywództwa na opozycji - mówi Prof. Antoni Dudek, politolog i historyk z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
Zobacz wideo Joanna Mucha o powrocie Tuska: On bardzo polaryzuje ludzi

Jacek Gądek: Donald Tusk zaczyna swoje przemówienie: "Nazywam się Donald Tusk". Po co, skoro wszyscy go znają?

Prof. Antoni Dudek: Zapewne chodziło mu o to, że jest skromnym, zwykłym obywatelem.

A co jest rzeczywistym celem demonstracji, do których wezwał?

Donald Tusk najwyraźniej wierzy, że zdoła przekonać Polaków, którzy przecież są nastawieni prounijnie, że rządy PiS faktycznie oznaczają polexit.

Demonstracje wzbudzą społeczną obawę przed polexitem, który dla masy wyborców wydaje się jednak fantazją?

Na pewno celem Tuska jest spotęgowanie istniejących już obaw ludzi przed polexitem.

Na tym Tusk zamierza zbudować całą kampanię polityczną, która może potrwać jeszcze dwa lata. Tłem demonstracji nie jest walka z PiS-em, ale walka o przejęcie przez Tuska realnego przywództwa na opozycji. Widać, że PSL i lewica skapitulowały w tej walce, a Szymon Hołownia wciąż jednak walczy.

Ta demonstracja to też symboliczny początek kampanii przed wyborami 2023 r. Nie sądzę, aby Tusk miał jakiś inny pomysł, jak pokonać PiS.

Ryzykowne?

Tusk prowadzi bardzo ryzykowną grę. Pierwszym i fundamentalnym wskaźnikiem tego, czy Tusk ma rację, będzie los Krajowego Planu Odbudowy. Albo Polska uzyska od Komisji Europejskiej akceptację polskiego KPO, a zatem popłyną do nas pieniądze z Funduszu Odbudowy - wtedy załamie się cała narracja Tuska. Albo pieniędzy z FO nie dostaniemy - wtedy stracone miliardy euro będą maczugą do skutecznego okładania PiS-u.

Nawet jeśli KPO dostanie zielone światło od Komisji Europejskiej, to miliardy euro mają spływać w transzach - walka o te pieniądze może być zatem serialem, a hasło polexitu wciąż będzie nośne?

Pierwsza transza będzie jednak symbolicznie najważniejsza. Od sześciu lat trwa wojna na słowa, a teraz będzie "sprawdzam". Sejmiki wojewódzkie już się wycofały z uchwał anty-LGBT, by nie tracić unijnych pieniędzy. Pytanie, co zrobi PiS, aby nie stracić o wiele więcej z Funduszu Odbudowy. Na razie słyszymy, jak politycy PiS marginalizują znaczenie FO i mówią, że to w dużej mierze kredyty. Ludzi jednak nie bardzo obchodzi, czy to dotacje, czy kredyty. Ludzie widzą, jak wiele inwestycji powstało za pieniądze unijne. Dla PiS-u to będzie gigantyczny problem, jeśli ich nie dostaniemy.

Paliwo do tych demonstracji dał jednak TK na polecenie prezesa PiS. Jest w tym może jakiś plan?

Nie rozumiem, po co w ogóle był Jarosławowi Kaczyńskiemu ten wniosek premiera do Trybunału Konstytucyjnego ws. nadrzędności prawa unijnego. Wygląda to na kolejny błąd prezesa PiS.

Już widzieliśmy wiele masowych demonstracji - KOD-u, "czarne marsze", w obronie sądów - i one finalnie nie wywróciły PiS-u.

To prawda, ale nie Tusk je organizował. Szef Platformy uważa, że dopóki on nie wrócił do polskiej polityki, to wszystko było robione nie dość skutecznie, a on to zrobi lepiej. Liczebność demonstracji dziś nie ma większego znaczenia - istotne jest, powtarzam, czy pieniądze z FO popłyną do Polski.

Tusk, jak mówił, chce ustalić "wspólny mianownik" dla opozycji i ma być nim chęć budowania "Polski niepodległej, Polski europejskiej, Polski demokratycznej, Polski praworządnej i Polski uczciwej". Plan to czy czysta retoryka?

Nic to nie znaczy. Tusk nie ma żadnego pomysłu na to, jak ma wyglądać Polska po utracie przez PiS władzy. On w moim przekonaniu chce wygrać wybory, ale nie chce sobie teraz wiązać rąk jakimiś deklaracjami. Jest to zresztą bardzo wygodne, a prawdę powiedziawszy większość zwolenników opozycji nawet nie oczekuje planu na rządzenie - chcą tylko pozbawić PiS-u władzy, zakładając, że większość problemów sama się rozwiąże, co oczywiście nie jest prawdą. Jedną z pierwszych rzeczy jest kwestia energetyki - Polska nie jest w stanie spełnić celów klimatycznych.

A Jarosław Kaczyński może celowo wywołał awanturę wokół polexitu?

Gdyby PiS miało absolutną pewność, że jednak dostanie pieniądze z FO, to rzeczywiście by wciągnęło Donalda Tuska w pułapkę i zaraz szef PO poniesie klęskę. Gdy jednak słucham wypowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego i innych polityków PiS, to oni zaczynają oswajać swoich zwolenników z myślą, że my tych pieniędzy jednak nie dostaniemy.

PiS jednak nie raz się cofało przed presją Unii Europejskiej. W zasadzie to od Nowogrodzkiej zależy: jak się cofną, to dostaną euro, a jak nie, to jest ryzyko, że nie.

To w zasadzie jest pytanie o kulisy rozmów PiS z Brukselą i tego, jakie są oczekiwania Komisji Europejskiej. Jeżeli sprowadzą się tylko do pisemnej deklaracji Morawieckiego o likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, to spełnienie tego przez PiS jest realne. Nie wszystko jest w rękach Jarosława Kaczyńskiego.

Jak ktoś powie, że niedzielne demonstracje to rekonstrukcja KOD-u, to się pan zgodzi?

W jakimś sensie tak: to jest rekonstrukcja KOD-u albo Koalicji Europejskiej.

KOD i Koalicji Europejska to już tylko historia. Nie przetrwały.

Dziś jednak PiS jest coraz bardziej zmęczone. Demonstracja w Warszawie i w innych miastach to sukces Tuska. Od momentu powrotu do polityki krajowej jest głównym rozgrywającym po stronie opozycji. Liderem opozycji jeszcze nie jest, bo inni musieliby go za takiego uznać. Jeśli Polska nie dostanie pieniędzy z FO, a do tego dojdą kolejne wyroki Trybunału Sprawiedliwości UE i kary finansowe, to nie będzie sposobu, aby pozbawić Tuska faktycznego przywództwa na opozycji.

Więcej o: