W niedzielę protest opozycji w Warszawie. Straż Narodowa zapowiada kontrmanifestację

W niedzielę na Placu Zamkowym w Warszawie odbędzie się prounijna manifestacja, do której wezwał Donald Tusk. Zgromadzenie zostało już zgłoszone do ratusza. Kontrmanifestację zapowiedział prezes Marszu Niepodległości Robert Bąkiewicz.
Zobacz wideo Radosław Sikorski: UE stosuje wobec Polski te same kryteria, jakie stosuje wobec innych krajów

Trybunał Konstytucyjny przychylił się do wniosku premiera i orzekł, że zaskarżone przez Prezesa Rady Ministrów przepisy Traktatu o Unii Europejskiej, w rozumieniu wskazanym we wniosku, są niezgodne z Konstytucją. Wniosek szefa rządu zawiera trzy punkty, chodzi w nim między innymi o zgodność z Konstytucją zasady pierwszeństwa prawa unijnego i dotyczy zasady lojalnej współpracy państw wspólnoty europejskiej.

Donald Tusk zapowiedział prounijną manifestację. Jest odpowiedź Roberta Bąkiewicza

Na tę decyzję zareagował były premier Donald Tusk, który zaapelował w mediach społecznościowych o udział w prounijnej manifestacji. "Wzywam wszystkich, którzy chcą bronić Polski europejskiej, w niedzielę na Plac Zamkowy w Warszawie, godzina 18. Tylko razem możemy ich zatrzymać" - napisał na Twitterze.

Jak informuje PAP, demonstracja została już zgłoszona do ratusza. Udział w manifestacji zapowiedziała już m.in. Lewica. Protesty odbędą się także w wielu miastach wojewódzkich.

Tymczasem kontrmanifestację zapowiedział w mediach społecznościowych Robert Bąkiewicz. Zapowiedział, że wraz z innymi nacjonalistami pojawi się na placu Zamkowym. "Panie Premierze, będziemy tam ze Strażą Narodową i Rotami Niepodległości i będziemy bronić Polski przed V kolumną, którą formuje Pan z oszukanych i zmanipulowanych Polaków" - napisał prezes Marszu Niepodległości.

Decyzja Trybunału Konstytucyjnego 

Wyrok ogłoszony przez Julię Przyłębską w czwartek zapadł za piątym razem, poprzednie posiedzenia były przekładane. Prezes TK w uzasadnieniu przekonywała, że organy Unii Europejskiej działają poza granicami kompetencji przekazanych przez Rzeczpospolitą Polską. Zdaniem ekspertów efekty wyroku TK mogą być dla Polski druzgocące.

Uzasadniając decyzję, sędzia sprawozdawca Bartłomiej Sochański mówił, że suwerenne państwa członkowskie, przekazując Unii Europejskiej kompetencje dla realizacji wspólnych celów, godzą się, by unijne prawo działało bezpośrednio w państwach członkowskich, a tym samym, żadne z nich nie wykonuje całkowicie suwerennie swoich praw. Dodał, że Unia Europejska, jako powiernik tych kompetencji, musi je wykonywać z poszanowaniem tożsamości narodowej i konstytucyjnej.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński, prezes TK Julia Przyłębska i premier Mateusz Morawiecki podczas odsłonięcia kamienia węgielnego pod pomnik premiera Jana Olszewskiego przed KPRM w Warszawie, 04.06.2019 r.Mec. Wawrykiewicz o wyroku TK: "zatrwożenie". "Są trzy wyjścia"

Trybunał Konstytucyjny argumentował, że dopóki unijne organy działają w ramach kompetencji przekazanych i dopóki nowy, coraz ściślejszy etap współpracy, nie skutkuje pozbawieniem Konstytucji RP jej nadrzędności, Polska zachowuje funkcje państwa suwerennego i demokratycznego.

Wybory prezydenckie 2020. Prof. Andrzej ZollEksperci o wyroku TK. "Do Unii Europejskiej już nie należymy"

Jak argumentował TK, jeśli ten nowy etap coraz ściślejszej współpracy sięga takiego stanu, w którym normy europejskiej, zwłaszcza wyprowadzane z wykładni z TSUE sytuować się będą poza granicami kompetencji przekazanych oraz ponad konstytucję, powodując utratę suwerenności RP, to taki etap coraz ściślejszego związku jest już niezgodny z polską konstytucją.

"TK zdecyduje o wystąpieniu polski z UE"

Do wyroku TK odniósł się w rozmowie z Gazeta.pl Wojciech Hermeliński, były sędzia Trybunału Konstytucyjnego. - Z praktycznego punktu widzenia to orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego nic nie zmienia. Będzie jak dotychczas, tylko jeszcze bardziej. Jeszcze większy chaos - powiedział. O chaosie mówił też nam prof. Marek Chmaj. - To orzeczenie nie zwalnia nas z wykonywania wyroków TSUE. Jeśli nie będziemy się do nich stosować, to zostaną nałożone na Polskę zabezpieczające kary finansowe, sięgające milionów euro dziennie. To dziesiątki milionów tygodniowo i setki milionów miesięcznie. Kary zostaną opłacane z budżetu, więc z naszych portfeli - dodawał.

Z kolei Szymon Ananicz, ekspert forum Idei Fundacji Batorego, podkreślał: Należy się liczyć z poważnym i długotrwałym utrudnieniem dostępu Polski do środków unijnych. 

Więcej o: