Poseł KO pokazuje zdjęcie dziecka z Michałowa szefowi BBN. Ten zrzuca je na ziemię [WIDEO]

W czasie czwartkowych wieczornych obrad Sejmu miała miejsce burzliwa debata. W pewnym momencie poseł Koalicji Obywatelskiej Artur Łącki położył na ławie sejmowej szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Pawła Solocha zdjęcie jednego z dzieci imigrantów z Michałowa. Soloch szybkim ruchem zrzucił je na ziemię.

W czwartek wieczorem Sejm zadecydował o przedłużeniu stanu wyjątkowego przy polsko-białoruskiej granicy o kolejne 60 dni. Za tą decyzją zagłosowało 237 posłów. Przeciw było 179 parlamentarzystów, a 31 wstrzymało się od głosu.

Przed głosowaniem odbyła się gorąca debata. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch wyraził w imieniu prezydenta "najwyższe uznanie dla wszystkich funkcjonariuszy oraz żołnierzy pełniących służbę na terenie obowiązującego stanu wyjątkowego".

Zobacz wideo "Na granicy w krzakach i pod drzewami umierają ludzie. To kryzys humanitarny"

- Za absolutnie niedopuszczalne traktujemy wszelkie prowokacyjne i niebezpieczne działania białoruskich służb wobec polskich funkcjonariuszy i żołnierzy mające prowadzić do wywołania incydentów na granicy - oświadczył szef BBN, który dodał, że prezydent z najwyższą powagą podchodzi również do prowadzonych przez polskie służby działań operacyjnych dotyczących analizy zagrożeń, w tym oceny profili migrantów i związanych z tym potencjalnych zagrożeń dla bezpieczeństwa Polski i Unii Europejskiej.

DLOBISuwałki. Prokuratura zbada dowody rzeczowe z granicy

W pewnym momencie do mównicy podszedł poseł Koalicji Obywatelskiej Artur Łącki, który w rękach trzymał zdjęcie dziecka migrantów, które trafiło do Michałowa, ale jego obecny los jest nieznany.

- Dlaczego pozwalacie szczuć psami na te dzieci? Ale was nie ma o co pytać, bo to jest wołanie na puszczy. Pytam się pana prezydenta: niech nam pan powie, gdzie jest to dziecko? Co się z nim stało? Oczekujemy odpowiedzi od pana prezydenta - żądał polityk.

Mateusz MorawieckiPrzerwane wystąpienie premiera. "Macie krew na rękach"

Poseł zszedł z mównicy, skierował się w stronę szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Pawła Solocha i wrzucił przed niego zdjęcie dziecka. Szef BBN szybkim ruchem strącił je na ziemię. Wtedy poseł Łącki ponownie wrzucił zdjęcie do ławy sejmowej Pawła Solocha. A ten po raz kolejny wyrzucił zdjęcie.

Kamiński o zagrożeniu terrorystycznym 

Podczas debaty wystąpił również Mariusz Kamiński, szef MSWiA. Powtórzył on głównie tezy z konferencji zorganizowanej wraz z Mariuszem Błaszczakiem, ministrem obrony narodowej. Przedstawiono na niej materiały, które - jak poinformowano - pochodzą z telefonów komórkowych zatrzymanych imigrantów i wskazują na ich możliwą działalność terrorystyczną lub powiązania z organizacjami paramilitarnymi.

Donald Tusk.Tusk o konferencji Błaszczaka i Kamińskiego: Dwa wieprze na rozkaz kaczora

W jednym z telefonów znaleziono numer osoby, która została aresztowana na terenie jednego z państw UE 22 sierpnia. Wedle baz naszych sojuszników, osoba ta przygotowywała zamach terrorystyczny na terenie UE i jest bojownikiem państwa islamskiego - stwierdził Mariusz Kamiński w Sejmie. 

Stan wyjątkowy przy granicy z Białorusią

Stan wyjątkowy obowiązuje od 2 września w przygranicznym pasie z Białorusią na obszarze części województw lubelskiego i podlaskiego. Został on wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta wydanego na wniosek rządu. Teraz, decyzją Sejmu, został przedłużony o 60 dni.

Stan wyjątkowy wiąże się między innymi z ograniczeniami w przemieszczaniu się i odwiedzaniu tych regionów z zewnątrz, w tym z zakazem obecności mediów na miejscu. W obszarze objętym stanem wyjątkowym nie odbywały się imprezy masowe, a każdy dorosły przebywający w miejscu publicznym musi mieć przy sobie dowód tożsamości. Stan wyjątkowy to odpowiedź na gwałtowny wzrost liczby prób sforsowania polskiej prawie 6 tysięcy prób nielegalnego przejścia z Białorusi do Polski.

Więcej o: