"Szefie, nie ma żadnej procedury". Ujawniono kolejne maile, tym razem dotyczą lotów premiera

W sieci pojawiły się kolejne maile, które mają pochodzić z włamania na skrzynki polityków. Ujawniona korespondencja dotyczy lotów premiera. "Szefie, według wyjaśnień koordynatora lotów nie ma żadnej procedury bezpieczeństwa związanej z podstawianiem dodatkowego samolotu, ale postaram się go jeszcze dopisać" - miał pisać dyrektor Centrum Informacyjnego Rządu do Mateusza Morawieckiego.
Zobacz wideo Czy migranci przetrwają teraz w lesie? Wodziński: To ekstremalne wyzwanie

W 2019 roku dziennikarze tvn24.pl zadali Kancelarii Premiera pytania dot. opublikowanego wykazu lotów szefa rządu w latach 2017-2019. We wtorek w sieci pojawiły się kolejne maile, które mają rzekomo pochodzić ze skrzynek polityków. Jak wynika z korespondencji, premier i jego najbliżsi współpracownicy uzgadniali odpowiedź na pytania od portalu.

Jak podkreśla tvn24.pl, pytania zostały wysłane na oficjalny mail KPRM oraz rzecznika rządu Piotra Müllera. Dyrektor Centrum Informacyjnego Rządu Tomasz Matynia miał je natomiast rozesłać na prywatne adresy polityków.

Straż Graniczna przyznaje się do Straż Graniczna przyznaje się do "push-backów". Politycy PiS zaprzeczają

"Szefie, nie ma żadnej procedury"

Jak wynika z wiadomości, dyrektor CIR miał przekazać wyjaśnienia od koordynatorów lotów. "W związku z kilkoma sytuacjami, gdzie nie było możliwości wykorzystania zasadniczego statku powietrznego (ze względu na jego awarię bezpośrednio przed startem), otrzymaliśmy polecenie zabezpieczania zapasowego statku powietrznego w każdym miejscu startów" - miał napisać, jak cytuje tvn24.pl, Matynia. Pół godziny później miał przesłać kolejnego maila, tym razem z propozycją odpowiedzi na pytania portalu. "Zabezpieczenie dodatkowego statku powietrznego w przypadku niektórych lotów wynika z charakteru zadań Prezesa Rady Ministrów (m.in. posiedzenia Rady Europejskiej, spotkania międzylądowe, zaplanowane uroczystości z udziałem zaproszonych gości)" - czytamy.

W rozmowę miał włączyć się Mateusz Morawiecki, który miał stwierdzić, że wciela się w "adwokata diabła". "No ale zaraz, zaraz - jak to jest z tym "zabezpieczaniem innego statku powietrznego"? Ja np. słyszałem, że Casy [CASA - średni samolot transportowy na wyposażeniu polskich sił powietrznych- red.] zawsze muszą być dwie, bo coś tam. Czyli: jest procedura, czy nie ma procedury? Ten ostatni pkt. został wyjaśniony zbyt zdawkowo - ja bym tu się rozpisał: bezpieczeństwo, procedura, etc..." - miał napisać premier.

"Szefie, według wyjaśnień koordynatora lotów nie ma żadnej procedury bezpieczeństwa związanej z podstawianiem dodatkowego samolotu, ale postaram się go jeszcze dopisać" - miał odpowiedzieć dyrektor CIR. Na co Morawiecki miał stwierdzić, że o tych "podstawianych drugich samolotach" słyszał już 10 razy i podkreślił, że "coś musi tu być i lepiej, abyśmy sami mieli to objaśnione do spodu, może Michał się orientuje". Zapewne chodzi o Michała Dworczyka, szefa Kancelarii Premiera.

Matynia miał odpowiedzieć, że poprosił koordynatorów lotów "o stworzenie podstaw w duchu", w którym pisał Morawiecki. Ostatecznie dokładnie taka sama odpowiedź, jaka została ustalona w korespondencji, trafiła do redakcji tvn24.pl. Co więcej, słowo "bezpieczeństwo" pojawiło się w niej dokładnie trzy razy - tyle ile miał sobie życzyć premier.

Telefon komórkowy (zdjęcie ilustracyjne)Czy policja może zabrać telefon? Czy ma prawo żądać odblokowania urządzenia?

"Nie rozprzestrzeniajmy także treści materiałów czy rzekomych wiadomości wykradzionych ze skrzynek polskich polityków"

Gazeta.pl zapytała Centrum Informacji Rządu o t, czy KPRM podejmuje jakieś działania, by ustalić, czy ujawniane maile te są prawdziwe. "Polska doświadczyła ataku cybernetycznego i dezinformacyjnego prowadzonego z terenu Federacji Rosyjskiej. Z ustaleń polskich służb wynika, że na liście celów ataku znajdowało się wiele adresów e-mail należących do polskich obywateli lub funkcjonujących w polskich serwisach poczty elektronicznej. Na liście zaatakowanych adresów znajdują się także konta, z których korzystają osoby pełniące funkcje publiczne - członkowie byłego i obecnego rządu, posłowie, senatorowie czy samorządowcy. Atak dotknął osoby pochodzące z różnych opcji politycznych, a także pracowników mediów i organizacji pozarządowych" - czytamy.

"Kancelaria Prezesa Rady Ministrów nie będzie komentować treści materiałów wykorzystywanych do akcji dezinformacyjnej prowadzonej z terenu Federacji Rosyjskiej. Rosja traktuje cyberataki na Polskę, jako środek do realizacji konkretnych zamierzeń o charakterze politycznym. Przejęte zasoby informacyjne są wykorzystywane przez Kreml do dyskredytowania Polski na arenie międzynarodowej, generowania konfliktów z państwami sąsiednimi, wzmacniania napięć wewnętrznych oraz niechęci obywateli do własnego państwa. Celem rosyjskich operacji jest również wytworzenie i potęgowanie chaosu w przestrzeni informacyjnej Polski. Ataki hakerskie na nasz kraj to współczesna wojna hybrydowa. Nie wpisujmy się więc w scenariusz atakujących. Nie rozprzestrzeniajmy także treści materiałów czy rzekomych wiadomości wykradzionych ze skrzynek polskich polityków" - dodano w odpowiedzi dla Gazeta.pl.

Siedziba TVP w WarszawieSkargi do KRRiT na "Wiadomości" TVP. "Wyemitowanie treści pornograficznych"

Więcej o: