Kamiński: Będę wnioskował o przedłużenie na 60 dni stanu wyjątkowego przy granicy z Białorusią

Szef MSWiA Mariusz Kamiński ogłosił w poniedziałek, że będzie rekomendował rządowi przedłużenie stanu wyjątkowego. - Musimy mieć poczucie, że nasza granica jest silnie strzeżona, że nasi żołnierze, funkcjonariusze, mają swobodę działania - przekazał.

W trakcie wspólnej konferencji prasowej z komendantem głównym Straży Granicznej gen. dyw. SG Tomaszem Pragą i szefem MON Mariuszem Błaszczakiem szef MSWiA Mariusz Kamiński zapowiedział, że "będzie wnioskował do Rady Ministrów o przedłużenie stanu wyjątkowego na 60 dni".

- Napór migrantów trwa dalej, na granicy są prowokowane incydenty, które mogą prowadzić do bardzo gorących sytuacji - ocenił. Jak dodał, "musimy mieć poczucie, że nasza granica jest silnie strzeżona, że nasi żołnierze, funkcjonariusze, mają swobodę działania".

- Przetrwamy, proszę państwa, pod warunkiem, że granica będzie twardo broniona - zaznaczył.

- Potrzebujemy dwóch miesięcy. Zakładam, że nam się uda, że druga strona zrozumie, że jest bezradna wobec nas, że Polska twardo broni swojej granicy, że to nie będzie wchodzenie jak w masło i wysyłanie nam kolejnych tysięcy zmanipulowanych, oszukanych, ale migrantów, nie uchodźców - stwierdził Mariusz Kamiński.

Zobacz wideo 20 września. Czy dziennikarze dostaną zgodę na relacjonowanie wydarzeń przy granicy?

Rzecznik rządu Piotr Müller podał w poniedziałek po godz. na 13 na Twitterze, że premier Mateusz Morawiecki wprowadził do wtorkowego porządku obrad Rady Ministrów kwestię przedłużenia stanu wyjątkowego.

"Sytuacja na granicy polsko-białoruskiej jest nadal bardzo poważna i wymaga szczególnych działań" - dodał Müller.

Stan wyjątkowy. Szef MSWiA rekomenduje przedłużenie

Zdaniem Mariusza Kamińskiego, sytuacja przy granicy polsko-białoruskiej jest "napięta". Jak wyliczał, od sierpnia doszło do 9,4 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy, z czego 8,2 tys. zostało "skutecznie udaremnionych przez strażników i żołnierzy".

Ok. 1,2 tys. zatrzymanych imigrantów przebywa w ośrodkach strzeżonych. Minister dodał, że osoby te są badane "pod kątem rzeczywistej tożsamości, czy nie stanowią zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa".

Stan wyjątkowy. Zdjęcie ilustracyjneStan wyjątkowy. Ponad połowa Polaków za jego utrzymaniem [SONDAŻ]

Stanisław Żaryn z Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego KPRM przekazał na poniedziałkowej konferencji prasowej, że 2/3 z zatrzymanych osób zostało wytypowanych "do głębokiej weryfikacji z uwagi na zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski". Jedna czwarta z badanych osób, jak stwierdził, miała "niebezpieczne powiązania" lub brała w przeszłości udział "w praktykach niezgodnych z prawem" (mowa o ok. 50 z 200 przebadanych osób).

Według Żaryna co dziesiąta zatrzymana osoba ma "możliwe powiązania z organizacjami terrorystycznymi, przestępczością kryminalną, przemytem ludzi, fałszowaniem dokumentów". Niektóre z osób przed przedostaniem się do Polski przez Białoruś przebywały też na terytorium Rosji. Wspomniano też, że niektórzy byli wręcz "sympatykami ruchów o charakterze terrorystycznym".

- Mówimy o faktach, nie chcemy stygmatyzować nikogo - podkreślił Mariusz Kamiński.

Błaszczak: W kierunku polskich żołnierzy celowana jest broń

Szef MON Mariusz Błaszczak przekazał z kolei, że polscy żołnierze są "prowokowani przez funkcjonariuszy białoruskich".

Obszar objęty stanem wyjątkowymNieoficjalnie: Stan wyjątkowy na granicy może zostać przedłużony do grudnia

- Oddawane są strzały w powietrze, celowana jest broń w kierunku polskich żołnierzy, rzucane są petardy, przeładowywana jest broń, tak, żeby żołnierze to widzieli - wyliczał Błaszczak. Zaznaczył, że "żołnierze nie ulegają prowokacjom" i zapowiedział, że "jeżeli będzie taka potrzeba, dojdzie do uruchomienia większej liczby żołnierzy".

Mariusz Kamiński stwierdził, że "jeżeli żołnierz białoruski mierzy do naszego żołnierza z broni długiej, przeładowuje broń, to po drugiej stronie nasz funkcjonariusz czy nasz żołnierz może myśleć, że padnie strzał".

Więcej o: