Woś: Będą traktowali Polskę jak jakiś "Batustan". Wiceminister o relacjach z nieistniejącym krajem

- To kolejny wściekły atak na Polskę - grzmiał wiceminister sprawiedliwości Michał Woś, odnosząc się do tematu wyroku TSUE w sprawie Turowa. - Myślą, że będą traktowali Polskę jak kraj drugiej-trzeciej kategorii, jak jakiś Batustan - mówił polityk. Problem w tym, że żaden "batustan" nie istnieje.
Zobacz wideo 2 mld zł na media publiczne, a nie onkologię. Michał Woś komentuje

Wiceminister sprawiedliwości Michał Woś był gościem wtorkowego (21 września) "Kwadransa politycznego" w TVP1. Polityk w rozmowie z Krzysztofem Ziemcem omówił relacje Polski z Unią Europejską.

Wiceminister WOŚ o karze ws. Turowa: To kolejny wściekły atak na Polskę

Dziennikarz zaczął od poruszenia ze swoim gościem tematu niedawnej kary nałożonej na Polskę przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w związku z niewstrzymaniem wydobycia węgla w kopalni Turów. Polska nadal nie porozumiała się bowiem w tej sprawie z Czechami, które uważają, że funkcjonowanie przygranicznej kopalni negatywnie wpływa na ich środowisko. Ostatecznie TSUE nakazał Polsce płacić pół miliona euro kary dziennie na rzecz Komisji Europejskiej.

- To kolejny wściekły atak na Polskę. Unia Europejska już od jakiegoś czasu szuka każdego możliwego pretekstu po to, żeby zaostrzyć politykę i nie tylko swoją retorykę, ale też stosując narzędzia prawne. W naszej opinii pozaprawne - mówił Woś, nie omieszkując dodać, że postanowienie zostało wydane przez Rosarię Silvę de Lapuertę, która "była członkiem rządu z Partii Ludowej, partii Donalda Tuska".

Julia Przyłębska i Mateusz MorawieckiRozprawa w TK ws. wniosku premiera. Głosy z KE: Dużo będzie zależało

Krzysztof Ziemiec wielokrotnie próbował wyciągnąć od swojego gościa informacje, co dalej, skoro Polska nie zamierza zaprzestać wydobywania węgla z kopalni, a równocześnie nie stać nas, by codziennie płacić tak wysoką karę. 

- Rzeczywiście kara jest najwyższa w historii i to pokazuje, że jest to działanie bardzo radykalne TSUE, kiedy w innych przypadkach jest nie dość, że dużo łagodniejsze, to jeszcze trwa latami. Jak jakieś orzeczenia dotyczą Niemców, to zanim ktokolwiek zaskarży do Trybunału, to trwa latami - mówił wiceminister, podkreślając, że świadczy to o "upolitycznieniu Trybunału" i nieustannym rozszerzaniu kompetencji przez UE.

Ostatecznie jednak, odpowiadając na pytanie redaktora Ziemca, wiceminister powiedział, że "trzeba jak najszybciej doprowadzić do pewnej ugody", za co natomiast odpowiada minister Kurtyka we współpracy z premierem Morawieckim.

Donald Tusk podczas Krajowej Konwencji Platformy Obywatelskiej w Płońsku.Zwykła większość wystarczy, żeby opuścić UE? "Szokująca nierównowaga"

Woś o relacjach z UE: Nie umawialiśmy się, że będą nas traktowali jak "jakiś Batustan"

Wiceminister Woś przywołał także raport sporządzony przez prof. Tomasza Grosse z Uniwersytetu Warszawskiego oraz prof. Zbigniewa Krysiaka ze Szkoły Głównej Handlowej. Według ich wyliczeń, które zostały podważone przez wielu ekonomistów, Polska miała stracić między 2004 a 2020 rokiem ponad 500 miliardów złotych na członkowskie w UE. Analizę raportu można przeczytać TUTAJ. Mimo tak poważnych zarzutów zdaniem wiceministra Wosia Polska nie powinna wyjść z Unii Europejskiej.

- Nie ma w tej chwili poważnej siły politycznej w Polsce, która chciałaby wyjść z Unii Europejskiej, my uważamy, że Unia Europejska w tej sytuacji geopolitycznej, którą mamy, jest oczywistym dobrym miejscem dla Polski, ale też trzeba jednoznacznie powiedzieć, że wstępując do niej, umawialiśmy się na pewne zasady: równe traktowanie, pewną sprawiedliwość, a nie na to, że myślą, że będą traktowali Polskę jak kraj drugiej-trzeciej kategorii, jak jakiś Batustan, przepraszam z całym szacunkiem dla Batustanu i naszych relacji międzynarodowych. Na to nie może być zgody, dlatego że to, co wolno Niemcom, co wolno Francuzom, to nagle Polakom nie można - stwierdził polityk. 

Problem w tym, że żaden "Batustan" nie istnieje. Wiceministrowi chodziło zapewne o "bantustan", czyli autonomiczne państewko wydzielone w granicach Republiki Południowej Afryki, które jednak nie miało szans stać się niezależnym krajem i w rzeczywistości było całkowicie zależne od RPA. Między nieistniejącym "krajem" nie ma więc możliwości na rozwinięcie jakichkolwiek relacji międzynarodowych. 

Więcej o: