Gigantyczna kara dla Polski ws. Turowa. W maju Morawiecki przekonywał: Czesi pozew mają wycofać [CYTATY]

0,5 mln euro dziennie - taką kwotę Polska będzie musiała płacić na rzecz Komisji Europejskiej za niewstrzymanie wydobycia w kopalni Turów. Taką decyzję podjął Trybunał Sprawiedliwości UE. Polska do tej pory nie porozumiała się w tej sprawie z Czechami, choć już w maju premier Mateusz Morawiecki zapewniał, że jest ono w zasięgu ręki.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w poniedziałek nałożył na Polskę dzienną karę pół miliona euro za niewstrzymanie wydobycia w kopalni Turów.

Wniosek o wstrzymanie wydobycia węgla w Turowie do Komisji Europejskiej i do TSUE złożyły Czechy. Według strony czeskiej wydobycie w Turowie negatywnie wpływa na środowisko terenów leżących po czeskiej stronie granicy.

W maju TSUE przychylił się do wniosku Czechów i nakazał wstrzymanie wydobycia do momentu wydania orzeczenia. Czesi żądali wtedy od Polski 5 milionów euro dziennie kary na rzecz budżetu UE, jeżeli Polska niezaprzestanie wydobycia. Polska złożyła wniosek zmierzający do uchylenia tego postanowienia.

Zobacz wideo Maj 2021 r. Wójcik o Turowie: Trzeba pamiętać, że w Czechach jest kampania wyborcza. Takie spory były, są i będą

Mateusz Morawiecki o porozumieniu ws. Turowa

Od tamtej pory trwają polsko-czeskie negocjacje. Premier Mateusz Morawiecki przed kilkoma miesiącami zapewniał jednak, że porozumienie jest blisko.

- W wyniku porozumienia Czesi pozew mają wycofać - mówił 25 maja w Brukseli szef polskiego rządu.

- Strona czeska będzie w najbliższych dniach operacjonalizowała po swojej stronie te ustalenia, ale jestem dobrej myśli, że uda się je doprowadzić do końca. W wyniku realizacji takiego planu będziemy mogli powiedzieć, że cała sprawa zostaje zamknięta, a elektrownia i kopalnia Turów dalej będą pracowały bez przeszkód - dodał wówczas.

TurówEkspert o karze TSUE za kopalnię w Turowie: Pieniądze nie wrócą do Polski

Kilkanaście godzin później Mateusz Morawiecki podał, że "zespół negocjacyjny uzgodnił wytyczne do umowy, o tych wytycznych rozmawiał też z panem premierem Babiszem". - I jeżeli ta umowa zostanie zaakceptowana, a wszystko na to wskazuje, to mamy w zasięgu ręki polubowne załatwienie tego sporu - przekonywał premier.

We wrześniu Mateusz Morawiecki stwierdził w RMF FM, że "czuje się wprowadzony w błąd przez Czechów". - Nie chcę używać za mocnych słów. Jesteśmy przekonani, że są to środki nadmiarowe - podkreślił premier. Morawiecki przekonywał, że strona polska "zaoferowała coś konkretnego". - Negocjacje lubią ciszę i one biegną do przodu, wiele rzeczy zostało ustalonych. Zapewne przyjdzie nam czekać na okres po wyborach w Republice Czeskiej, a to już niedługo - mówił.

Więcej o: