"Raport Macierewicza". Suski: Dzisiaj trudno już to wydarzenie nazywać katastrofą, raczej zamachem

- Te dodatkowe ustalenia dowodzą, że przebieg tego wydarzenia trudno dzisiaj nazywać katastrofą, raczej zamachem - powiedział w rozmowie z Niezalezna.pl poseł Marek Suski (PiS), który skomentował ujawnione przez Antoniego Macierewicza "ustalenia" Podkomisji Smoleńskiej na temat katastrofy pod Smoleńskiem. Parlamentarzysta zaznaczył jednak, że nie zna treści raportu i nie zapoznał się jeszcze z wypowiedzią byłego szefa MON.

Według słów Antoniego Macierewicza -  szefa podkomisji smoleńskiej - przygotowany raport dotyczący katastrofy prezydenckiego samolotu, którego treść wciąż nie jest znana, ma 308 stron i około 5 tys. załączników.

Zdaniem wiceprezesa PiS, dokument udowadnia, że w samolocie doszło do wybuchu przed zderzeniem z brzozą. Swoje „ustalenia" były szef MON miał przedstawić na spotkaniu z rodzinami ofiar katastrofy podczas nadzwyczajnego zjazdu Klubów Gazety Polskiej w Sulejowie. Główna teza raportu ma zakładać, że doszło do wybuchu przed zderzeniem z brzozą.

W tym samym skrzydle, lewym, samolotu 102 [tzw. bliźniaczy tupolew, który także w 2009 r. był remontowany w Rosji - przyp. Niezależna.pl], znaleźliśmy ten sam materiał wybuchowy, który został znaleziony na resztkach samolotu nr 101

- czytamy na Niezależna.pl, która cytuje szefa podkomisji smoleńskiej. Wiceprezes PiS miał również potwierdzić, że na samolocie, który rozbił się pod Smoleńskiem, "znaleziono ślady heksogenu, pentrytu i trotylu".

Zobacz wideo "Ruski ład"? Suski: Polegał chyba też na tym, że nasza delegacja nie wróciła ze Smoleńska

Suski: nie było żadnej „pancernej brzozy"

Słowa Antoniego Macierewicza skomentował dla Niezależna.pl poseł Marek Suski. Parlamentarzysta PiS zaznaczył jednak, że nie zna treści raportu, a także nie zapoznał się jeszcze z wypowiedzią byłego szefa MON na Zjeździe Klubów Gazety Polskiej w Sulejowie.

Jeżeli jednak to, co przedstawił pan poseł Macierewicz jest faktem, to rzeczywiście są to niezbite dowody na to, że nie było żadnej „pancernej brzozy", tylko jakiś ładunek (wybuchowy - red.), który spowodował śmierć tych wszystkich ludzi

- powiedział polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Poseł Marek Suski podzielił się również swoimi uwagami na temat badania katastrof lotniczych. - Od początku, od tych raportów które były prezentowane tuż po katastrofie, jeśli się patrzyło na rozrzut szczątków samolotu, to wynikało z tego jednoznacznie, że przyczyną katastrofy nie było zderzenie z drzewem. Szczątki się nie przemieszczają samoistnie w tył, w odwrotnym kierunku niż leci samolot, który się rzekomo rozbija na brzozie - dodał. Poseł podkreślił, że brzoza należy do najbardziej delikatnych drzew. -  Ten samolot ma wzmocnienia w skrzydłach i ścina takie drzewa jak zapałki - dodał. 

- Te dodatkowe ustalenia dowodzą, że przebieg tego wydarzenia, które już trudno dzisiaj nazywać katastrofą, raczej zamachem, miały rzeczywiście zupełnie inny przebieg, niż próbuje nam wmówić strona rosyjska i współpracująca z nią strona Platformy Obywatelskiej

- dodał Suski.

Kłótnie w podkomisji smoleńskiej

Zdanie odrębne do raportu próbowało złożyć trzech byłych już członków podkomisji smoleńskiej. Są to Wiesław Chrzanowski, Marek Dąbrowski i Kazimierz Grona. Twierdzą oni, że wybuchu nie było. Antoni Macierewicz złożył na nich doniesienie do prokuratury. "Te osoby nie są i nie były członkami komisji wtedy, kiedy był pisany raport. Nie znają go i nie mają prawa do złożenia zdania odrębnego. A powołują się na członkostwo, które nie istnieje, więc popełniają przestępstwo" – mówi wiceprezes PiS.

Przypomnijmy, że jak ustalił nasz dziennikarz Jacek Gądek, podkomisja smoleńska przyjęła raport końcowy 10 sierpnia. Jak ujawniła Gazeta.pl, podkomisja nie kończy jednak swojej działalności, bo szef MON Mariusz Błaszczak przedłużył jej istnienie do końca listopada. Przez ten czas ma się rozliczyć ze swojej działalności (ta trwała ponad pięć lat). Z wcześniejszych ustaleń naszego dziennikarza, Jacka Gądka, wynikało, że Macierewicz, jako szef tego gremium, zarezerwował dla siebie prawo do prezentowania raportu.

Więcej o: