Sienkiewicz: Za Kamińskiego policja zaczyna zabijać ludzi. Dymisja komendanta głównego to minimum

- Prawdę mówiąc, po czymś takim dymisja komendanta głównego policji to jest w ogóle minimum. Uważam też, że minister Kamiński [szef MSWiA - red.] powinien odejść ze stanowiska, ponieważ jego sprawowanie władzy zaczyna obfitować w zabójstwa policjantów na ludziach - powiedział w "Kropce nad i" Bartłomiej Sienkiewicz, poseł KO i były minister spraw wewnętrznych. Jak dodał, tragiczne w skutkach interwencje policji, które miały miejsce w ostatnim czasie na Dolnym Śląsku, to efekt braku odpowiedniego wyszkolenia funkcjonariuszy.

W sierpniu w ciągu tygodnia po interwencjach dolnośląskich policjantów doszło do śmierci trzech mężczyzn. W nocy z 1 na 2 sierpnia we Wrocławiu zmarł Łukasz Łągiewka. Kilkanaście godzin wcześniej sześcioro funkcjonariuszy pobiło go przy pomocy pałek teleskopowych i z użyciem gazu, podejrzewając, że mógł on być pod wpływem środków odurzających. Rodzina wezwała policję, była przekonana, że ich syn chce targnąć się na własne życie. Dwa dni wcześniej na wrocławskiej izbie wytrzeźwień po torturach funkcjonariuszy umarł 25-letni obywatel Ukrainy Dmytro Nikiforenko. Cztery dni później media poinformowały o śmierci Bartosza Sokołowskiego, który stracił życie po interwencji funkcjonariuszy z Lubina.

PolicjaByły policjant CBŚP o brutalnych interwencjach policji: Będzie takich więzej

Brutalne interwencje wrocławskich policjantów ujawnili i dokładnie opisali w kolejnych tekstach dziennikarze "Gazety Wyborczej".

1. "Kolejna śmierć we Wrocławiu po interwencji policji. Łukasz Łągiewka miał obrzęk mózgu" - pełną treść artykułu przeczytasz w "Gazecie Wyborczej" pod tym linkiem.

2. "Śmierć Ukraińca podczas interwencji policji. Pół godziny katorgi w izbie wytrzeźwień ["WYBORCZA" UJAWNIA]" - pełną treść artykułu przeczytasz w "Gazecie Wyborczej" pod TYM linkiem.

Sienkiewicz o brutalnych interwencjach policji: Dymisja komendanta głównego to minimum

O ostatnie, tragiczne w skutkach interwencje policji zapytano w "Kropce nad i" Bartłomieja Sienkiewicza, posła Koalicji Obywatelskiej i byłego ministra spraw wewnętrznych i administracji.

- Generalnie naliczono sześć ofiar takich interwencji. Dwa z tych przypadków są szczególnie przykre, bo to rodziny wezwały policję po pomoc, żeby uspokoić ludzi, którzy byli w bardzo złym stanie i istniało ryzyko, że zrobią sobie coś złego. W efekcie wezwań rodzin, policja tych ludzi zabiła. Trudno o większą tragedię. Prosi się państwo o pomoc, żeby uratowało człowieka, po czym przyjeżdżają ludzie, którzy nie tylko go nie ratują, ale zabijają - powiedział polityk.

Zobacz wideo Przewodniczący Nowoczesnej o wprowadzeniu stanu wyjątkowego

Jak dodał, w świetle ujawnionych informacji dymisja komendanta głównego policji to "minimum". - Uważam też, że minister Kamiński [szef MSWiA - red.] powinien odejść ze stanowiska, ponieważ jego sprawowanie władzy zaczyna obfitować w zabójstwa policjantów na ludziach. To coś absolutnie niewyobrażalnego. W żadnym kraju nie stałoby się tak, że mamy serię takich wydarzeń, a komendant główny, podsekretarz stanu nadzorujący policję i minister, który jest za to wszystko odpowiedzialny, udają, że nie ma problemu - ocenił Sienkiewicz.

"Tymczasem mamy w tej chwili sytuację taką, w której policja zaczyna zabijać ludzi"

Poseł KO stwierdził też, że w trakcie działań policji oczywiście zdarzają się różnego rodzaju "incydenty", które powinny być szczegółowo wyjaśniane przez prokuraturę i sądy. - Jeden taki incydent może się zdarzyć, tylko u nas to zaczyna przypominać reakcje amerykańskiej policji na czarną mniejszość w Stanach Zjednoczonych, gdzie regularnie dochodziło do zabójstw policyjnych dokonywanych na czarnych obywatelach. To działo się wskutek tępoty, braku wykształcenia, prymitywizmu, braku szkolenia, a przede wszystkim - uprzedzeń - mówił Sienkiewicz w TVN24. 

Policja - zdjęcie ilustracyjneWrocław. 25-letni Dmytro miał być agresywny. Nowe nagranie temu przeczy

Podkreślił też, że również w Polsce "mści się brak szkolenia", a za ten stan rzeczy odpowiedzialni są szef policji i minister spraw wewnętrznych.

- Pamiętam taką historię, z której śmiali się wszyscy dziennikarze. Drobna policjanta z również niezbyt rosłym kolegą próbowali obezwładnić pobudzonego, wielkiego, ponad 100-kilogramego mężczyznę. Szamotali się z nim 15 minut, co wywołało wielkie publiczne "hahaha". Nie użyli wówczas przysługujących im środków przymusu bezpośredniego właśnie dlatego, żeby nie uszkodzić tego człowieka. Policja ma obowiązek dbać również o osoby, które są podejrzewane o przestępstwo. Nie może dopuścić, by stała im się krzywda, bo oni mają być zdrowi przed sądem. Tymczasem mamy w tej chwili sytuację taką, w której policja zaczyna zabijać ludzi - powiedział poseł KO w "Kropce nad i". 

Więcej o: